Natura Siberica - słodko pachnący rokitnikowy krem do rąk

Witam serdecznie w rozpoczynającym się, nowym tygodniu pracy, matur czy też szkoły :)

Dziś zapraszam na recenzję rokitnikowego kremu do rąk od Natura Siberica. Krem kupiłam z ciekawości, bo potrzebowałam czegoś dla moich dłoni, a wydawał się bardzo fajny. 



Co obiecuje nam producent:
Rokitnikowy krem do rąk to produkt idealny, bogaty w wiele składników odżywczych, który sprawi, że Twoje dłonie będą nie tylko odpowiednio nawilżone i odżywione, ale też na długo zachowają młody, zdrowy i piękny wygląd. Wchodzący w skład kremu ałtajski rokitnik i olej z amarantusa zapewnią niezbędne w codziennej pielęgnacji dłoni odżywienie i głębokie nawilżenie skóry. Natomiast olej z nasion żurawiny nasyci skórę rąk niezbędnymi witaminami i ochroni przed działaniem czynników zewnętrznych.




Działanie:
- Odżywia i nawilża skórę
- Chroni skórę, zachowuje jej miękkość, młodość i zdrowy wygląd
- Nasyca skórę niezbędnymi witaminami
- Olej z nasion żurawiny ma działanie lecznicze
- Idealny do codziennej pielęgnacji


Skład: 
Aqua, Caprylic/ Capric Triglyceride, Octyldodecanol, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Helianthus Annuus Seed Oil*, Saccharide Isomenate, Hippophae Rhaimnoides Fruit Oil*, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil, Sorbus Sibirica ExtractWH, Geranium Sibiricum ExtractWH, Hesperis Sibirica ExtractWH, Larix Sibirica Needle ExtractWH, Crepis Sibirica ExtractWH, Amaranthus Caudatus Seed Extract*, Tocopherol, Sodium Stearoyl Glutamate, Xantham Gum, Parfum, Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 EstersPS, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Linalool, CI 15985, CI 19140.

Moje wrażenia:

Za 75 ml zapłaciłam 13 zł. Krem otrzymałam w prześlicznej, ozdobnej, niebieskiej tubce ze złotym korkiem. Korek jest niestety odkręcany, a w kremach do rąk bardziej cieszy mnie click, bo nie trzeba potem wysmarowanymi łapkami kręcić zakrętką. 
Zapach mazidła jest owocowy, ale bardzo delikatny i przyjemny, trochę jak guma balonowa, jednak zapach kremu jest zdecydowanie bardziej lekki. Konsystencja jest delikatna, kremowa, a kolor blado pomarańczowy - nie widać go po rozsmarowaniu kosmetyku na dłonie. 
Niestety krem ma wady, ale lepiej zacznę od plusów:
+ piękne opakowanie,
+ cudowny zapach,
+ rewelacyjne działanie nawilżające, moje dłonie nawet jak ich nie posmaruję to nie są od razu wysuszone. Krem daje długotrwałą ochronę,
+ szybko się wchłania, ale.. (i tu zaraz będzie minus),
+ popękane dłonie, zadrapania czy inne ranki nie pieką i nie szczypią przy kontakcie z kremem,
+ pracowałam w ogrodzie i mam wrażenie, że krem bardzo szybko zagoił moje otarcia o kamienie, których nabawiłam się plewiąc skalniak. Po prostu zniknęły następnego dnia. 
Minusy:
- odkręcany korek
- mimo, że krem szybko się wchłania i po chwili nic nie brudzi i niczego nie tłuści, pozostawia na rękach takie dziwne uczucie, że coś na nich jednak jest,
- po parunastu minutach od wchłonięcia dłonie stają się bardzo gładkie i śliskie, skóra jest napięta, jakby lekko nawoskowana. Nie podoba mi się to uczucie.
- olejek z rokitnika jest na 9-tym miejscu. Wcześniej jest olej z nasion słonecznika. No nic, ważne że jest tam chociaż jakiś ułamek mojego ulubionego olejku.



Podsumowując, to bardzo fajny, nawilżający i kojący krem o cudownym zapachu, ale nadaje się raczej na noc, niż na dzień - dłonie są zbyt śliskie zaraz po jego użyciu. Natomiast gdy na dłoniach spędzi te minimum 6 godzin podczas snu, rano ręce są w doskonałym stanie.


Czytaj dalej...

Trawy i Zioła Agafii - Naturalne, syberyjskie CZARNE mydło do pielęgnacji włosów i ciała

Witam Was serdecznie.


Dziś o czymś, co praktycznie każda z Was już pewnie zna - czarne mydło Agafii. 
Na zakup tego kosmetyku skusiłam się przez opinie blogerek, znajomych i wizażanek. 
Za 500 ml kosmetyku zapłacimy około 43 zł. Jest to dużo, jak za mydło, ale produkt jest tak bardzo wydajny, że zużycie go zajmuje wieki. Mydło otrzymujemy w twardym słoiku z plastikowym zabezpieczeniem przed używaniem go przez osoby postronne. Opakowanie jest ładne, zielone, ma przyjemne, kwiatowe grafiki. Konsystencja kosmetyku jest żelowa, twardawa, a po zmoczeniu śliska i lekko gumowa. 

Foto otwartego mydła pochodzi z mojego postu "Spowiadam się..."

Zapach - obłędny. Cudownie lekki, kwiatowy, jak łąka na wiosnę, polana w lato, kwiaciarnia, bukiet... Aromat jest nie do opisania, uwielbiam go!

Mydło zawiera aż  37 najbardziej lecznicznych ziół, i dzięki temu  produkt jest idealny do pielęgnacji całego ciała. Środek pieniący wykonany na bazie naturalnych saponin zawartych w czerwonym i białym korzeniu myjącym. Aby utrzymać właściwości lecznicze ziół, użyta została metoda "tłoczenia na zimno". Wszystkie ekstrakty i olejki zawarte w produkcie są dobre dla pielęgnacji zarówno ciała jak i włosów, dzięki czemu można skorzystać z mydła jako żelu pod prysznic, szamponu i tym podobne. 

W skład czarnego mydła wchodzi dziegieć i czaga brzozowa, które to są odpowiedzialne za czarny kolor mydła.

NAPARY ZIOŁOWE:
Uczep Trójlistny (Bidens Tripartita) ma wysokie właściwości lecznicze, przeciwzapalne.
Rumianek (Chamomilla recutita), oczyszcza, zmiękcza i wygładza skórę.
Szałwia (Salvia officinalis), tonizuje i ujędrnia skórę, niweluje wypadanie włosów.
Glistnik (Chelidonium Majus) ma działanie przeciwzapalne, łagodzi podrażnioną skórę
Melisa (Melissa officinalis), intensywnie odżywia i uelastycznia skórę, nadając jej zdrowy, zadbany wygląd.
Miodunka (Officinalis Pulmonaria) pomaga wzmocnić cebulki włosów.

WYCIĄGI:
Żywica sosnowa (Pinus Silvestris) wykazuje działanie antyseptyczne, uspokajające, odżywcze i ujędrniające zarówno dla skóry głowy jak i włosów.
Niedźwiedzie ucho (mącznica lekarska) (Arctostaphylos Uva-Ursi) jest naturalnym środkiem antyseptycznym.
Krzyżownica syberyjska (Polygala Sibirica) wygładza strukture włosów, nadając im zdrowy wygląd od cebulek aż po same końce.
Oman wielki (Inula Helenium) nazwa zioła mówiąca o jego dziewięciu zdolnościach do dbania o urodę. Trzy najważniejsze to: oczyszcza pory, delikatnie wybiela i wygładza skórę.
Szyszki olchy (Alnus Glutinosa Cone) normalizują pracę gruczołów łojowych, zatrzymują wypadanie włosów i zapobiegają powstawaniu łupieżu.
Złoty Korzeń (Rhodiola rosea) ma wygładzający wpływ na skórę, oczyszcza i leczy ją.
Mech dębowy (Evernia prunastri) ma właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne. Jest źródłem przyjemnym zapachu.
Brodaczka (Usnea Barbata) to naturalny antybiotyk, ma detoksykujący wpływ na skórę i włosy.
Świerk syberyjski (Picea Sibirica) wzmacnia włosy dodając im zdrowego blasku.
Szczodrak krokoszowaty (Rhaponticum carthamoides) przywraca włosom witalność.
Korzeń prawoślazu (Officinalis Altaea) zmniejsza stan zapalny, jest naturalnym środkiem antyseptycznym.
Biały korzeń myjący, czerwony korzeń myjący i korzeń lukrecji (Saponaria Alba Officinalis, Saponaria Rubra Officinalis, Glycyrrhiza glabra) zawierają naturalne saponiny, środki pieniące, które miękko i delikatnie oczyszczają skórę i włosy.

OLEJKI:
Cedrowy olej (Cedrus Deodara Wood Oil) łagodzi podrażnienia, wspomaga szybkie gojenie się ran. Wzmacnia włosy i zapobiega wypadaniu włosów.
Dahurski olej sojowy i olej lniany (Davurica, Linum Usitassimum) z powodu wysokiej zawartości witaminy E wpływają na aktywną regenerację komórek skóry i włosów.
Ałtajski olej z rokitnika (Hippophae Rharrmoides Altaica) zapewnia uzdrowienie i odżywienie, wykazuje działanie odmładzające.
Olej jodły pospolitej (Abies Siberica) wygładza i napina zmęczoną skórę, ma działanie dezynfekujące.
Olej z amarantusa (Amaranthus caudatus) ma działanie odmładzające, wygładza i napina skórę.
Olej łopianowy (Arcticum Lappa) odżywia i wzmacnia cebulki włosów, zapobiega wypadaniu włosów i zmniejsza ryzyko powstawania łupieżu.
Olejek z dzikiej róży (Rosa Canina Oil) odnawia komórki, odżywia i wygładza skórę, czyniąc ją bardziej elastyczną.
Olej z jałowca pospilitego (Juniperus communis) jest naturalnym środkiem antyseptycznym, odżywia i nawilża skórę, ma delikatny słodki zapach.

NATURALNE SUBSTANCJE AKTYWNE:
Dziegieć (Tar) tradycyjny środek ludowy na łupież.
Wosk górski - ałtajski (Ozokerite) chroni skórę i włosy przed wysuszeniem i chroni je przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych.
Pyłek kwiatowy (Chenopodium Ambrosioides) substancja, która stymuluje wzrost nowych komórek.
Czaga brzozowa (Inonotus obliquus) Tonizuje skórę, ma działanie przeciwbakteryjne.
Modrzew syberyjski (Larix sibirica) delikatnie wybiela skórę.
Kamień oliwny (Petrolium Destylaty) ma wygładzające i antyseptyczne działanie na skórę.


Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sorbitol, Cocamid DEA, Parfum, Ozokerite, Tar Oil, Chenopodium Ambrosioides, Cedrus Deodara Wood Oil, Davurica Soja (soybean) Oil, Abies Sibirica Oil, Hippophae Rhamonides Oil, Juniperus Communis Wood Oil, Amaranthus Caudatus Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Arcticum Lappa Seed Oil, Linum Usitatissimum (Lineseed) Seed Oil, Petrolium Distillates Oil, Salvia Officinalis Flower/Leaf/Steam Juice, Chelidonium Majus Extract, Melissa Officinalis Flower/Leaf/Steam Water, Pulmonaria Officinalis Extract, Chamomilla Recutita Flower/Leaf/Steam Water, Bidens Tripartita Flower/Leaf/Steam Extract, Achilea Millefolium Flower Water, Urctica Dioica Leaf Extract, Potentilla Anserina Extract, Arctostaphylos Uva-Ursi Lead Extract, Inula Helenium Extract, Polygala Sibirica Extract, Glycyrrhiza Glabra LEaf Extract, Pinus Sylvestris LEaf Extract, Saponaria Alba Officinalis Extract, Saponaria Rubra Officinalis Extract, Rhodiola Rosea Extract, Altaea Officinalis Extract, Inonotus Obliquus Extract, Larix Sibirica Wood Extract, Alnus Glutinosa Extract, Evernia Prunastri Extract, Usnea Barbata Extract, Picea Sibirica Extract, Rhaponticum Carthamoides Root Extract, Methylchloroisothiazolinone, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Caramel, CI 44090.



Moja opinia:

WŁOSY:
Mydła na włosy użyłam raz - boję się takiej ilości ziół na moich pasmach. Klaczki zostały umyte dobrze, kosmetyk fajnie się pienił, zapach niestety utrzymał się na włosach bardzo krótko. 

TWARZ:
Co jakiś czas myje tym mydłem buzię, szczególnie wtedy, gdy chce poczuć ten piękny zapach. Produkt myje bardzo dobrze i dokładnie, nie wysusza, nie ściąga (u mnie nie, ale czytałam że niektórym mydło nie służy na twarz). Nie mam po tym kosmetyku żadnych niespodzianek, a cera jest długo świeża, bez nadmiaru sebum.

CIAŁO:
Mydłem myję się na zmianę z mydłem cedrowym i jest mi z tym dobrze. Moja skóra jest miękka, przyjemnie i delikatnie umyta. Mydło nie podrażnia mnie, skóra nie swędzi. Niestety mydło choć nie wysusza, to nie nawilża. Owszem, czuje, że mam wypielęgnowane ciało, ale jednak muszę wspomóc się jakimś masłem czy balsamem by być w pełni zadowolona.

Podsumowując: 
Mydło jest bardzo dobrym, wydajnym kosmetykiem o przecudownym zapachu. Zawiera przytłaczającą ilość dobroci. Moja skóra i twarz bardzo lubią ten kosmetyk i z pewnością kupię kiedyś kolejne pudełko. Po użyciu mydła czuję się czysta i zadbana, choć dla pełnego efektu i zadowolenia korzystam jeszcze z dobrodziejstw masła do ciała.

Wiele z Was ma problem z tego typu mydłami - rozpuszcza się i robi rzadsze w połowie użytkowania. Ja zawsze przerzucam mydło do małego pojemnika, łyżeczką, tuż przed myciem. To dobry sposób ponieważ nie dotykamy mydła nawet suchymi palcami i nic się nie rozrzedza. 

Polecam, bo warto. No i ten zapach!





Czytaj dalej...

Miesiąc olejowania z Kosmetyczne Fanaberie - podsumowanie akcji / POMOC DLA KOTA

Hey.
Dziś u Kosmetyczne Fanaberie  koniec akcji olejowania włosów. Ja swoje porównanie zrobiłam już kilka dni temu, ponieważ wcześniej zaczęłam, a chciałam, żeby porównać pełny miesiąc, czyli tyle, ile trwała akcja. 
W sumie olejowałam włosy przez miesiąc 22 razy. Zawsze na sucho, na 2-5 h przed myciem. 10 razy nakładałam na skalp olejki na wzrost od Natura Siberica, a do tego jeszcze na długość: 8 razy olejowałam olejem lnianym, 4 razy olejem rokitnikowym, 2 razy olejem ze słodkich migdałów. Pozostałe 8 razy robiłam mixy z olejków: lniany, rokitnikowy, malinowy, avocado, z pestek brzoskiwń i z migdałów. Czasem dodałam gotowe miksy olejków z Natury Siberici. 
Byłam sumienna cały czas, każde mycie poprzedzałam olejowaniem. Wszystko potem wymywałam 2 razy i kładłam maskę. Po około tygodniu włosy zaczęły bardziej błyszczeć, a po ponad dwóch wystraszyłam się nawet, że są zbyt natłuszczone. Jednak był to tylko efekt złego wymycia olejków i większa praca nad szamponem dała dobre efekty czystych i błyszczących włosów. Przed zrobieniem zdjęć nie sądziłam, że zaszła aż taka różnica w ich gładkości, blasku i miękkości. podczas porównywania byłam w niemałym szoku, że taki ładny efekt osiągnęłam w zaledwie miesiąc. 
Ciemniejszy kolor to wynik używania oleju lnianego(tak, na prawdę po nim mam ciemniejsze włosy), maski ajurwedyjskiej oraz płukanek z kawy.
Dziękuję Ci Kosmetyczne Fanaberie, że zrobiłaś akcję, dzięki temu miałam cel i trwałam w postanowieniu.






Jest jeszcze coś. Na swoim Agata Bielecka AGU na swoim blogu napisała:

"Na koniec mam do Was gorącą prośbę o udostępnianie informacji o Gumisiu. Sprawa jest niesamowicie pilna, a sytuacja dość zła.
Gumiś to około dwuletni, wykastrowany kocurek. Znaleźliśmy go kilka miesięcy temu na ulicy. Wiemy, że jego były właściciel się na niego po prostu wypiął. Od zawsze był kotem wychodzącym. Trafił do nowego domu, ale kompletnie nie radzi sobie w mieszkaniu. Mieszka aktualnie na 8 piętrze i niestety jest na tyle zdesperowany, że dwa razy wylądował na zewnętrznym parapecie. Bardzo źle znosi zamknięcie, mocno się stresuje i niestety przez to broi, a mieszkanie jest wynajmowane. Kot próbuje przedostać się przez ściany na dwór i myśli, że jest w stanie się przez nie przebić... :(  Jest bardzo przyjacielski, zachowuje czystość, zna kuwetę i gdy zapewni mu się dawkę wolności, będzie kotem idealnym oraz oddanym towarzyszem na długie lata.Szukamy mu domu wychodzącego na wczoraj, a czasu jest coraz mniej bo główni właściciele mieszkania niestety nie chcą, aby kot dłużej tam mieszkał, bo podrapał im zabytkową szafę. Ja nawet nie proszę, ja Was błagam, pomóżcie i puszczajcie info w świat, bo nie chcę by kot wylądował w schronie lub na ulicy. Ja nie mam domu z ogrodem, ani mieszkania na parterze i nie mam gdzie go wcisnąć, choć bardzo bym chciała i robię wszystko co w mojej mocy. :( Pomóżcie mi go uratować, bo on absolutnie nie zasłużył sobie na taki los. :(Facebook ma moc, a każde udostępnienie jest na wagę złota!)

Mail kontaktowy do AGU, to jej zadawajcie pytanka w sprawie kota: kontakt.agublog@gmail.com 

No i oczywiście kot:




Czytaj dalej...

Agafii - maseczka do twarzy odświeżająca, niestety to nie dla mnie.

Witam.
Dziś o totalnym bublu, na który napaliłam się czytając pochlebne opinie w internecie. Chodzi dokładnie o odświeżającą maskę do twarzy Agafii.

Maska przyszła do mnie w opakowaniu, w którym zazwyczaj znajdują się kupowane w  sklepach dolewki do posiadanych opakowań. Taki miękki woreczek z korkiem..Opakowanie zawiera 100 ml maseczki i uwierzcie, starczy Wam na prawdę na wiele razy, bo niewielka ilość pokrywa całą twarz a i te 100 ml samo w sobie to nie tak mało, skoro maseczki w saszetkach mają ich około 10. W zależności od sklepu, zapłacimy za maskę od 6,50 zł do około 9 zł. Ja swoje maski w tego typu opakowaniach przelewam do szklanych słoików ze szczelnie zamykanym wieczkiem - jest mi potem łatwiej korzystać z kosmetyku.


Jak maseczkę reklamuje producent:

Ekspresowa maseczka do twarzy ODŚWIEŻAJĄCA jest to maska oparta na ziołach syberyjskich, dobranych specjalnie dla głębokiego nawilżenia i tonizowania, aby szybko zregenerować zmęczoną skórę. Dzięki naturalnym komponentom maska działa błyskawicznie i efektywnie usuwa ślady zmęczenia, odświeża i poprawia kolor twarzy.
Organiczny ekstrakt wiązówki błotnej, kosaciec syberyjski i przywrotnik pospolity zawierają w dużej ilości kwasy organiczne i flawonoidy mające działanie antyoksydacyjne, nawilżające, przeciwzapalne i gojące.
Regeneruje procesy wymienne w skórze, zapobiegając pojawieniu się oznak starzenia. Mięta pieprzowa (lekarska) uspokaja, koi i tonizuje skórę twarzy.
Zawiera w 100% naturalne składniki.*

Skład: Aqua, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Organic Spiraea Ulmaria Extract (organic extract meadowsweet), Iris Sibirica Extract (Siberian iris extract), Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract (mint extract-holodyanki), Alchemilla Vulgaris Extract (extract rosnika forest), Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Oil (peppermint essential oil), Xanthan Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Parfum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.

*Większość opisu pochodzi ze strony Triny.pl, gdzie kupiłam maskę. 

Moje wrażenia:

Maski użyłam dwa razy. Za pierwszym razem bez dodatków. Produkt posiada żelową konsystencję i jasny, błękitno-zielony kolor. To jest ok. Ale niestety zaraz po aplikacji na twarz, do nosa dostawał się przykry, ostry, chemiczny zapach miętowo-ziołowy. Natomiast od zapachu gorsze było to, co czuła moja twarz- pieczenie i szczypanie. Nie używałam wcześniej peelingu, zmyłam makijaż delikatnym mydłem. Wytrzymałam 5 minut, mimo, że zalecany czas to minut około 10. Po zmyciu twarz była miękka i na pewno nie przesuszona, ale bardzo podrażniona i czerwona. Nie zauważyłam nic pozytywnego, a buzia wracała do normalności do końca dnia. Miętowego zapachu nie dało się niczym domyć długi czas.
Drugi raz użyłam maski w połączeniu z olejkami do twarzy. Efekt taki sam, ostry zapach, czerwona, piekąca twarz. Byłam trochę rozżalona, bo liczyłam po cichu na dobry efekt i "zmazanie" z buzi oznak całodziennego zmęczenia.



Nie wiem, czy jestem uczulona na jakikolwiek składnik maski, ale przypuszczam, że nie, ponieważ oczy wyglądały normalnie. Nie piekły, nie łzawiły, z nimi nie działo się nic. Zrobiłam test na przedramieniu - po 25 minutach też nic niepokojącego się nie działo. Domyślam się więc, że maska nie nadaje się dla osób z bardzo delikatną skórą twarzy, skłonną do podrażnień, a moja właśnie taka jest.
Szkoda, bo pokładałam w maseczce duże nadzieje. Nie mam pomysłu na co zużyć około 75 ml tego kosmetyku i tak sobie siedzi w swoim słoiku.. TUTAJ poczytacie za to opinie pozytywne. Tak, każdy kosmetyk jest taki, że u jednego się sprawdza, a u innego niekoniecznie.

PS.
Justyna K. na Triny, to ja, stąd jedna negatywna opinia ;)

Pozdrawiam :) 


Czytaj dalej...

Organiczny Rokitnik - mało fajny balsam do włosów Planeta Organica

Witam :)Nie wiem czy gdzieś tak doczytałyście, ale po tygodniu ajurwedyjskim przyszedł czas na tydzień rokitnika organicznego. O ile szamponowi należy się osobny, lepszy post, tak dzięki balsamowi spasowałam już dziś, po dwóch dniach. 



Ale od początku.Balsam przyjechał w butli charakterystycznej dla rosyjskich balsamów - wysokiej, dość wąskiej i twardej, z beznadziejnym aplikatorem, który ma za mały otwór do tak gęstych substancji. Kosztował 15 zł za 360 ml. Kosmetyk ma delikatny, owocowy zapach i jasny, pomarańczowy kolor. Nakłada się dobrze i nie spływa z włosów. Co obiecuje nam producent:Odżywka na bazie organicznego oleju arktycznego rokitnika ostrożnie i delikatnie pielęgnuje skórę głowy, pomaga zregenerować zniszczone farbowaniem, suche włosy. Poprawi strukturę i zewnętrzny wygląd włosów, dodając im siły i zdrowego blasku, sprzyja wzrostowi włosów. Nie zawiera sztucznych barwników, SLS, parabenów, nie jest testowany na zwierzętach. Skład: Aqua, Hippophae Rhamnoides Pulp Oil (organic sea buckthorn), Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Linum Usitassimum Seed Oil (Siberian oil flax), Pulmonaria Officinalis Extract (extract lungwort), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid. Ok, ale co ja mogę powiedzieć dobrego o tym balsamie? Włosy, są miękkie, przyjemne. I tyle. Niestety delikatnych, zniszczonych końcówek nie ujarzmił – fruwają na wszystkie strony i wyglądam jak piorunem trzasnięta. Nie czuje odżywienia i nawilżenia, włosy mniej błyszczą i chociaż są ładne, nie jest to nic co by mnie zachwyciło. Czuje się, jakbym nic dobrego nie zrobiła dla włosów i aż mnie korci żeby ponakładać coś, co da im jakiś zysk i dobroci, bo mam wrażenie, że cofnęłam się w pielęgnacji i przesuszyłam pasma. Ten balsam zdecydowanie nie powinien być kosmetykiem do cienkich, zniszczonych i suchych włosów, bo średnio sobie z nimi radzi. Jutro otworze maskę z linii rokitnikowej, ale z Natury Siberici i zobaczymy, co mi da ten drugi kosmetyk.  Foto z wtorku, po lakierowaniu, bez rozczesywania. Tu komentarz jest chyba zbędny.



Dla porównania foto z aktualizacji, jeden dzień różnicy:



Foto z dziś (środa, po lakierowaniu, po rozczesaniu). Wygląda to lepiej, ale prawa strona nadal jest postrzępiona. Sorrki za światło, ale późno bylo i miałam tylko lapmy, stąd różnica w oswietleniu i kolorze - wlosy na czubku glowy nie sa takie matowe:P


Więcej nie dam rady, nie będę kontynuować używania tego balsamu samoistnie. Chociaż gdy pisze ten post włosy już przyklapały i nie są spuszone, to nie mam zamiaru czekać za każdym 4 godzin aż łaskawie zaczną normalnie wyglądać. 

Ps. Zauważyłyście  że nie ma już moich długich kikutków przy twarzy? Byłam wczoraj wyrównać lekko włosy i ściąć te długaśne, beznadziejne ogonki :D

Edit, zdjęcie z czwartku, po nocy. Jakość tragiczna, bo robione komórką w ciemnym pomieszczeniu, ale chyba coś tam widać:


Czytaj dalej...
URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka