Wypadające włosy - drugi tydzień kuracji



Heyka.
Drugi tydzień kuracji za mną. Nie powiem, że jest jakoś zdecydowanie lepiej, bo nie jest. Jak tam dalej pójdzie, to i tak zostanę łysa, choć wtedy przynajmniej nie będzie już miało o wypadać ;)

Skóra piecze mnie nadal, są miejsca, na które nie pomaga po prostu nic. Z tych miejsc leci też najwięcej włosów. Jest to nieprzyjemne, stresujące i frustrujące. Jestem w bardo kiepskim stanie psychicznym - nadal, bo pomijając ogromne ilości wypadających kłaczków - towarzyszy mi ciągły ból skóry głowy, pieczenie i świąd.

5.10.2015, poniedziałek, dzień ósmy:
Udało mi się lekko naolejować włosy, bez skalpu, ale 16 sztuk wypadło. Przy samej pielęgnacji pasm straciłam ich aż 96, a w ciągu dnia było to w sumie sztuk 120. Tylko 8 wyłapalam w ciągu dnia, ale cały czas chodziłam w spiętych włosach.

6.10.2015, wtorek, dzień dziewiąty:
Udało mi się delikatnie umyć głowę, nawet w skalp wtarłam nawilżającą maskę. Włosów traciłam dziś mniej, bo za cały dzień naliczyłam 95 (łącznie z myciem), niestety około popołudnia stan skóry dramatycznie się pogorszył, bolała przy dotyku, piekła, miałam uczucie ciągnięcia a w niektórych miejscach wydawało mi się, że mam otwarte, bolące rany. Niby wygląda to wszystko lepiej niż tydzień temu (w temacie wypadania), ale jednak obchodzę się z włosami przy skórze głowy jak z jajkiem, staram się ich za bardzo nie naruszać.

7.10.2015, środa, dzień dziesiąty:
Pogodziłam się z Ivoxelem, który załagodził stan mojej skóry. Włosy wyglądały całkiem przyzwoicie i nie myłam ich w tym dniu. Za cały dzień naliczyłam ich około 50 sztuk, ale zmartwiło mnie to, że wieczorem, przy podrapaniu się z tyłu głowy, wyleciało 15 włosów.

8.10.2015, czwartek, dzień jedenasty:
Prawdziwa tragedia. Wielkim błędem było nie myć włosów, nawet nie przetłuszczonych. Rano wstałam i na głowie miałam tragedię, moje ręce był śliskie i błyszczące od łoju z głowy, gdy tylko dotknęłam włosów. Mycie - ponad 130 sztuk kłaczków na samych tylko rękach, a musiałam zrobić peeling, bo jednak tłuste leki wtarte w skórę przed spaniem - zrobiły swoje.  Do tego niesamowite pieczenie i ból całej skóry głowy -leki w środku nocy po prostu przestały działać.
Spróbowałam zrobić roztwór z naturalnego kolagenu i wpsikać w skalp, ale to było kolejne 20 włosów z głowy. W sumie około 175 w jeden dzień.

9.10.2015. piątek, dzień dwunasty:
Całkiem dobrze podziałał na mnie ten kolagen, bo skóra była trochę spokojniejsza. Dopiero wieczorem zaczęło mocniej piec. Udało mi się nawet umyć głowę i wetrzeć żel kolagenowy (już nie roztwór) w skórę. 95 sztuk w dniu z myciem to jak na mnie fajny wynik, ale wczorajszy dzień i tak nadrobił to, co nie wyleciało dziś, jak również...

10.10.2015, sobota, dzień trzynasty:
.. i ten dzień nadrabia, gdzie samo mycie i wcieranie kolagenu to 100 włosów - do tego powróciło pieczenie na czubku i z tylu głowy nad karkiem. Nie pomaga nawilżanie tonikami, aloesem, kolagenem, Włosy lecą jak szalone, ja płacze, otoczenie się na mnie wścieka, że płaczę, a skóra po prostu cały czas boli... Poza myciem w czasie dnia nałapałam jeszcze ok 35 włosów.

11.10.2015, niedziela, dzień czternasty:
Dziś chciałam lekko naolejować włosy, ale nie wiedziałam jak to zrobić, żeby nie było tarcia i pociągania za włosy. Pomyślałam i do atomizera nalałam przegotowanej, chłodnej wody oraz dodałam troszkę olejku lnianego. Potem cały czas mieszając energicznie butelkę - wypsikałam zawartość na pasma. Całkiem dobrze poszło. 
Na godzinę przed myciem w skalp wtarłam Clotrimazolum i wszystko zmyłam potem Stieproxem. Uprzejma Kascysko zainteresowała się moją przypadłością bardziej niż dermatolodzy u których byłam i poleciła iść jednak w stronę leczenia typowego zakażenia grzybiczego. 
W tym dniu wyłapałam 110 włosów, a skóra zaczęła piec dopiero wieczorem, lecz niestety, aż w czterech miejscach naraz. 


Wyliczyłam, że w tamtym tygodniu włosów tylko nałapanych było 874, za to w tym 780. To o 94 włosy mniej. Niby fajnie, bo jakby tak dalej poszło, to tendencja jest spadkowa i to dobrze rokuje, ale jednak jest jeden, bardzo ważny element, który różni oba tygodnie - w tym tygodniu nie suszyłam włosów suszarką. Zwykle tracę wtedy ok 20 włosów, co dało by tutaj dodatkowe 120 kłaczków. Także, no nie ma aż tak dobrze, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Porównam to z trzecim tygodniem, gdzie również nie będę suszyć włosów i zobaczymy jak jest.
Włosy nadal nie rosną. 2 tygodnie temu miały około 32,3 mm w miejscu pomiaru i dokładnie tyle samo mają teraz. Nic więcej.

W środę idę do trychologa, także spodziewajcie się relacji z wizyty.

EDIT:
dodaje Wam fotki moich włosów po 2 tygodniach minimalnej pielęgnacji, całkowitego braku stylizacji (oraz tygodnia bez suszenia), mocnych szamponach i wdrożeniu protein w postaci czystego kolagenu - sadziłam, że będzie gorzej, ale kolagen dużo daje włosom.  Bez niego sa bardziej piórkowate, ale niestety, jak widać, i tak wiele włosków fruwa mi dookoła, a te krótsze mają pozakręcane końcówki. 






W słońcu prezentują się na razie całkiem nieźle:



23 komentarze :

  1. Dobry pomysł z aplikacją rozcieńczonego olejku z wodą przy pomocy atomizera, uwaznie przyglądam się Twojej walce z wypadaniem... sama ostatnio mam problem włosowy, ale z kołtunami....chyba są zbyt ziszczone na końcach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie zaczęły sie plątać - nigdy nie miałam z tym problemu, tez chyba czas na cięcie, ale nie kiedy mam skorę w takim stanie

      Usuń
  2. Oby trycholog Ci w jakiś sposób pomógł, trzymam za to kciuki i powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, że ten koszmar i ciągły ból się wreszcie skończy

      Usuń
  3. a łykasz biotebal?? Co do wypadania, to dziennie może wypadać 100-300 włosów jak to mówią dermatolodzy, ja mam bardzo długie włosy i nawet 1 włos wygląda jak kilka, w walce pomaga mi olejowanie, Jantar i biotebal właśnie, Biotyna powoduje szybsze/większe odrastanie włosków... Pamiętaj, że przy lekach p/grzybicznych możesz wysuszyć skórę głowy i spowodujesz jej łuszczenie i wypadanie włosów, staraj się je dodatkowo olejować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam w poprzednim poście o wypadaniu, w kuracji tygodnia pierwszego, ze mam Vitapil, B, D3 i E. Ja te włosy liczę ręcznie, nie na oko, także wiem ile wypada, niestety :(
      Nie moge olejowac skóry, bo tłuste, wilgotne srodowisko sprzyja rozwojowi drożdży. Natomiast nawilżanie czymkolwiek powoduje podrażnienie zainfekowanych miejsc.. i tak w koło. Jeszcze tylko len mi został.

      Usuń
    2. współczuję :( co do liczenia mówię jakie normy podają dermatolodzy, sama męczę się z wypadaniem włosów i biotyna w Vitapilu jest praktycznie jak kropla w morzu... czytałam poprzedni post o wypadaniu...musisz łykam 5-10 mg biotyny ;) co do olejowania i nawilżania to sama nie wiem co ci powiedzieć, ja myłam włosy 2-3 razy w tygodniu Zoxinem (odpowiednik Nizoralu z ketokonazolem) i jednak nawilżałam skórę olejem kokosowym bo jak tego nie robiłam to łuszczyła się płatowo jakbym ciągle miała łupież, jakbym tego nie robiła to bym se nabawiła atopowego zapalenia skóry owłosionej głowy...;( a robiłaś badania hormonów tarczycy?

      Usuń
  4. u mnie w przeciągu tygodnia bardzo nasiliło się wypadanie włosów. Ciężko mi określić czym to jest spowodowane, bo zazwyczaj liczba wypadanych włosów oscylowała w granicach 100. Tabletki, wcierki - nie wiadomo czy działają, bo okres jaki je używam jest zdecydowanie za krótki. Trzymam kciuki aby trycholog powiedział coś sensownego i zaradził Twojemu problemowi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zazwyczaj o było ok 10 dziennie - al ja mam średnio geste włosy i z jednego mieszka wyrasta jeden włos, stąd takie male liczby. Nigdy nie leciało mi około 100 włosów dziennie, dopiero teraz, nawet ponad 100 :(

      Usuń
  5. Współczuję. Mi obecnie bardziej wypadają włosy, ale zrzucam to na karb stresu i jesieni. Co by jednak nie mówić nie wypada ich aż tyle i nie odczuwam żadnych dodatkowych przypadłości... Oby trycholog jakoś pomógł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakby mnie ta głowa nie piekła, to wiedziałabym że problem mam z tymi włosami i tylko włosami, podziałałabym wcierkami, suplementami.. a tak to co.. połowy srodków nie mogę używać

      Usuń
  6. Kochana bardzo ci współczuję, ale mimo wszystko trzymam mocno kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję, ale mam nadzieję, że będzie lepiej! Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cholerna u mnie też ciągle lecą, na szczęście podrażnieniem już sobie poradziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, a jak? Bo ja już nie wiem, Clotrimazol w ruchu, Stieprox w dłoń i nic nie pomaga w niektórych miejscach - ogien i ból

      Usuń
  9. O mamoo, dużo ich...tzn dużo wypada :/ Ja na szczęście nie mam tego problemu, tzn lecą ale ile? - z 20-30 dziennie, to jest nic w porównaniu do Ciebie. I nie mam problemu z podrażnieniem skalpu no chyba że w ruch idą dekoloryzatory.rozjaśniacze itece.
    Kurcze leć do tego lekarza, niech coś da na to. Próbowałaś Seboradin? Loxon? Z Joanny jest nowa kuracja PowerHair. W poprzednim poście u mnie na blogu pisałam o olejach i m.in. olej z awokado jest pomocny przy tego typu problemach, albo arachidowy one również są dla osób z wrażliwą skórą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, o ile na porost i zatrzymanie sa sposoby, to wiekszosci nie moge pakowac na łeb z powodu tego czegos. grzybicy, uczulenia, pasozyta? Cholera już wie czego ;/

      Usuń
  10. Też stawiałam na zakarzsnie grzybiczns. Mam nadzieję, że to szybko wyleczysz. Bedactwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zobaczymy co mi powie trycholog, postaram sie przed badaniem nic nie sugerowac, po na prawde ciut lepiej mi po Clotrimazolu i Stieproxie

      Usuń
  11. podziwiam dokładną ilosc sztuk wyliczonych włosów:) jestem matematykiem wiec wiesz ciesza mnie cyferki:) trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie nie cieszą w tym wypadku tak wysokie liczby :P Dzięki :*

      Usuń

Każdy komentarz to znak, że post został przeczytany :) Zapraszam więc do dyskusji :)

URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka