Boxy kosmetyczne - jak to z nimi jest? Beauty Boxy - wszystko co wiem, to powiem

Heyka.

Często dostaję pytania, na maila i Facebooka, lub nawet w komentarzach - czy i jeśli tak to jaki box najbardziej opłaca się kupić.
Od razu powiem, nie jestem ekspertem w dziedzinie takich boxów, ale dość dużą ilość ich dostałam i co nieco sobie w głowie poukładałam tak, aby jak najlepiej napisać ten post.

Zacznijmy może od listy dostępnych obecnie pudeł:


To moim zdaniem najlepszy na rynku box kosmetyczny. Ale nie do końca tylko kosmetyczny, ponieważ ideą pudła jest relaks - totalne wyczilowanie po tygodniu pełnym pracy i obowiązków. W boxie znajdziemy więc coś dla ciała, ale też i książkę dla umysłu i duszy, jak i i herbatę, kakao, słoik-kubek albo owocowy zaparzacz. 
Właścicielki Chillboxa to przemiłe, wspaniałe dziewczyny, które dobierają kosmetyki bardzo rozsądnie. Nie znajdziemy tutaj kremu na zmarszczki czy typowo dedykowanego produktu. Wszystko jest jak najbardziej uniwersalne - żel pod prysznic, płyn do kąpieli, balsam do ciała, peeling, scrub, maseczka... To są niby takie zwyczajne, proste kosmetyki, ale właśnie to sprawia największą radość, bo wszystko da się zużyć i nie ma marudzenia że kolor pudru nie ten i że zmarszczek nie ma, a krem jest 50+, a skóra jest sucha, gdy my dostaliśmy serum dla tłustej. 
Ponadto box zawiera kosmetyki pełnowymiarowe, próbki są dodatkowo.
To moje ulubione pudło i chcę je dostawać co miesiąc - zawsze, do puki Chillbox trwa, a oby trwał jak najdłużej.


Ideą tego boxa są kosmetyki ekologiczne i stworzone z naturalnych składników, nie zawierające parabenów, PEGów, SLESów i jak to mówi DailyLifeByM - tego wszystkiego co złe. 
Lubię ten box - jest to coś takiego, co chcę mieć, bo zawsze większość produktów z tego boxa mnie cieszy i często znajduje w nim coś, o czym wcześniej nie miałam pojęcia. Jest to tez kolejne pudełko, które nie wciska nam kremów na zmarszczki i kosmetyków dedykowanych, jednak nie ma tutaj, w odróżnieniu od Chillboxa - niekosmetycznej zawartości. Patrząc jednak na inne boxy (pomijając Chill) jest to całkiem w porządku pudło, które serdecznie polecam, zwłaszcza, że tu też znajdziemy jedynie kosmetyki pełnowymiarowe.


To nowość na polskim rynku. Prowadzona przez, jak mi się zdaje, małżeństwo. Ideą jest zestaw, który pomoże poczuć nam się "Pretty". Pierwszy kartonik nie był do końca udany, ale tylko na pierwszy rzut oka, bo tak na prawdę gdy zaczęłam używać kosmetyków z boxa, to okazało się, że są fajne i dobrze działają. Drugie pudełeczko było zdecydowanie wizualnie lepsze od pierwszego i zawierało ciekawy zestaw kosmetyków, a nawet wosk do kominka i cienie do powiek, więc jak widzicie, nie tylko kosmetyki pielęgnacyjne możemy znaleźć w tym boxie. Z tego co zauważyłam, tutaj także próbki są dodatkami nie wliczanymi w koszt pudełka. Kolejne boxy są lepsze od poprzednich, co bardzo dobrze wróży temu pudłu.


Celowo zestawiłam te pudełka razem, bo dla mnie niczym się nie różnią. Są to chyba najstarsze w Polsce tego typu pudełka. Początkowo zamiarem stworzenia ich było rozsyłanie próbek, lecz z czasem coraz częściej pojawiały się w nich pełnowymiarowe produkty.
W BeGlossy i ShinyBox znajdziecie najczęściej kosmetyki drogeryjne, bądź luksusowe (z tym ze w tym wypadku częściej są to próbki). Niejednokrotnie otrzymacie kolorówkę - kredkę, szminkę, cień albo lakier do paznokci.
Osobiście zrezygnowałam w tych boksów po półrocznej subskrypcji, ponieważ kosmetyki w nich zawarte nie do końca mi odpowiadały - kolory szminek nie pasowały, próbki kremów i kremy pełnowymiarowe nie były dostosowane do potrzeb mojej cery. Do tego masa balsamów do ciała (niejednokrotnie próbek) i innych kosmetyków, których nie używam (np. krem do stóp).
W tym pudełku nie znajdziecie produktu niekosmetycznego - wyjątkiem było BeGlossy, które dodało mały ręczniczek do twarzy w pudełku o tematyce SPA.





Joy Box
W pudełku kilka kosmetyków. Niektóre są narzucone z góry, takie same dla każdego, a inne można wybierać z różnych kategorii, po jednym z każdej (tak przynajmniej jest w regulaminie, bo w praktyce to podobno bardzo różnie bywa). Ja osobiście nigdy nie kupowałam JoyBoxa, ale wiem, że często są problemy - bo a to czegoś brakuje, albo się skończyło, albo boxy za szybko wykupione. Do tego każdy problem zostaje "zlewany", a komentarz usunięty - czasem zamiast usunięcia, Joy potrafi pokusić się o wredną odpowiedź. 
Zawartość pudła jest z góry znana - wiemy, co dostaniemy w przesyłce.

Inspired By
Są to pudełka kwartalne, otrzymujemy je co trzy miesiące. Ideą jest stworzenie pudełek przez znane osoby - Chodakowska, Maserak, Krupa..
Ceny są różne, w zależności od osoby i od wartości realnej produktów zawartych w boxie. Nie są to tylko kosmetyki, lecz także książki, poradniki, perfumy, ciężarki, skakanka, notes itd...
Nie kolekcjonuję tych boxów, bo nie mam sentymentu do żadnego z autorów zawartości pudełek. Niejednokrotnie natomiast słyszę negatywne opinie na temat obsługi - niezbyt kulturalne odpowiedzi, zero uznania racji poszkodowanego klienta oraz czas oczekiwania na kolejne pudełko z 3 miesięcy może przedłużyć się do praktycznie czterech, a ShinyBox (który jest twórcą tego odłamu zwanego InspiredBy) nie widzi w tym żadnego problemu. 

Pudła ze względu na cenę (od 100 wzwyż) schodzą dość słabo - o bo wiele osób boi się wydać tyle kasy na kota w worku. Ale nie ma tego złego, bo po ujawnieniu zawartości, InspiredBy można często kupić w przecenie.

Myfavouritebox
Box w założeniu dla osób lubiących otaczać się pięknymi i niebanalnymi przedmiotami oraz kosmetykami. Znajdziemy tu np. Porcelanowy kubek, żel do kąpieli, krem do rąk, drewnianą podstawkę pod kubek, łapacz snów, bransoletkę, lub na przykład maskę do włosów.
To na moje oko całkiem ciekawy box, coś na wzór Chillboxa, tylko młodszy. Subskrybentki (która ja nie jestem jeszcze) bardzo chwalą sobie to pudło, cieszą się z zawartości i ochoczo korzystają zarówno z kosmetyków, jak i z przedmiotów użytkowych. 

-------------------------------

No więc jak to jest z tymi boxami, czy warto je kupować? A może to pieniądze wyrzucane w błoto?

Moim zdaniem, kiedy obecnie jest na rynku aż tyle pudeł do wyboru, ważne jest wybrać na początek te, którego poprzednie zawartości spodobały nam się najbardziej. Każdy box posiada swoją stronę internetową i zawsze znajdziemy tam edycje wsteczne. Po przejrzeniu chociażby pół roku wstecz zawartości takich pudełek, mamy mniej więcej zarys tego, co możemy dostać w kolejnym miesiącu. Szczególnie "przewidywalne" są Chillbox, NzP czy Pretty, ponieważ tworzą je prywatne osoby, a nie wielkie firmy, więc niejako zawartość opiera się na guście autorów zawartości danego pudła, a co za tym idzie, są one do siebie podobne, choć kosmetyki są w każdym miesiącu inne. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Dużo gorzej jest z Shiny i Glossy, bo raz im pudełko wyjdzie, a innym razem skopią totalnie. Do tego są to już duże firmy, zatrudniające kilkanaście osób, a produkty wybierane są chyba na chybił trafił. Takie jest moje zdanie i osobiste odczucie. Czasem mam wrażenie, że w pudełkach Shiny i Glossy znajdują się produkty , które ktoś dał im za pół darmo, w ramach reklamy, lub chęci pozbycia się nadmiaru zalegającego towaru, a oni wszystko biorą w ciemno.

Jeśli decydujesz się na swój pierwszy box, a możesz wybrać tylko jeden i obawiasz się, że może on nie do końca trafić w Twój gust - zajrzyj na Fanpage na Facebooku od interesującego Cię pudełka, lub pudełek. Każde z nich jest na Twarzoksiążce i bardzo często jeszcze przed zakończeniem zapisów na dany box można tam znaleźć podpowiedzi co do zawartości. Czasem jest to podpowiedź w stylu "dzięki temu kosmetykowi Twoja skóra będzie jędrna i gładka" lub  nowa marka na polskim rynku bazująca na oliwie z oliwek". Innym razem od razu pokazany jest kosmetyk, który znajdziecie w pudełku - podany z nazwy, a dodatkowo opublikowane jest  jego zdjęcie.

Zanim kupisz pudełko, dobrze się zastanów, czy jesteś gotowa zaryzykować i zapłacić za coś, z czego możesz w ogóle nie skorzystać. Istnieje szansa, że dostaniesz produkt na którego składnik jesteś uczulona, lub który już miałaś i Ci nie służy. Ba, może się i tak zdarzyć, że 90% zawartości pudełka okaże się w Twoim przypadku klapą.  No bo pomyśl - box zawiera powiedzmy 5 kosmetyków, gdzie zawartość to płyn do kąpieli, taki typowo robiący piankę, a Ty nie masz wanny. Do tego pszeniczna odżywka do włosów, a akurat posiadasz włosy, które nienawidzą protein. Do tego balsam do ciała, który zawiera składnik, na który jesteś uczulone. I jeszcze cień do powiek nie w Twoim kolorze. Fajna zawartość, a jednak 4/5 już nie dla Ciebie. 
Dobrze zastanówcie się dziewczyny, czy chcecie zaryzykować. Ja w tym miejscu nie zniechecam nikogo, tylko ostrzegam, że i tak się dzieje. Wiele dziewczyn z problemami skórnymi rezygnuje z beautyboxów. Jeśli jednak raczej jesteście odporne na wysypki i uczulenia, myślę że warto zaryzykować.

No i jeśli już zaryzykowałyście, to poza tym, że oczywiście możecie się rozczarować, to możecie się bardzo mile zaskoczyć. Szczególnie pudła tworzone przez małe grupki zawierają niesamowitą kopalnię odkrywkową nowych, wspaniałych kosmetyków. Ja sama nie miałam pojęcia o istnieniu 90% produktów jakie dostałam w boxach. Na przykład cudny żel pod prysznic Dresdner Essenz czekolada i żurawina, albo babeczki do kąpieli. I jeszcze wspaniałe masło muszkatołowe od Babuszki Agafii. Albo maść Kalias z PrettyBoxa - narzekałam na nią strasznie, a teraz leczę nią każdą niedoskonałość na buzi.


Warto zaznaczyć, że generalnie wiele osób narzeka na to, że do wartości pudełka wliczane są miniaturki produktów (Shiny, Glossy). Ja też jestem jedną z takich osób, ale jednocześnie trochę w tym hipokryzji, ponieważ dzięki takim próbkom już dwa razy kupiłam bardzo dobre, drogie kosmetyki, których nie kupiłabym normalnie, z obawy, że będą beznadziejnie i no, nie czarujmy się, dość porządny pieniądz zostałby wywalony w błoto. Każdy lubi dostawać pełnowymiarowe produkty, ale jednak lepsza jest też już taka próbka - miniaturka, niż jakby w ogóle nie mieć możliwości przetestowania kosmetyku. 


Jeśli już jesteśmy przy produktach drogich, próbkach i ogólnie zawartości, warto wspomnieć, że w każdym przypadku takiego boxa, cena pudełka nie jest realną jego wartością. Zawsze jest tak, ze produkty w środku kosztują łącznie więcej, niż zapłaciłyśmy za box. Czasem jest to na przykład 20 złotych "zysku", ale czasem i nawet 200 zł.

Jeśli jesteś zainteresowana kupnem pudełek, warto na początek kupić pudełko pojedyncze. Każdy box ma opcję takiego pojedynczego pudła, ale też subskrypcji - 2, 3, 4, 6, i 12 miesięcznej (różnie, zależy od firmy). Subskrypcja realnie wychodzi taniej, jeśli dzielić jej wysokość kwoty przez liczbę wykupionych pudełek, choć jest to na jeden raz dość spory wydatek. 

Ja generalnie kupuję subskrypcje z lenistwa i zapominalstwa, a jeśli o Chillboxa chodzi, to także z obawy, że pudełka zostaną wykupione, zanim skojarzę, że to już najwyższy czas je kupić. Jednak jeśli boisz się zawodu, zainwestuj w subskrypcję później, a na razie kupuj pojedyncze pudełka, testuj, wybieraj - może każdego miesiąca zamów z innej firmy?

Zanim zaczniesz przygodę z boxami, a co ważniejsze, z subskrypcjami, dobrze się zastanów, czy na pewno jesteś w stanie wszystko zużyć. U mnie na przykład szybko idą kosmetyki do włosów, żele pod prysznic, peelingi, maski do twarzy i nawet dość sprawnie zużywam balsamy do ciała. Gorzej z kremami do twarzy czy kremami do stóp i rąk. Te mi zalegają, choć staram się pamiętać o ich używaniu.  Miałam taki okres w pudełkowej przygodzie, ze dostawałam boxów 5, co dawało mi ponad 30 nowych produktów w danym miesięcznie. W ciągu pół roku uzbierała się tego niemała kolekcja, a jeszcze dochodziły do tego moje zakupy w sklepach internetowych.
Obecnie pudełek subskrybuję 3 i staram się zużywać moje zapasy, nie kupując sama nic nowego (no chyba, że potrzebuję). 


W takich pokaźnych zapasach fajne jest to, że jeśli coś się dubluje rodzajem, bądź jest to dokładnie taki sam, powielony produkt, masz z głowy prezent dla przyjaciółki, mamy, teściowej czy siostry. No bo powiedzmy sobie szczerze, każda kobietę ucieszy jakiś fajny kosmetyk i nie musimy się głowić nad zakupem upominku :)
Do tego nie trzeba biegać do sklepu, kiedy coś nam się kończy, bo w zapasie, w szafce, czeka już kolejna buteleczka, czy słoiczek. Ja na przykład żelu pod prysznic nie kupowałam już osobiście sama z siebie chyba od ponad pół roku, tak jak i balsamu do ciała czy peelingu.

Niektóre beautyboxy maja coś takiego jak klub VIP - w regulaminie Beglossy i ShinyBox możecie przeczytać, kiedy do takiego klubu możecie należeć. Charakteryzuje się on prezentem raz na pół roku i innymi przywilejami, jak na przykład możliwość wybrania sobie wersji pudełka (gdy są dwie) albo pierwszeństwo w wykupieniu edycji limitowanej.  
Subskrybując pudełka, albo mając pakiety, można czasem dostać ciekawy upust na boxy, które już były, a są jeszcze dostępne. Niekiedy boxy organizują konkursy, gdzie do wygrania są kosmetyki, lub zniżki na pudełka. 

Beglossy i Shiny dają nam punkty, za które po uzbieraniu odpowiedniej ilości - możemy "kupić" darmowe pudełko. Punkty otrzymujemy za wstawienie fotek z zawartością pudełka, wstawienie filmiku (na ich stronę), za wypełnianie ankiet dostepnych na ich stronach oraz za werbowanie nowych klientek.

Szacunek do klienta
Małe prywatne firmy boxowe darzą klienta dużym szacunkiem, czasem mam wrażenie, że box robią dobrze mi znane koleżanki. I pogadać z nimi idzie, doradzą, coś fajnego skrobną na FB i rozpoczyna się miła dyskusja, ale i jeśli coś idzie nie tak - opóźniona wysyłka, dostawca zawalił i nie przewiezie towaru - od razu nas informują. Tak było z Chillboxem, gdzie pudełek nie udało się wysłać na czas - dziewczyny przeprosiły, napisały, wszystko super i nikt nie robił afery. W PrettyBoxie miał znaleźć się kosmetyk, który krótko przed terminem dostawy stracił pozwolenie na wwiezienie do Polski. Pretty od razu przeprosiło i natychmiastowo zastąpiło produkt innym kosmetykiem. Również nikt nie miał pretensji.
Dwa najpopularniejsze pudełka, z dużych firm działają nieco inaczej - przesuwają termin dostawy - czasem pudełeczko możemy dostać tuż pod koniec miesiąca, jak czasu nie starczy i się zagapimy, to przepada nam możliwość uzyskania punktów na darmowy box. Mało tego, bardzo często pojawiają się braki w kartonikach, a kto nie udowodni np. filmikiem z otwierania pudelka, że było niekompletne, ten kosmetyku nie dostanie. Zdarzyło się tak w przypadku BeGlossy by Hebe, gdzie bardzo dużo osób nie dostało serum Bandi. Kto miał filmik, dostał Bandi, a kto nie miał, dostał informacje, że BeGlossy sprawdza parokrotnie zawartość każdego kartonika i nie ma możliwości, aby nie było jakiegoś produktu w boxie ;)
Z kolei Shiny przechodzi same siebie, jeśli chodzi o niewygodne komentarze - są na bieżąco usuwane (dot. opóźnionej wysyłki, braków w zawartości, niekulturalnych maili, kłamstw). Dodatkowo komentująca jest natychmiast blokowana i nie może już dodawać komentarzy na FanPageu. Świeżą sytuacja jest fakt, że Shiny coś zawaliło u GLSa, w związku z czym grudniowe boxy nie wyszły do nas z kurierskiego magazynu. Wiele informacji się pojawiło, jakoby Shiny nie zapłaciło GLsowi faktury za rozwóz naszych pudełek - takie wiadomości wisiały na stronie kilka sekund, zanim były usuwane, a w oficjalnym oświadczeniu winą obarczyli GLS i gorący okres świąteczny. Z tego co zdążyłam się doczytać (na Facebooku), to nie pierwsza taka akcja, a kurierzy oficjalnie się wypowiadają, że Shiny po prostu nie płaci na czas.



Na koniec powiem, że choć dużo w moim wpisie przestróg, nie zniechęcam Was do kupowania pudełek, bo dla mnie osobiście jest to super sprawa. Lubię niespodzianki, wręcz kocham, nawet, jeśli jest to tylko złudne wrażenie, że ktoś mi je daje, bo przecież sama sobie za nie płacę. Ale lubię to. Lubię otwierać kartoniki i znajdować w nich wspaniałe kosmetyki, często mi nie znane, bądź znane i lubiane. Uwielbiam dostawać książki w Chillboxie, albo produkty niekosmetyczne, także te z innych pudełek, bo są fajne i praktyczne.

Ale! Nie namawiam Was też do kupna, bo to jest poważna sprawa pakować pieniądze w nieznane. Oczywiście istnieje możliwość zwrotu pudełka w ciągu 14 dni, więc nie wszystko jest z góry stracone, w razie, gdyby zawartość Wam nie odpowiadała.

Jeśli miałabym polecić boxy do zaryzykowania w ciemno, to z pewnością jest to PrettyBox, Chillbox, Naturalnie z Pudełka i MyFavouriteBox, bo te pudełka maja największy procent zadowolenia u mnie,  ale także u innych osób.

---------------------------------------

Jeśli chcecie pooglądać na żywo tak zwane openboxy i zawartość poprzednich oraz obecnych pudełek, zapraszam do DailyLifebyM - Agata kocha Beauty boxy, o każdym kosmetyku opowie słów kilka, sprawdzi datę ważności i wyda swoją opinię.

15 komentarzy :

  1. Chętnie subskrybowałabym takie pudełeczko :) Na dzień dzisiejszy szkoda mi kasiorki. Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zamawiałam kiedyś tylko Joybox i było wszytko ok, ale chętnie bym zamówiła jakies pudełko, którego nie znam zawartości, taka niespodzianka. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja ostatnio mam problem właśnie z boxami. Chodzi o to, że czuję przesyt i ostro kręcę nosem na zawartości zwłaszcza, że dostaję dużo boxo-niespodzianek od innych dziewczyn i zdecydowanie są DUŻO lepsze .

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uwielbiam ChillBoxa, a na Naturalnie z Pudełka już się czaję. MyFavouriteBoxa nie znam, ale chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem Ci tak, ja zostałam przy chillboxie i prettyboxie, bo ani shiny ani beG, ani naturalnie, ani favouritebox ani f&f jakoś mnie już nie kręcą. Przez parę miesięcy miałam wykupioną angielską wersję glossy i z nich byłam zadowolona, ale i one w pewnym momencie przestały zachwycać...zawartość się powtarzała i nie były już takie fajne, i tak jak wspomniała powyżej Pati...też miałam okazję dostać kilka boxów robionych ostatnio między nami - Dziewczynami i one mnie najbardziej zachwyciły :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciesze się że wkońcu w jednym poście mogłam przeczytac o wszytskich boxach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki był mój zamiar, kiedy pisałam tego posta :)

      Usuń
  7. łał!!!! kawal niezłej roboty

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem z beGlossy od ponad roku i styczniowe pudełko będzie moim ostatnim z pakietu. I potem będę ew. kupować pojedyncze pudełka, dopiero po ujawnieniu zawartości. Z Shinyboxem już tak robię ;) Tak jak napisałaś - Chillbox jest najlepszy. Kupiłam już 3miesięczny pakiet, odpowiada mi swoją zawartością najbardziej. PrettyBoxa też polubiłam :) Dobry post.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne podsumowanie. Ja zaczynałam od Shiny, teraz kupuję, podobnie jak beG, tylko jeśli zawartość mi się podoba tzn. wiem że dostanę świetne z mojego punktu widzenia kosmetyki warte więcej niż wydam na całe pudełko. Pozostałe pudełka prawie zawsze są dobre. Ja jeszcze lubię F&L boxy, ale tam nie ma niespodzianki. Tyle że raczej powinnam z tymi wszystkimi pudełkami przystopować, bo mam już ogromne zapasy. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to znak, że post został przeczytany :) Zapraszam więc do dyskusji :)

URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka