Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na porost włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na porost włosów. Pokaż wszystkie posty

Intensywna kuracja do włosów 7 w 1 - Przeciw wypadaniu włosów - Kompleks 7 olei

Heyka.
Dziś o serii Elpha Pharm, 7 olei.
Długo zastanawiałam się, czy opisywać Wam każdy produkt z osobna, czy całość. Postanowiłam, że opis całej kuracji zamieszczę w jednym wpisie. 


Kuracja 7 olei składa się z olejku, szamponu, maski i serum. Każdy produkt zawiera kompleks 7 olejków:
- łopianowy
- rycynowy
- lniany
- rozmarynowy
- cedrowy
- awokado
- shea



Zaleca się stosowanie wszystkich produktów na raz, codziennie, lub co 2-3 dni, najlepiej przez dwa miesiące. Ja stosowałam wszystko codziennie przez bity miesiąc, 30 dni, potem raz na jakiś czas. Czy pomogło? Dlaczego odpuściłam drugi miesiąc? O tym za chwilę, na razie skupmy się na poszczególnych produktach i ich działaniu odżywczym, nie koniecznie stricte przeciwko wypadaniu.


OLEJEK DO WŁOSÓW:
Olejek do włosów jest przeznaczony do pielęgnacji włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. Zawiera kompleks 7-u specjalnie wyselekcjonowanych olejków, które tworzą niewidoczną warstwę ochronną, dzięki czemu zapobiegają utracie naturalnej wilgoci włosów, zapobiegając suchości i łamliwości. Olejki pobudzają krążenie krwi, zwiększają dopływ tlenu do mieszków włosowych, sprzyjają lepszemu nasyceniu w składniki odżywcze.

Składniki (INCI): Paraffinum Liquidum, Arctium Lappa Root Extract, Persea Gratissima Oil, Oleth-5, Pinus Sibirica Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Linum Usitatissimum Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, BHT.

Pojemność: 100 ml, Cena: 19,90 zł.

Moje wrażenia:
Olejek ma przyjemny, leśny zapach i jest stosunkowo lekki w porównaniu do innych olejków, które mam w domu. Nakładałam go na skórę i na łodygi włosów. Trochę bałam się przeciążenia albo przesuszenia z powodu olejku eterycznego, ale nic z tych rzeczy. Włosy po tym kosmetyku są niesamowicie lśniące, sypkie, absolutnie nie obciążone ale i w ogóle nie spuszone.
Do produktu była dołączona plastikowa pipeta do nakładania, ale z niej nie korzystałam - kosmetyk rozprowadzałam na palcach i wcierałam w skórę głowy.


SZAMPON:
Delikatna baza szamponu nie zawiera SLS i SLES, delikatnie oczyszcza włosy i skórę głowy. W skład szamponu wchodzi kompleks 7 specjalnie wyselekcjonowanych olejków, które wzmacniają cebulki, chronią płaszcz ochronny włosa, zapobiegając w ten sposób suchości i łamliwości. Idealny do pielęgnacji włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. Do codziennego stosowania.
Olejek łopianowy wzmacnia cebulki włosów, tonizuje skórę głowy, normalizuje pracę gruczołów łojowych. Olejek rycynowy stymuluje wzrost włosów, dodaje im blasku i jedwabistości. Olejek lniany aktywuje wzrost włosów. Zawiera witaminę E, która działa nawilżająco na włosy i skórę głowy. Olejek rozmarynowy poprawia przepływ substancji odżywczych do korzeni włosów i zapobiega ich wypadaniu. Olejek cedrowy sprzyja wzrostu włosów, ma działanie antyseptyczne. Olejek z awokado ma właściwości pielęgnacyjne, pomaga zatrzymać wilgoć, zapobiega suchości i łamliwości. Masło Shea odbudowuje strukturę zniszczonych, suchych i łamliwych włosów. Jest naturalnym filtrem UV.

Składniki (INCI): Aqua, Sodium Myreth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Polysorbate 20, Laureth-2, Sodium Chloride, Lauryl Lactate, Parfum, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Arctium Lappa Root Extract, Persea Gratissima Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Linum Usitatissimum Seed Oil, Arginine, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Polyquaternium-10, Panthenol, BHT, Citric Acid, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Linalool, Limonene, Benzyl Salicylate.

Pojemność: 200 ml, Cena: 19,90 zł

Moje wrażenia:
Szampon rewelacyjnie myje. Wspaniale się pieni i bardzo dobrze domywa olej. Włosy są po nim skrzypiące, ale nie przesuszone. Obecnie myję nim głowę już poza kuracją i za każdym razem jestem zadowolona z jego właściwości, bo wspaniale myje, a jednocześnie nie niszczy warstwy ochronnej włosa. 


MASKA DO WŁOSÓW:
Maska jest przeznaczona do pielęgnacji włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. Zawiera kompleks 7 specjalnie wyselekcjonowanych olejków, które wzmacniają cebulki, chronią płaszcz ochronny włosa, zapobiegając w ten sposób suchości i łamliwości. Działanie olejków wzmocnione kompleksem Vital Hair Aktive+, który pobudza krążenie krwi, poprawia odżywianie mieszków włosów, sprzyja lepszemu nasyceniu w substancje odżywcze. Maska doskonale odżywia skórę głowy, pomaga w zachowaniu dobrej kondycji włosów, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn.

Składniki (INCI): Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Hydroxyethyl Cellulose, Ceteareth-20, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethiconol, Cydopentasiloxane, Silicone Quaternium-16, Undeceth-11, Butyloctanol, Undeceth-5, Parfum, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Arctium Lappa Root Extract, Persea Gratissima Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Unum Usitatissimum Seed Oil, Arginine, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Polyquaternium-10, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Linalool, Limonene.

Pojemność: 200 ml, Cena: 19,90 

Moje wrażenia:
Jestem zachwycona działaniem tej maski. Wspaniale wygładza włosy, odżywia je i regeneruje, ułatwia rozczesywanie. Nawilża łodygi, dociążam ale nie obciąża pasm. Włosy prześlicznie po niej lśnią, są miękkie i wyglądają bardzo zdrowo. Na pewno kupie ją kiedyś ponownie jako maskę odżywczą, nie koniecznie przeciwko wypadaniu, bo działa cuda z łodygami.


SERUM:
Serum jest przeznaczony do pielęgnacji włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. Zawiera kompleks 7-u specjalnie wyselekcjonowanych olejków, które odżywiają i wzmacniają mieszki włosowe. Działanie olejków wzmocnione kompleksem Vital Hair Aktive+, który pobudza krążenie krwi, poprawia odżywianie mieszków włosów, sprzyja lepszemu nasyceniu w substancje odżywcze. Odbudowuje włosy i znacznie zmniejsza ich łamliwość. Serum doskonale odżywia skórę głowy, pomaga w zachowaniu dobrej kondycji włosów, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn.

Składniki (INCI): Aqua, Hydrolyzed Soy Protein, Persea Gratissima Oil, Medicago Sativa Leaf Extract, Polygonum Multiflorum Root Extract, Centella Asiatica Leaf Extract, Ligusticum Chuaxiong Root Extract, Polysorbate 20, Niacinamid, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Lupine Seed Extract, Arginine, Butyrospermum Parkii Butter, Arctium Lappa Root Extract, Linum Usitatissimum Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Citric Acid, BHT, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Linalool, Limonene, Benzyl Salicylate, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional.

Pojemność: 100 ml, Cena: 19,90 zł

Moje wrażenia:
Serum bardzo fajnie unosi włosy u nasady, lekko je usztywnia, ale nie skleja. Sprawia, ze włosy wydają się grubsze i gęstsze. Produkt pełni dobrze rolę stylizatora, moje pasma wytrzymują cały dzień w nienagannej fryzurze gdy są stylizowane na to serum.
Niestety, kosmetyk posiada dwie wady. Po pierwsze - skraca świeżość włosów  i moje pasma nie wytrzymują z nim dłużej niż 24 godziny - po tym czasie trzeba umyć głowę. Po drugie, dozownik "psikacz" za jednym psiknięciem serwuje nam potężną dawkę płynu, która ścieka nam po twarzy, czole, uszach, szyi i generalnie sprawia dodatkowo, ze produkt szybko się kończy. 
Czasem używam serum przed myciem - wpsikuję je w skórę głowy i rozprowadzam nadmiar grzebieniem  po włosach. Na takie wilgotne pasma nakładam olej i czekam 2-3 godziny. Potem całość zmywam szamponem.


----------------------------------------------------------------------

Wrażenia końcowe:
Cała seria działa na włosy rewelacyjnie. Bardzo pomogła odbudować mi poniszczone słońcem i stylizacją pasma, które nie wyglądały najlepiej, szybko traciły wodę i puszyły się. Po miesiącu kuracji włosy wyglądają cudownie.  Niestety, o ile olejek starczy nam na te 30 dni, tak szampon z trudem, natomiast maska i serum wykończą się szybciej. Ja akurat miałam w zapasie, bo po 2 tygodniach zauważyłam, ze w pojemnikach zostało mi mniej niż połowa produktów, więc dokupiłam, ale jeśli ktoś myśli o tej pełnej, 60 dniowej kuracji, od razu radzę kupić po 2 opakowania i ewentualnie potem dokupywać to, co się kończy.
Produkty nie podrażniały mojej tragicznie wrażliwej ostatnimi czasy skóry głowy - miałam wrażenie, że nawet lekko łagodzą moje dolegliwości skórne.



I teraz odpowiedź na pytanie, dlaczego przerwałam po miesiącu. Niestety, ale włosy nie przestały mi wypadać. Nie wiem na jakiego rodzaju wypadanie jest ta seria (to powinno być zawsze zaznaczone), mnie nie pomogła, z tym, że mój problem tkwi w skalpie i odżywianiu cebulek od wewnątrz. Przypuszczam, że seria ma odżywiać cebulki od zewnątrz - co dla moich pasm jest zbyt słabą kuracją.

Mimo, że na wypadanie kuracja mi nie pomogła (ale tak jak mówię, ja muszę wyleczyć skórę głowy), to polecam produkty chociażby jako każdy z  osobna, bo ich wpływ na łodygi włosa jest genialny i wspaniale regenerują podniszczone pasma.


Czytaj dalej...

Natura Siberica - szampon z kawiorem, "aktywator wzrostu", dla mężczyzn

Heyka.
Jakiś czas temu robiłam zakupy w Lawendowej Szafie, a w oko wpadł mi szampon Natura Siberica Men, Szampon aktywator wzrostu włosów - BIEŁUGA.
NS lubię, sama stosuję, wzięłam narzeczonemu, któremu włosy wypadają masowo od wielu lat i nikt nie zna przyczyny, a włosów nadal ma dużo.


Produkt przyszedł w eleganckiej, czarnej butli z pięknym hologramem ryby bieługi. Do tego złote napisy. Ładnie. Konsystencja dosyć gęsta, kolor zielonkawy, półprzeźroczysty,a zapach delikatny, męski. Za 250 ml zapłaciłam 18,90 zł.


Pokładaliśmy w tym szamponie duże nadzieje, bo do tej pory narzeczony używał tylko H&S. Do tego szampon był drogi, więc oczekiwania mieliśmy wobec produktu dosyć spore. Producent ponadto obiecuje wiele:

W skład szamponu wchodzi unikalny, bezcenny składnik — ekstrakt z kawioru bieługi. Kawior to najbogatsze źródło omega-3 i kwasów tłuszczowych, białka, witamin, mikroelementów. Stymuluje on wzrost włosów, wzmacnia cebulki, odżywia i nawilża włosy.

0% PEG 0% SLS/SLES  0% Parabenów

Szampon-aktywator na wzrost włosów "Bieługa" to potężny kompleks naturalnych składników, opracowany specjalnie do męskich włosów. Intensywnie oczyszcza skórę głowy i włosy, zmniejsza wypadanie, stymuluje wzrost włosów przywracając im siłę i zdrowy wygląd.

Składniki aktywne:

Dziki chmiel skutecznie oczyszcza skórę głowy, poprawia krążenie krwi, wzmacnia strukturę włosów.
Witamina B odżywia i wzmacnia cebulki włosów, dzięki czemu stają się one mocniejsze i odporniejsze.
Czysta tauryna, potężny energetyk, pobudza mieszki włosowe, dodaje włosom witalności i stymuluje ich wzrost.



WRAŻENIA:

Zacznijmy od plusów... bo jest ich mniej. Szampon jak wspomniałam, ładnie pachnie i nie powoduje łupieżu, a włosy po nim są błyszczące i ładne - na jeden dzień. 
Niestety po przespanej nocy włosy są bardzo przetłuszczone i nieświeże. Narzeczony ma co prawda problem z nadmiernym przetłuszczaniem, ale nigdy po H&S nie było aż tak źle, że po dotknięciu ręką, cała dłoń się świeciła.
Do tego wypadanie, czy szybszy wzrost - zupełnie nie zauważyliśmy różnicy - włosy jak wypadały, tak wypadają, rosną swoim tempem, mimo, że szampon jest trzymany przez chwilę na głowie, aby dać mu czas zadziałać.. Rafał zużył całe opakowanie, starczyło na 30 dni.


I to..tyle. Nie jesteśmy zadowoleni z tego szamponu, nie polecamy go nikomu i na pewno nie kupimy ponownie. Już pal licho to nieprzyhamowanie wypadania i brak wzrostu nowych włosów, czy brak szybszego wzrostu starszych - ale te tragicznie wzmożone przetłuszczanie jest nie do przełknięcia i nie do zaakceptowania.



Skład:
Składniki INCI: Aqua, Sodium Cocoyl Isethionate, Lauryl Glucoside,  Cocamidopropyl Betaine, Pineamidopropyl BetainePS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Arctium Lappa Root Extract, Glycine Soja Oil, Caviar Extract, Humulus Lupulus Extract, Biotin , Folic Acid, Cyanocobalamin, Niacinamide, Pantothenic Acid, Pyridoxine, Riboflavin, Thiamine, Yeast Polypeptides, Taurine, Rosa Canina Fruit Extract*, Althaea Officinalis Root Extract*, Urtica Dioica Leaf Extract*, Spiraea Ulmaria Extract*, Pinus Pumila Needle ExtractWH, Hesperis Sibirica ExtractWH, Sorbus Sibirica ExtractWH , Abies Sibirica Needle ExtractWH, Larix Sibirica Needle ExtractWH, Achillea Asiatica ExtractWH, Diplazium Sibiricum ExtractWH, Cetraria Nivalis ExtractWH, Citric Acid, Sodium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Linalool, Limonene, CI16035, CI 19140, CI 42090, CI 42051.
Czytaj dalej...

Olej z nasion marchwi - dla ciała, dla włosów

Heyka.

Dziś kolejna recenzja w oparciu o współprace z Triny.pl - pytałam Was jakiś czas temu, czy mam opisać olejek z nasion marchwi czy aloesowy tonik. Wybrałyście to pierwsze.


Zakupy w Triny i dostawa jak zawsze super - łatwe poruszanie się po stronie, wiele opcji zapłaty i dostawy, wymiana trinypunktów na zniżki oraz wszystko zapakowane i zabezpieczone jak jajka. Triny to mój ulubiony sklep internetowy ale opinia nie ma to nic wspólnego ze współpracą - bo o tym, że Triny lubię, trąbiłam już dawno.


Olej z nasion marchwi kupiłam TUTAJ  i nie jest to moja pierwsza buteleczka. Poprzednią w całości zużyłam na włosy i skórę głowy, ta druga jest zakupiona dla twarzy. Opiszę Wam oczywiście wszystkie działania, jakie udało mi się zaobserwować. Najpierw jednak kilka słów o samym olejku (zaczerpnięte z Triny.pl):

Olej z nasion marchwi  powstaje w procesie tłoczenia na zimno nasion marchwi. Ma intensywnie pomarańczowy kolor. Jest olejem o dużej zawartości beta-karotenu, kwasów tłuszczowych (stearynowy, linolowy i palmitynowy) oraz witamin: A, B, C, E i F. Nawilża, wygładza, odmładza i regeneruje skórę. Łagodzi poparzenia słoneczne i podrażnienia, rewitalizuje skórę i chroni ją przed działaniem czynników zewnętrznych. Przeznaczony jest do pielęgnacji skóry suchej i przesuszonej, starzejącej się, dojrzałej i podrażnionej. Stosowany na skórę w jasnym odcieniu, może nadawać jej efekt naturalnej opalenizny. Doskonale sprawdza się w leczeniu łuszczycy, oparzeń, podrażnień, blizn i pęcherzy. Wykazuje silne działanie przeciwzapalne.
Stosowanie:
- bezpośrednio na skórę całego ciała
- jako odżywczy i nawilżający olej do twarzy (najlepiej w połączeniu z innym olejem)
- jako dodatek do kremów, balsamów i innych kosmetyków pielęgnacyjnych



Moje wrażenia:

SKÓRA GŁOWY:
Dano temu wyczytałam, że ten olej działa stymulująco na wzrost włosów oraz na zdrowie i żywotność cebulek. Używałam go przed tym, jak się uczuliłam na składnik kosmetyków i to używałam dosyć często - bo niejednokrotnie na całą noc codziennie albo co drugi dzień. Włosy rosły przyzwoicie szybko, a skóra głowy miała się fantastycznie. 



WŁOSY:
Kilkanaście razy nałożyłam olej na całe włosy, nie tylko przy skórze. Jest to olejek średnio gęsty, więc nie oblepia jakoś specjalnie włosów i nie obciąża ich za bardzo - po potrzymaniu około 3 godziny i zmyciu, włoski wyglądały ładnie i gładko, ale nie były ociężałe i nie strączkowały. 
Jedyne co może stanowić problem to barwienie włosów - z czasem kolor się wymywa, ale nawet u mnie szło zaobserwować lekką zmianę barwy pasm - miałam rude refleksy. Obawiam się, że jasnym blondynkom olej mógłby popsuć kolor włosów. 


TWARZ - na skórę ciała nie nakładałam olejku, ale na twarz owszem. Wcierałam olej na noc, wacikiem. W dzień przeszkadzał mi jednak zbyt mocno pomarańczowy odcień cery. Produkt wchłania się dosyć szybko i nie jest wybitnie tłusty, jednak tak jak mówię - barwi skórę. Oczywiście nie permanentnie, olejek można zmyć i kolor nie pozostaje na buzi, jednak przy dłuższym stosowaniu cera nabiera delikatnie ciemniejszego odcienia.
Mam skórę suchą, więc olej stworzony dla mnie - jednak ja nigdy nie olejowałam sobie cery i właściwie nic poza moimi włosami nie znało olejów. Ale zaryzykowałam i nie żałuję. Od pierwszego użycia postanowiłam przecierać tym olejem twarz regularnie i widzę wspaniałe efekty - gładka, nawilżona i jędrna skóra o wyrównanym kolorycie. Nie mam niedoskonałości, produkt mnie o dziwo - nie zapchał! Zaskórniki tez w normie (czyli są, niestety nie zniknęły, ale też nie ma ich więcej). Myślę, że za jakiś czas spróbuję innego oleju, jednak puki mam marchwiowy, będę się do trzymać :)



Na koniec kilka innych faktów o produkcie:
Mój olej pochodzi z firmy ETJA. Buteleczka jest szklana, ciemna, zawiera 50 ml produktu, za który zapłacimy 14 zł.  Olej ma silnie pomarańczowy kolor, jest średnio tłusty i według mnie nie posiada zapachu. Produkt jest wydajny a aplikację ułatwia precyzyjna pompka. 
Butelka zapakowana jest w ładny karton z rysunkiem marchewek - dla mnie to urocze :)



Pozdrawiam :)

Czytaj dalej...

Rokitnikowy scrub do skóry głowy od Natura Siberica - kolejna rewelacja z linii rokitnikowej

Hey!
Ostatnio udało mi się podjąć współpracę z Triny.pl i oto mam do opisania pierwszy przetestowany produkt. Testy zaczęłam jeszcze przed problemami ze skórą głowy, ale nawet już podczas trwania kuracji - dwa razy kosmetyk wylądował na mojej głowie.

Mowa o Myjącym rokitnikowym scrubie dla skóry głowy od Natura Siberica, który możecie kupić TUTAJ . 
Jesli chodzi o sam sklep TRINY to jak zawsze - pełen profesjonalizm. Szybka wysyłka, niezwykle miła obsługa i towar zapakowany jak cenny skarb (bo nie tylko ten scrub zamawiałam, moje zakupy to także tonik Avebio oraz maski do włosów) - szklane butle owinięte bąbelkami, inne butle zabezpieczone folią streczową przed wylaniem i dodatkowo wszystkie szczeliny dokładnie wypełnione papierem i styropianem, aby nic się nie uszkodziło. Lubię ta witrynę także za niesamowitą przejrzystość i ogromny wybór. Ale to nie jest chwilowa opinia - to jest mój ulubiony sklep od początku włosomaniactwa, a więcej przeczytacie o sklepie tutaj KLIK 



Scrub otrzymujemy w pokaźnej wielkości tubie o pojemności 200 ml. Na prawdę, tuba wydaje się być spora jak na taką ilość kosmetyku. Opakowanie zakręcane jest złotym korkiem i zdobione w kolorach całej linii rokitnikowej - jasnoniebieskim z dodatkiem ozdobników w postaci liści i jagód rokitnika. 
Zapach typowy, owocowy, słodki, lekko cierpki, rokitnikowy. Barwa - miodowa, ale klarowna, z mnóstwem dość sporej wielkości drobinek peelingujących.


Wstyd się przyznać, ale nigdy nie przywiązywałam wagi do peelingu skóry głowy, uznałam więc, że to świetna okazja, aby zacząć. 
Recenzja ma pozytywny wydźwięk, ale nie ma na to wpływu współpraca - produkty mam opisywać takimi jakie są i jak działają, a ten kosmetyk jest po prostu bardzo dobry.


Scrub ma cztery podstawowe zadania do spełnienia, które, jak obiecuje producent - spełnia. A co ja o tym myślę?:

1. Głębokie oczyszczenie skóry głowy:

Scrub ma dość mocne, duże drobinki, które ładnie wnikają między włosy i docierają do skóry. Dodatkowo preparat wspaniale się pieni i myje włosy w czasie peelingu. Zalecane jest aby potem umyć pasma jeszcze raz, szamponem - ale jeśli włosy skrzypią i są dobrze oczyszczone, nie widzę takiej potrzeby.

2. Wzmocnienie cebulek włosowych:

Peeling na pewno poprawia ukrwienie skóry - to się "czuje". Około 5 minut po myciu delikatne mrowienie jest wyczuwalne. Później zanika. Czy produkt wzmacnia cebulki - moim zdaniem tego typu działanie można zobaczyć dopiero po kilkunastu tygodniach stosowania i to dzięki specjalnym sprzętom i porównaniom cebulek sprzed i po kuracji. A włosy i tak mogą zacząć wypadać/nie przestać wypadać z powodu choroby skóry głowy, nie z powodu słabego włosa (tak jak u mnie).

3. Stymulacja wzrostu włosów:

Moje włosy stały w miejscu dosyć długo. W czasie 4 tygodni kiedy miałam spokój z pieczeniem, niejednokrotnie używałam tego preparatu. Generalnie włosy ruszyły na chwilkę. Nie jest to 2,5 cm jak kiedyś, ale też nie jest to typowe ZERO, bo i taki wynik "udało" mi się ostatnio osiągnąć w czasie choroby.

4. Zapobieganie pojawienia się łupieżu:

Nie mam i nie miałam problemów z łupieżem. Nigdy. Jednak sądząc po tym jak ładnie peelinguje, powinien pozbyć się łupieżu dosyć dokładnie.


Dodatkowo scrub bardzo dobrze działa na włosy - są lekko uniesione u nasady, oczyszczone, śliskie, miękkie i błyszczące. Ja ogólnie jestem wielką fanką rokitnikowej serii (mam szampon, dwie odżywki, dwie maski, krem do rąk, peeling do ciała, balsam do ciała, piankę i żel do stylizacji) i powiem Wam, że ten produkt również mnie nie zawiódł - cała rokitnikowa linia jest rewelacyjna.



Scrub bardzo ładnie domywa wszelkiego rodzaju oleje, jak i tłuste maści oraz preparaty lecznicze (Clotrimazolum, Ivoxel, Cyrkogel30). Nie ma po nich śladu. Kosmetyk nie zawiera SLS ani SLeS, jednakże produkt posiada w składzie Sodium Coco-Sulfate, który jest, niestety, odpowiednikiem SLS (Tak, nawet nie SLeS co SLS), tyle tylko, że pozyskiwanym naturalnie, z kokosa (SLS pozyskiwany jest chemicznie). Nie zauważyłam jednak, aby scrub podrażnił mnie w czasie gdy miałam spokojną skórę głowy, ani tez nie podrażnił bardziej gdy zmywałam nim maści.


Jeśli nie lubicie peelingów domowej roboty, bo sól powoduje pieczenie, cukier za szybko Wam się rozpuszcza, polecam Wam ten scrub - cudownie pachnie, dobrze peelinguje i ma fajny wpływ na włosy.

Skład, niestety bardzo długi: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Pinus Sibirica Shell Powder, Lauryl Glucoside, Acrylates Copolymer, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Powder, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil*, Menthol, Argania Spinosa Seed Oil*, Pineamydopropyl BetainePS, Glyceryl Undecylenate, Glycolic Acid, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Water*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Bisabolol, Achillea Asiatica ExtractWH, Arctium Lappa Root Extract*, Oxalis Tetraphylla Extract, Citric Acid, Urtica Dioica Leaf Extract*, Geranium Sibiricum ExtractWH, Juniperus Sibirica ExtractWH, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopherol, Rethinyl Palmitate, Sodium Hydroxide, Sodium PCA, Sodium Lactate, Arginine, Asparctic Acid, PCA, Glycine, Alanine, Serine, Valine, Proline, Theronine, Isoleucine, Histidine, Phenylalanine, Parfum, Benzyl Alcohol, Ethylhexyglycerin, CI 16255, CI 15985, Caramel
Czytaj dalej...

Dermena - szampon i żel, niby działa, ale jednak podrażnia

Hey moje drogie.

Nie wiem czy pamiętacie lub kojarzycie, dość często skarżę się na wypadanie włosów. Starałam się temu zapobiegać na różne sposoby, ale obecnie to już tylko pozostało mi czekać, aż wszystko się uspokoi. Chia zawiodła, tabletki zawodzą, dermatolożki mnie olewają. Pozostały wcierki, ale włosy lecą mi przy tarciu skóry głowy - normalnie nie, tylko kiedy je myję i stylizuję. Przy czesaniu jest dobrze, na ubraniach też nie mam włosów, ale to co nie wypadnie od tak, wyleci w większej ilości przy spienianiu szamponu. Boję się używać wcierek, bo boję się podrażniać cebulki i skórę, choć z drugiej strony żel Dermena też jest swego rodzaju wcierką.




Zacznę od tego, że o Dermenie czytałam dawno temu u Kosmetycznej Hedonistki. Niedawno znów pisała o szamponie TUTAJ. Później gdzieś coś obiło mi się o uszy, ale nie miałam problemu z wypadaniem, to kosmetyk nie był mi potrzebny. No ale stało się, włosy zaczęły lecieć. Poleciałam więc i ja.. do Rossmana po szampon Dermena, zakupując przy okazji jeszcze żel na wypadanie, z tej samej firmy.

Za ten komplet zapłaciłam wtedy około 60 zł, bo produkty kosztują około 30 zł każdy. W aptekach Dermena jest tańsza, widziałam nawet promocję 50% off. 

Jakiś czas przed rozpoczęciem kuracji Dermeną piekła mnie skóra głowy. Zwalałam o na Pilomax, Kerastase, Sylveco i kilka innych produktów. Nie od razu wszystko odstawiłam. Myłam włosy szamponem z Dermeny, potem nakładałam maskę, zmywałam ją i wcierałam żel. A skóra głowy piekła, bolała, swędziała, doszły nawet zawroty. Odstawiłam wszystko, poza szamponem i żelem, a skóra była coraz mocniej podrażniona. Początkowo tłumaczyłam sobie to faktem, że wszystko musi się wyleczyć i dalej katowałam się Dermeną, licząc na to, że włosy mi nie wylecą do końca w ciągu 2-3 kolejnych dni.


Niestety, nic się nie leczyło, tylko piekło. Dzień, noc piekło. Zaczęłam szperać w internecie i doczytałam, że Dermena podrażnia. Myślałam, że to przez SLES w składzie, ale przecież mnie SLES nigdy nie drażnił, ani nie powodował niczego złego. Nawet SLS nie był w stanie zrobić mi krzywdy. Powoli dochodziło do mnie, że czas Dermenę odłożyć, albo wyrzucić, ale ciągle ratowałam włosy. Dopiero komentarz pod jednym z postów przekonał mnie, że mam odstawić ten szampon.

No i odstawiłam, uprzednio porządnie nawilżając skalp. Użyłam tych kosmetyków, które początkowo winiłam za pieczenie i świąd. Myłam włosy Sylveco pszenicznym i ratowałam skórę aloesową Equilibrą. Pomogło już za pierwszym razem. Dermeny nie ruszyłam przez tydzień. Po tygodniu myślałam, że nawilżona skóra jest już gotowa na szampon, który ma mnie uratować od wypadania, ale po kilku godzinach od mycia pojawiło się pieczenie...

Nie wiem co spowodowało podrażnienie i początki przesuszenia, ale jestem w 100% przekonana, że szampon Dermena pogorszył mój stan i to bardzo. 

Jeśli chodzi o żel, to zauważam po nim delikatnie mniejsze wypadanie, ale i on niestety powoduje podrażnienia, choć nie tak mocne jak myjacz. Stosuje go na 2 dni, a potem 3 dni przerwy, czasem i tydzień, bo tak się boje podrażnień. A taka kuracja po prostu mija się z celem.

Post jeszcze się nie kończy, ale pod spodem znajdziecie informacje czysto teoretyczne. Podsumowanie chciałabym dać już teraz. Powiem tak: nie jestem za tym, aby w 100% nie polecić Wam Dermeny, bo u wielu osób sprawowała się świetnie (KH). Nie pomogła mi na wypadanie włosów, ale używałam jej chyba za krótko. Są głowy, których nie skrzywdzi nic i takim osoba polecę szampon, chociażby na wypróbowanie, bo pasma są po nim cudownie lśniące i miękkie, jednak jak widzicie moja dość odporna skóra skalpu ucierpiała przez ten produkt okropnie. 
Jeśli chodzi o żel, odnotowałam minimalnie mniejsze wypadanie włosów, ale po odstawieniu żelu problem wraca. Kosmetyk powoduje u mnie drobne pieczenie i świąd, natomiast AlinaRose nie m z tym problemu. Jednakże żel ma niesamowita zaletę - jest rewelacyjnym stylizatorem, wspaniale unosi włosy u nasady i nie skleja pasm. Dodatkowo wtarty w ilości minimalnej w spuszone włosy - cudownie je wygładza. Z szamponem dałam sobie spokój, ale będę kombinować jeszcze ze skórą i nawilżeniem, bo jednak szkoda by było, ten żel ma potencjał.

-------------------------------------------

Szampon Dermena.


Zamknięty w małej, poręcznej buteleczce z korkiem na klik. Za 200 ml zapłacimy sporo, bo około 26 zł. W necie jest teraz wiele promocji i szampon upolujemy za 15-17 zł. 


Pachnie bardzo ładnie, ma gęstą konsystencję, pieni się rewelacyjnie, a włosy po nim są pełne blasku,  miękkie, puszyste i ogólnie wyglądają bardzo zdrowo. Niestety, wiele osób ten kosmetyk podrażnia.


---------------------------------------------

Żel Dermena.


Poręczna buteleczka mieści 150 ml kosmetyku. Kosztuje dużo, bo chyba około 29 zł - 35 zł. Kosmetyk działa, włosy mniej po nim wypadają. Jest to fantastyczny stylizator, unosi pasma u nasady i dobrze trzyma je przez cały dzień. Wygładza spuszone końcówki.


Nie podoba mi się jednak forma aplikacji. Aplikator jest co prawda precyzyjny, ale nie da się łatwo wyczuć nacisku buteleczki, przez co można wycisnąć za dużo produktu. Ja po prostu wyciskam żel na palce, rozmasowuje i delikatnie wcieram w cały, jeszcze mokry skalp. Żel jest bezbarwny, gęsty i posiada bardzo delikatny zapach. W dłoniach jest dość lepki, zaraz po aplikacji także, ale w miarę wysychania lepkość znika. Produkt wydłuża czas suszenia włosów. 



I to tyle, jeśli chodzi o Dermenę :)
Czytaj dalej...

Sprzedam !! (Aktualizacja postu)

Wszystko niedostępne


Witam, dziś post sprzedażowy.

Tak jest u mnie, że nie wszystko chcę, mogę zużyć. Już jeden krem wyrzuciłam, bo mu się data przydatności skończyła (co prawa dostałam go w kwietniu, z terminem na lipiec).
Są też kosmetyki których zwyczajnie nie chcę a żal postawić aby stały, albo takie, których moje ciało nie polubiło. 
dziś mam Wam do zaoferowania zestaw kosmetyków z boxów (i ni tylko z boxów), które chciałabym sprzedać:


1. Lakier do włosów Artego, Be Pretty & Strong (Nowy) 15 zł.

2. Apis, mgiełka do twarzy i ciała, z ekologiczną woda z owoców pomarańczy i komórkami macierzystymi (Nowa) 7 zł 

3. Shefoot krem odżywczy z masłem shea do paznokci i suchej skory stóp (NOWY) 10 zł

4. Shefoot ultra regeneracyjne serum z masłem shea do popękanych miejsc na stopach (NOWE) 10 zł 

5. Krem balsam do rąk Pat&Rub z trawą cytrynowa i kokosem (Zdjęłam folię, powąchałam i odstawiłam na półkę. Produkt nie używany, bo mam jeszcze inne kremy, bardziej owocowe) 15 zł

6. Clochee krem do twarzy nawilżająco-ujędrniający. Należy zużyć do końca października 2015 roku. (Nie odpowiada mi jego ziołowy zapach. Dałam na rękę jedna dozę i tyle, więc produkt nie używany). 15 zł 

7 i 8 - kremy do tarzy na dzień i na noc, od Natura Siberica. Użyte 2 razy, nadal zbyt ciężkie na moją cerę, a szkoda, bo w sumie są lekkie tak ogólnie. 10 zł za jeden krem, 17 zł za oba kremy 

9. Świetny balsam do ciała od Naturalis - Aronia. Zużyłam jedno opakowanie i miałam drugie z boxa od mamy. Jednak dostałam tyle nowych balsamów, że chciałabym spróbować innych. Balsam jest NOWY 10 zł

10. Trudny do zdobycia, ale rewelacyjny olejek IHT9 na wzrost i poprawę kondycji włosów. Mam dwie sztuki, obie butelki maja datę przydatności do zużycia do grudnia 2015 roku, ale są szczelnie zafoliowane. Olejki są NOWE. 30 zł za jedną butelkę.







Zainteresowane osoby proszę, aby pod postem zostawiły swój komentarz z rezerwacją produktu i napisały na maila potwierdzenie zamówienia, abym mogła podać numer konta i poprosić o adres. 
Do zakupu dodać należy koszt wysyłki, obliczany według cennika Poczty Polskiej.
Czytaj dalej...

Denkowanie - 11 opakowań po bardzo dobrych kosmetykach

Heyka.
Dziś mój pierwszy post o denkowaniu. Nazbierało mi się obecnie 11 pustych opakowań, a w ciągu 2 tygodni zapewne dojdzie kilka nowych. Tak wyszło, że akurat wszystkie produkty z tego wpisy zostały już opisane na blogu i wszystkie, bez wyjątku są świetne.


Kropla zdrowia, mydło z nanosrebrem - rewelacyjne, bardzo dobrze oczyszczające mydło, które kilka razy pomogło mi w krytycznych sytuacjach, gdy moja cera bardzo się buntowała.

Maska B.app - kuracja keratynowa - kiedyś bardzo bałam się tej maski, ale po pierwszym użyciu wiedziałam, że będzie to mój keratynowy ulubieniec. Kilka osób przetestowało ten kosmetyk, który odlałam im do mniejszych pojemniczków i równie jak ja, są zadowolone.

Nacomi czarne mydło oliwkowe - bardzo fajne czarne mydło, o ciekawym, oliwkowym zapachu, którego kiedyś nie lubiłam, a teraz miło go poczuć. Dobrze myje buzie i ciało, nie wysusza, wspaniale odżywia.

Maseczki Biovax Glamour - Kawior i Orchidea -  najlepsze maski z linii Glamour. Kawiorowa jest ciut lepsza niż ta różowa, dlatego zdecydowałam się kupić drugą czarną. Potrafi uratować sytuację, gdy włosy mają gorszy dzień, a nawet tydzień.



Maski do włosów Natura Siberica z wersji rokitnikowej:


 Obie maski są rewelacyjne. Jednakże kupić znów obie, to było by za dużo. Z tych dwóch skłaniałabym się bardziej ku nawilżającej, ponieważ doskonale odżywa no i nawilża. Ale, regenerująca także nie jest zła - jest prawie perfekcyjna według mnie!


Maski do włosów Planeta Organica:


Marokańska maska jest maską na prawdę bardzo dobrą, ale osobiście uważam, że można znaleźć takie same, o podobnych właściwościach, a nieco tańsze. Jednakże ten produkt chwyta za serce, jego zapach, konsystencja i efekt jaki daje na włosach jest godny podziwu. Maska ajurwedyjska zostanie na 100% ponownie zakupiona. Jest rewelacyjna a moje włosy ją kochają.


Zużyłam trzy, ale tylko jedną buteleczkę zachowałam. Olejek migdałowy super sprawdził się jako dodatek do masek, natomiast ten bez zdjęcia, awokado zakupiłam ponownie. To mój numer jeden w olejowaniu włosów. Dociąża, odżywia i nabłyszcza.
Trzeci olej to stymulator wzrostu od NS. Tego zakupiłam aż 2 nowe butelki, bo po pierwsze działa, a po drugie, zostawia włosy błyszczące, miękkie i wyglądające na prawdę zdrowo.

Tym razem to tyle. Nie pisze więcej o każdym z produktów, bo każdy jest wart uwagi i każdy został już przeze mnie opisany. Polecam wszystkie kosmetyki z dzisiejszego wpisu, ponieważ żaden z nich mnie nie zawiódł.
Czytaj dalej...

Zakupy w BingoSpa

Heyka, dziś krótko.

Niedawno w Beglossy otrzymałam (jak i każda z kupujących box) bon o wartości 50 zł na zakupy w Bingospa.eu, działający przy zakupach powyżej 109 zł.
BingoSpa nie znam, ale kilka masek mnie zainteresowało. Ceny też nie są zbyt wygórowane (przynajmniej produktów, które zakupiłam), więc postanowiłam "zaszaleć". 
W moim koszyku znalazły się:


  1. Maska do włosów z ekstraktem z drożdży piwnych 
  2. Maska do włosów z masłem Shea i pięcioma algami
  3. Maska do włosów z proteinami kaszmiru i kolagenem
  4. Mleczna maska do włosów z elastyną
  5. Szampon kolagenowy z olejem arganowym i ekstraktem z bambusa 
  6. Kuracja SPA dla włosów słabych, wypadających i po farbowaniu 12 ekstraktów
  7. Arganowa kuracja do włosów z lnem i jedwabiem
  8. Błotna maska do twarzy z kolagenem 
W sumie 8 produktów (plus jeszcze kilka prezentów dla mamy). Jak tylko skończę etap "pielęgnacja" z Pilomaxem, chętnie przetestuję moje nowe maski. Na stronce kosmetyki zbierają dobre opinie, ale wiadomo, stronka producenta, to zawsze stronka producenta ;) Jednakże na KWC tez nie jest najgorzej, dlatego wiąże z maskami i szamponem ogromne nadzieje. 
Uwadze nie umknie też błotna maska do twarzy, która powinna oczyścić moją cerę - no zobaczymy, jestem na razie nastawiona na pozytywne efekty. 
Jak będzie, dowiemy się niebawem :)


Czytaj dalej...

Najnowsze nabytki - szampony, maski, balsamy, sera i inne - ZAPRASZAM :)

Witajcie:)

Ostatni miesiąc (od połowy maja do teraz) upłynął mi jakoś szybko, a do tego wszystkiego musiałam ogarnąć się jakoś z pielęgnacją, wybrać coś ciekawego do przetestowania i coś potrzebnego. Tak oto w ciągu ostatnich 30 dni sporo nowości pojawiło się u mnie w domu.


Jako pierwsze kupiłam dwa produkty od Natura Siberica - Loves Estonia. Długo zwlekałam z ich zakupem, ale informacja o tym, że NS podnosi ceny, dała mi kopa, bym przy okazji kupowania tego, co potrzebne (w tym wypadku szampon nawilżający NS, który u mnie się sprawdza), kupić też właśnie te dwa Estońskie kosmetyki. Niedługo opis tygodnia tematycznego, z Buteleczkami z chabrem w roli głównej.


Wraz z szamponem i maską zaopatrzyłam się w kolejną już maseczkę fitoaktywną oraz w dwie nowe - dziegciową (Ewelina, dziękuję za polecenie tej maski, będą ją z chęcią testować) i z białą herbatą.




Kolejnym zakupem były gąbeczki Yasumi. Już teraz zdradzę, że moja gąbka z boxa kosmetycznego sprawuje się świetnie, a do 15 czerwca miałam czas, aby skorzystać z kuponu rabatowego i dostać jedną gąbkę gratis. Warunkiem było kupienie dwóch gąbeczek, więc kupiłam taką z wyciągiem z zielonej herbaty i jeszcze z węgla z drzewa bambusowego plus gąbkę z kolagenem. Gratis dostałam Yasumi pure. W domu mam jeszcze dwie gąbki z aloesem - jednej nadal używam, druga czeka na otwarcie.


Przy okazji kupowania sprayu Tresemme heat defence, zakupiłam również podobny spray, ale z olejkiem arganowym (jest cudowny, chętnie go Wam niedługo opiszę), maskę, która mnie bardzo zaintrygowała i odżywkę z serii Youth Boost, ponieważ inny kosmetyk z tej serii bardzo mi się spodobał i chciałam spróbować czegoś innego.




W Lawendowej Szafie skusiłam się na 20% promocję i nabyłam maskę, balsam i szampon z Natury Siberici - Cesarzowe Jagody. Jest to limitowana seria, tak samo jak (niestety) Loves Estonia i szkoda było by nie spróbować. 


Do Cesarzowych Jagód dokupiłam sobie balsam Loves Estonia i jeszcze maskę kolagenowo-żurawinową, do włosów oczywiście, bo zaciekawił mnie jej skład.



Ostatnio na blogach coraz częściej czytam rewelacyjne opinie o serach do twarzy od BeautyFace.pl, więc kupiłam sobie 4 sera- na okolice ust, brodę i policzki - serum nawilżające, do całej twarzy - serum wyrównujące koloryt, na zmęczone oczy i opuchliznę, a także cienie - serum pod oczy i jeszcze na zmarszczki mimiczne - serum kolagenowe.


W końcu udało mi się też dorwać olejek IHT9 i to po bardzo dobrej cenie. Niestety byłam taka samolubna, że wykupiłam cały magazyn! Czyli aż 2 butelki ;) Testowałam już dwa razy, ale na razie jest coś nie tak, więc albo dodatkowe składniki, jak np kolagenowa maska nie współgrają z tym olejkiem, albo na moje włosy działa źle - pożyjemy, zobaczymy, dajcie mi czas do sierpnia :)


I to tyle z zakupowego szaleństwa. Obecnie sama sobie nałożyłam bana na zakupy, przynajmniej do początku sierpnia. Jedyne, co mogę kupić to np. lakier do włosów, kiedy mi się skończy, bo mam tylko jeden, czy tez krem-żel Garniera, bo ten tez jest u mnie tylko jeden. Mam kilka szamponów, sporo masek, pełno żeli do mycia twarzy i kilka mydeł, stos olejków do włosów i maseczek na twarz. A i jeszcze dzięki Chillboxowi przybył mi kolejny balsam do ciała i scrub ;) Także ban na całego, choć ostatnio zdenkowałam dwie maski do włosów, więc brawo ja ;)

Pozdrawiam
Czytaj dalej...
URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka