Intensywna kuracja do włosów 7 w 1 - Przeciw wypadaniu włosów - Kompleks 7 olei

Heyka.
Dziś o serii Elpha Pharm, 7 olei.
Długo zastanawiałam się, czy opisywać Wam każdy produkt z osobna, czy całość. Postanowiłam, że opis całej kuracji zamieszczę w jednym wpisie. 


Kuracja 7 olei składa się z olejku, szamponu, maski i serum. Każdy produkt zawiera kompleks 7 olejków:
- łopianowy
- rycynowy
- lniany
- rozmarynowy
- cedrowy
- awokado
- shea



Zaleca się stosowanie wszystkich produktów na raz, codziennie, lub co 2-3 dni, najlepiej przez dwa miesiące. Ja stosowałam wszystko codziennie przez bity miesiąc, 30 dni, potem raz na jakiś czas. Czy pomogło? Dlaczego odpuściłam drugi miesiąc? O tym za chwilę, na razie skupmy się na poszczególnych produktach i ich działaniu odżywczym, nie koniecznie stricte przeciwko wypadaniu.


OLEJEK DO WŁOSÓW:
Olejek do włosów jest przeznaczony do pielęgnacji włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. Zawiera kompleks 7-u specjalnie wyselekcjonowanych olejków, które tworzą niewidoczną warstwę ochronną, dzięki czemu zapobiegają utracie naturalnej wilgoci włosów, zapobiegając suchości i łamliwości. Olejki pobudzają krążenie krwi, zwiększają dopływ tlenu do mieszków włosowych, sprzyjają lepszemu nasyceniu w składniki odżywcze.

Składniki (INCI): Paraffinum Liquidum, Arctium Lappa Root Extract, Persea Gratissima Oil, Oleth-5, Pinus Sibirica Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Linum Usitatissimum Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, BHT.

Pojemność: 100 ml, Cena: 19,90 zł.

Moje wrażenia:
Olejek ma przyjemny, leśny zapach i jest stosunkowo lekki w porównaniu do innych olejków, które mam w domu. Nakładałam go na skórę i na łodygi włosów. Trochę bałam się przeciążenia albo przesuszenia z powodu olejku eterycznego, ale nic z tych rzeczy. Włosy po tym kosmetyku są niesamowicie lśniące, sypkie, absolutnie nie obciążone ale i w ogóle nie spuszone.
Do produktu była dołączona plastikowa pipeta do nakładania, ale z niej nie korzystałam - kosmetyk rozprowadzałam na palcach i wcierałam w skórę głowy.


SZAMPON:
Delikatna baza szamponu nie zawiera SLS i SLES, delikatnie oczyszcza włosy i skórę głowy. W skład szamponu wchodzi kompleks 7 specjalnie wyselekcjonowanych olejków, które wzmacniają cebulki, chronią płaszcz ochronny włosa, zapobiegając w ten sposób suchości i łamliwości. Idealny do pielęgnacji włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. Do codziennego stosowania.
Olejek łopianowy wzmacnia cebulki włosów, tonizuje skórę głowy, normalizuje pracę gruczołów łojowych. Olejek rycynowy stymuluje wzrost włosów, dodaje im blasku i jedwabistości. Olejek lniany aktywuje wzrost włosów. Zawiera witaminę E, która działa nawilżająco na włosy i skórę głowy. Olejek rozmarynowy poprawia przepływ substancji odżywczych do korzeni włosów i zapobiega ich wypadaniu. Olejek cedrowy sprzyja wzrostu włosów, ma działanie antyseptyczne. Olejek z awokado ma właściwości pielęgnacyjne, pomaga zatrzymać wilgoć, zapobiega suchości i łamliwości. Masło Shea odbudowuje strukturę zniszczonych, suchych i łamliwych włosów. Jest naturalnym filtrem UV.

Składniki (INCI): Aqua, Sodium Myreth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Polysorbate 20, Laureth-2, Sodium Chloride, Lauryl Lactate, Parfum, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Arctium Lappa Root Extract, Persea Gratissima Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Linum Usitatissimum Seed Oil, Arginine, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Polyquaternium-10, Panthenol, BHT, Citric Acid, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Linalool, Limonene, Benzyl Salicylate.

Pojemność: 200 ml, Cena: 19,90 zł

Moje wrażenia:
Szampon rewelacyjnie myje. Wspaniale się pieni i bardzo dobrze domywa olej. Włosy są po nim skrzypiące, ale nie przesuszone. Obecnie myję nim głowę już poza kuracją i za każdym razem jestem zadowolona z jego właściwości, bo wspaniale myje, a jednocześnie nie niszczy warstwy ochronnej włosa. 


MASKA DO WŁOSÓW:
Maska jest przeznaczona do pielęgnacji włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. Zawiera kompleks 7 specjalnie wyselekcjonowanych olejków, które wzmacniają cebulki, chronią płaszcz ochronny włosa, zapobiegając w ten sposób suchości i łamliwości. Działanie olejków wzmocnione kompleksem Vital Hair Aktive+, który pobudza krążenie krwi, poprawia odżywianie mieszków włosów, sprzyja lepszemu nasyceniu w substancje odżywcze. Maska doskonale odżywia skórę głowy, pomaga w zachowaniu dobrej kondycji włosów, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn.

Składniki (INCI): Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Hydroxyethyl Cellulose, Ceteareth-20, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethiconol, Cydopentasiloxane, Silicone Quaternium-16, Undeceth-11, Butyloctanol, Undeceth-5, Parfum, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Arctium Lappa Root Extract, Persea Gratissima Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Unum Usitatissimum Seed Oil, Arginine, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Polyquaternium-10, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Linalool, Limonene.

Pojemność: 200 ml, Cena: 19,90 

Moje wrażenia:
Jestem zachwycona działaniem tej maski. Wspaniale wygładza włosy, odżywia je i regeneruje, ułatwia rozczesywanie. Nawilża łodygi, dociążam ale nie obciąża pasm. Włosy prześlicznie po niej lśnią, są miękkie i wyglądają bardzo zdrowo. Na pewno kupie ją kiedyś ponownie jako maskę odżywczą, nie koniecznie przeciwko wypadaniu, bo działa cuda z łodygami.


SERUM:
Serum jest przeznaczony do pielęgnacji włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. Zawiera kompleks 7-u specjalnie wyselekcjonowanych olejków, które odżywiają i wzmacniają mieszki włosowe. Działanie olejków wzmocnione kompleksem Vital Hair Aktive+, który pobudza krążenie krwi, poprawia odżywianie mieszków włosów, sprzyja lepszemu nasyceniu w substancje odżywcze. Odbudowuje włosy i znacznie zmniejsza ich łamliwość. Serum doskonale odżywia skórę głowy, pomaga w zachowaniu dobrej kondycji włosów, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn.

Składniki (INCI): Aqua, Hydrolyzed Soy Protein, Persea Gratissima Oil, Medicago Sativa Leaf Extract, Polygonum Multiflorum Root Extract, Centella Asiatica Leaf Extract, Ligusticum Chuaxiong Root Extract, Polysorbate 20, Niacinamid, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Lupine Seed Extract, Arginine, Butyrospermum Parkii Butter, Arctium Lappa Root Extract, Linum Usitatissimum Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Citric Acid, BHT, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Linalool, Limonene, Benzyl Salicylate, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional.

Pojemność: 100 ml, Cena: 19,90 zł

Moje wrażenia:
Serum bardzo fajnie unosi włosy u nasady, lekko je usztywnia, ale nie skleja. Sprawia, ze włosy wydają się grubsze i gęstsze. Produkt pełni dobrze rolę stylizatora, moje pasma wytrzymują cały dzień w nienagannej fryzurze gdy są stylizowane na to serum.
Niestety, kosmetyk posiada dwie wady. Po pierwsze - skraca świeżość włosów  i moje pasma nie wytrzymują z nim dłużej niż 24 godziny - po tym czasie trzeba umyć głowę. Po drugie, dozownik "psikacz" za jednym psiknięciem serwuje nam potężną dawkę płynu, która ścieka nam po twarzy, czole, uszach, szyi i generalnie sprawia dodatkowo, ze produkt szybko się kończy. 
Czasem używam serum przed myciem - wpsikuję je w skórę głowy i rozprowadzam nadmiar grzebieniem  po włosach. Na takie wilgotne pasma nakładam olej i czekam 2-3 godziny. Potem całość zmywam szamponem.


----------------------------------------------------------------------

Wrażenia końcowe:
Cała seria działa na włosy rewelacyjnie. Bardzo pomogła odbudować mi poniszczone słońcem i stylizacją pasma, które nie wyglądały najlepiej, szybko traciły wodę i puszyły się. Po miesiącu kuracji włosy wyglądają cudownie.  Niestety, o ile olejek starczy nam na te 30 dni, tak szampon z trudem, natomiast maska i serum wykończą się szybciej. Ja akurat miałam w zapasie, bo po 2 tygodniach zauważyłam, ze w pojemnikach zostało mi mniej niż połowa produktów, więc dokupiłam, ale jeśli ktoś myśli o tej pełnej, 60 dniowej kuracji, od razu radzę kupić po 2 opakowania i ewentualnie potem dokupywać to, co się kończy.
Produkty nie podrażniały mojej tragicznie wrażliwej ostatnimi czasy skóry głowy - miałam wrażenie, że nawet lekko łagodzą moje dolegliwości skórne.



I teraz odpowiedź na pytanie, dlaczego przerwałam po miesiącu. Niestety, ale włosy nie przestały mi wypadać. Nie wiem na jakiego rodzaju wypadanie jest ta seria (to powinno być zawsze zaznaczone), mnie nie pomogła, z tym, że mój problem tkwi w skalpie i odżywianiu cebulek od wewnątrz. Przypuszczam, że seria ma odżywiać cebulki od zewnątrz - co dla moich pasm jest zbyt słabą kuracją.

Mimo, że na wypadanie kuracja mi nie pomogła (ale tak jak mówię, ja muszę wyleczyć skórę głowy), to polecam produkty chociażby jako każdy z  osobna, bo ich wpływ na łodygi włosa jest genialny i wspaniale regenerują podniszczone pasma.


Czytaj dalej...

Styczniowy Chillbox już u mnie!


No heyka!

Od razu powiem, że dziś nie jest fajnie, tak ogólnie. Pogoda do bani, światło do fotek tym gorsze. Humor mam średni z powodów prywatnych, ale najgorsze jest zapalenie krtani. 2 noce temu nie umiałam złapać tchu, skleiły mi się ścianki krtani i powietrze nie chciało "przejść" ani w te ani wewte. Wystraszyłam się ie na żarty i teraz boję się spać, bo tylko nie śpiąc jestem w stanie pić i nawilżać przesuszone gardło.


Dobra, tyle jeśli chodzi o marudzenie. 
Albo i nie, bo przyszedł styczniowy Chillbox i do niego też mam dziś jakieś uwagi. Zresztą, poczytajcie same.
Oczywiście jest to tylko i wyłącznie moja opinia, a wysokość zadowolenia wyrażona w procentach to ocena pudelka z mojego punktu widzenia i przydatności produktów według mnie i dla mnie. 


1. Wkład do plannera, plan żywienia.
Nie mam świra na punkcie liczenia kalorii, zdrowego odżywiania się i diet. Nie odchudzam się, jem pizzę z Biedronki i Cheesburgera z Maca. Lody czekoladowe, sernik ze Starbucksa (ktoś ma przepis?!) i własnoręcznie robione bezy wcinam w ilości hurtowej. Ale ale! Uwielbiam tez warzywa, owoce, sałatki, koktajle i zdrowe jedzenie. Tyle ze jem to, na co mam ochotę, a nie to co wypada jeść. Taki planner jest mi zupełnie niepotrzebny. 
0/2 pkt

2. Książka "Ostatni wykład".
"Randy Pausch w wieku 46 lat zrealizował większość ze swoich marzeń, i o tym, jak je zrealizował jest też jego wykład. Dał on wszystkim słuchaczom więcej niż jakiekolwiek podręczniki motywacji. Zachwycona publiczność wielokrotnie przerywała mu wybuchami śmiechu i owacjami. "Umieram, ale nadal dobrze się bawię i zamierzam cieszyć się życiem do końca dni, jakie mi jeszcze pozostały" - oświadczył Pausch na zakończenie, a sala wręcz eksplodowała oklaskami."

Sama nie wiem. Nie do końca przekonują mnie takie książki. "Potęga podświadomości" też jakoś mnie nie ruszyła, ale ta książka nie do końca wydaje się poradnikiem. Prędzej opowieścią, z której powinniśmy czerpać inspiracje. Zobaczymy. Obecnie nadrabiam książki, w tą też na pewno zajrzę.
1/2 pkt

3. Oczyszczający żel do twarzy z minerałami z wody geotermalnej - Gli Elementi
Kończy mi się mój żel do twarzy z Vichy, ale niestety kupiłam już sobie nowy z La Roche-Posay. No ale skad ktokolwiek mógł wiedzieć, że tak będzie. Żel z Chillboxa musi poczekać, jednak bardzo się cieszę, że jest w pudełku. Buzie myję 2-3 razy dziennie, żele schodzą szybko.  Jestem ciekawa tego produktu, chętnie go zużyję.
2/2 pkt

4. Miętowy shaker
Dla mnie to zbędny produkt. Do biegania zbyt nieporęczny, na siłownie nie chodzę, bo mam w domu a i tak nie lubię pić podczas ćwiczeń. Rozumiem skąd pomysł - coraz bardziej polki nastawione są na zdrowy tryb życia, ćwiczenia, a po Wigilii przy się zrzucić kilka kilo ;) Nowy rok, nowa ja ;) Nie podważam potrzeby dodania shakera do pudełka, bo to fajny gadżet, tyle ze nie dla mnie. Nie mniej jednak będę z niego popijać soki podczas wieczornego poczytywania w łóżku.
1/2 pkt

5. Krem do rak z masłem sha i masłem z dzikiego mango - Bor to bio
Nie często używam kremów do rak, mam ciągle jakieś w zapasie. Staram się je zużywać, ale typ mojej pracy wymaga suchych, czystych rak, absolutnie niczym nie wypaćkanych czy nawet delikatnie tłustawych, stąd idzie mi to opornie, bo smarować się mogę tylko na noc...i często o tym zapominam. tubka na szczęście jest mała, a krem bardzo lekki, dlatego wróżę nam miłą współpracę.
1/2 pkt

6. Baton bez glutenu, jabłko i cynamon, Mixit
Nie lubię takich słodyczy, choć ten baton jest nie najgorszy (własnie go jem). Nawet po lekkim zastanowieniu stwierdzam, ze smaczny. Stworzony z daktyli, jabłek, orzechów i innych smakołyków - idealny na przekąskę.
2/2 pkt

7. Ryżowa maska/peeling do twarzy z orkiszem bio i ogórkiem - Calaya
Mam kilka produktów tej firmy i spisują się dobrze. Ta maska ma za zadanie łagodzić zaczerwienienia i koić cerę oraz przywracać jej black i nawilżenie. Coś akurat dla mnie - choroba dość mocno odznaczyła się na mojej buzi, jestem sucha jak wiórek, a nos mam czerwony i popękany. 
2/2 pkt

Wyszło 9 na 14 punktów. 64% zadowolenia. To ponad połowa, ale jakoś tak mało w porównaniu do innych Chillboxów. Właściwie całość mocno zaniża ten wkład do plannera, bo generalnie pudełko nie jest złe, jest dobre, fajne, z lekkim zamysłem przekonania nas lub do podtrzymania postanowień noworocznych jeśli chodzi o zdrowy tryb życia. 
Kosmetyki bardzo fajne, baton smaczny. W moim odczuciu zadowolona jestem tak w 80%, czyli około tylu, ile zdobyło by pudełko nie zawierające tych kartek z planem żywienia. 


W lutym walentynki, ciekawa jestem tego lutowego pudełka. Co więcej, mam w lutym urodziny, także będzie to tez prezent ode mnie, dla mnie :)

A co Wy sadzicie o styczniowym Chillboxie?
Czytaj dalej...

L'biotica Biovax - Regenerujący olejek do włosów - bambus i olej z awokado - MÓJ ULUBIONY

Hey.

Od początków włosomaniacta po każdym myciu sięgam po olejek zabezpieczający końcówki. Przez ponad pół roku był to Garnier "cudowny olejek", jednak od początku listopada przerzuciłam się na coś zupełnie innego, co skradło moje serce do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie już żadnego innego olejku na włosy i końcówki, niż ten.


Mowa dziś o L'biotica Biovax - Regenerujący olejek do włosów - bambus i olej z awokado.

Kupiłam go w Hebe, ale znajdziecie go rónież w Super Pharm i Naturze. W Rossmanie nie szukajcie nawet - bo go tam nie ma, potwierdził to producent. I jeszcze uważajcie na SuperPharm, bo lubią sobie dodać kilka złotych na produkcie, a olej do najtańszych nie należy, zazwyczaj za 50 ml zapłacicie około 26 zł. 


Olejek kupujemy w kartonowym opakowaniu, które skrywa bardzo ładną, fajnie ozdobioną, zielono-złotą buteleczkę z plastiku. Produkt już dwa razy lądował u mnie na kafelkach, ale nic mu się nie stało, opakowanie jest solidne. Buteleczka zawiera aplikator - pompkę, która dozuje taką ilość kosmetyku, jaka jest potrzebna, a to za sprawą tego, że nie musimy dociskać do końca tej pompki, aby cokolwiek wydobyć - jeśli chcemy mniej olejku, naciskamy dozownik po prostu lżej. 


Olej pachnie słodko, roślinie, lecz bardzo delikatnie. Jest dość mocno tłustawy, ale jeśli użyjemy małej ilości (u mnie to wielkość około 2/3 groszku na włosy trochę bardziej niż za ramiona) , to nie ma mowy o obciążeniu czy zbyt mocnym natłuszczeniu pasm.


Produkt aplikuję zawsze po myciu i odsączeniu nadmiaru wody - głową w dół. Wcieram go w końcówki, a to, co zostanie na dłoniach rozprowadzam po reszcie włosów, uważając, by nie nanieść kosmetyku zbyt blisko skóry głowy. 


Olejek Biovax Bambus i Avocado ma same plusy. 
Zacznijmy od tego najważniejszego, czyli ochrony końców i włosów. Jeszcze nigdy, przenigdy nie zdarzyło mi się tak, żebym po 2,5 miesiąca od podcinania włosów nie miała praktycznie w ogóle połamanych końców czy zniszczonych, rozdwojonych łodyg. Nie ma białych kulek i miotełek. Są za to nadal równo ścięte, ostre, ładne końce. To jest jakiś cud, bo ja mam włosy cienkie, bardzo podatne na uszkodzenia i zawsze rozdwajały się bardzo szybko.
Stań końców, pomijając brak zniszczeń, jest bardzo dobry. Nie są suche ani matowe. Tak samo jak reszta włosów traktowanych produktem - ślicznie lśnią i wyglądają na prawdę zdrowo.


Jeśli chodzi o łodygi - są błyszczące, ale puszyste i nie sklejone, dociążone, ale nie obciążone. Pasma są miękkie w dotyku i nie niszczą się nawet od codziennego niemal suszenia.

Końce, w które wcieram olejek dobrze reagują na stylizację, na suszarko - lokówce szybko przybierają odpowiedni kształt i dobrze trzymają go przez cały dzień. 


Polecam Wam ten olejek, jako serum zabezpieczające i regenerujące włosy. Mam z tej serii jeszcze maskę (to kolejna rewelacja), a niebawem zamierzam zaopatrzyć się w szampon i odżywkę.


Czytaj dalej...

Co tam u mnie - aktualizacja włosowa i problemów ciąg dalszy

Heyka.

Jeśli jesteście ze mną długo, wiecie, że wypadają mi włosy - niezmiennie od lipca. Ostatnimi czasy jest trochę lepiej, ponieważ myje je często szamponami na wypadanie, używam serów i olei na wypadanie, masek na wypadanie... i jeszcze od wewnątrz dogadzam sobie Rewalidem, Vitapilem i Calcium Phantetonicum. 

Wypadanie wiążę ściśle z pieczeniem i swędzeniem skóry głowy. Byłam już u trychologa, dermatologa, robiłam badania krwi, tarczycy i hormonów - wszystko ok, zdrowo, fajnie i cud miód. A głowa piecze, swędzi, włosy lecą. W grudniu chciałam oddać próbkę  (patyczek potarty o skórę głowy) do laboratorium, ale mi nie przyjęli, bo stwierdzili, że skoro nie mam ran, to badanie nic nie wykaże. Dzwoniłam do zakładu Diagnostyki Laboratoryjnej, aby tam się udać na zeskrobiny, kazali dzwonić w styczniu. Dzwoniłam dziś i niestety, ale zwolniła im się pani pobierająca materiał do badania i mam dzwonić w drugiej połowie miesiąca, bo obecnie badań nie robią. 
Także trwam sobie jak kołek w dalszej niewiedzy i denerwującym pieczeniu, a prywatnie boję się iść zrobić te badania. Wiem, ze u mnie w mieście jedna Pani pobiera materiał w swoim gabinecie i wysyła do laboratorium, ale mam po 3 wizytach u bezczelnych dermatologow ogromne obawy, że ktoś mi sfabrykuje wyniki tylko po to, abym znów wydała góre pieniędzy na leczenie tego, co mi NIE dolega.

Moje włosy, jako łodygi, które jeszcze nie postanowiły mnie opuścić, mają się całkiem dobrze. Rosną (w końcu) i ładnie błyszczą. Nie puszą się, choć straciły wiele na objętości od tego feralnego lipca 2015 i po prostu są przyklapnięte - nie umiem tak małej ilości pasm odbić od nasady nie używając pianek do stylizacji, a nie chcę używać takich kosmetyków, puki nie dojdę do tego, co dzieje się ze skórą. 

Powoli udaje mi się wybrnąć z pozostałości obrzydliwego powygryzania mi włosów w marcu 2015 - choć nadal mam pełno odstających włosów i końcówek, które niesfornie latają na boki. 

Prawa strona:






Lewa, gładsza, mniej powygryzana strona, którą z kolei ciężko mi się fotografuje:


Pozdrawiam
Czytaj dalej...

Styczniowe Naturalnie z Pudełka - czyli pierwszy w tym roku box kosmetyczny

Heyka.
Dwa dni temu dostałam styczniowe NzP. Zawartość - już teraz Wam powiem - bardzo mnie ucieszyła. Niestety, kosmetyków mam tyle, ze szafka się nie domyka i będzie to na ten moment ostatnie pudełko NzP - najprawdopodobniej za jakiś czas powrócę do tego boxa, jak tylko część zapasów zamieni się w denko. 


W boxie styczniowym znalazłam całkiem dobre, ciekawe kosmetyki.

1. ORGANIC SHOP - szampon do włosów z olejem arganowym i oliwą z oliwek

Uwielbiam maski z OS i bardzo się cieszę, że producent wznowił możliwość eksportu kosmetyków do naszego kraju. Spory czas temu interesowały mnie te szampony, ale że w szafce ponad 10 butelek innych myjaczy - to powstrzymywałam się przed zakupem. NzP zadecydowało, że jednak koniecznie muszę mieć u siebie ten szampon ;)
Zadowolenie: 2/2 pkt


2. GOCRANBERRY - maseczka do twarzy
Wiele osób chwali kosmetyki GC. Ja patrze na nie krzywo tylko ze względu na maskę do włosów - która u innych sprawdziła się dobrze. Mam płyn micelarny tej firmy (wciąż w zapasach nie otwartych), a maseczka bardzo mnie interesuje, gdyż skład jest na prawdę rewelacyjny (olejek żurawinowy, migdałowy i z pestek moreli, także olejek z ogórecznika, mocznik i witamina E). moja skóra ciągle woła o więcej i więcej nawilżenia, także super, że mogę przetestować ten produkt.
2/2 pkt

3. EUBIONA - miodowo-ziołowy krem na noc do skóry suchej, zniszczonej lub dojrzałej
Skóry dojrzałej nie mam, ale sucha jest na pewno. Czy zniszczona - raczej nie, choć przydało by jej się trochę kolagenu i wygładzenia. Czy krem się sprawdzi - zobaczymy. Nie wiem tez, czy mnie nie zapcha, dlatego chyba przetestuję go jednak w dzień, aby szybko wyłapać pierwsze oznaki nieoddychającej skóry - krem zawiera glicerynę na 4 miejscu w składzie.
1/2 pkt

4. ORGANIQUE - ałun, antyperspirant

Ja bym to nazwała dezodorantem, gdyż antyperspirant powoduje brak potliwości - ałun zabija jedynie przykry zapach. Sama nie wiem, do czego to zaliczyć. Zawsze byłam ciekawa ałunu, ale dla mnie to za mało, aby kosmetyk "pod pachy" neutralizował tylko woń. Mokre pachy są nieestetyczne i wstyd było by mi pokazać się tak wśród ludzi. 
Na pewno wypróbuję kryształ, choć dla mnie jest on niehigieniczny w stosowaniu - prędzej jednak, jeśli się sprawdzi, będę stosować go na ugryzienia komarów i wypryski na twarzy, bo podobno do tego tez się nadaje. 

1/2 pkt


Zadowolenie z pudełka: 6/8 pkt, co daje 75% i to jest całkiem dobry wynik.

W boxie znalazłam także próbkę płynu do prania z firmy Bioczystość. Podobno środki czystości  z tej firmy są bez substancji szkodliwych. 
Próbka zawiera SLS. Ekhm... no. 

Pozdrawiam :)


Czytaj dalej...
URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka