PÓŁ ROKU Bloga - bardzo dużo ZDJĘĆ WŁOSÓW i mega podsumowanie! Dziękuję Wam wszystkim!



Hey.

Mija właśnie pół roku jak założyłam bloga. Jeśli chodzi o inspirację do jego założenia, to dokładnie 4 marca 2015 roku zostałam obcięta najgorzej w moim 29 letnim życiu. Włosy były tragicznie wycieniowane, wręcz powygryzane. To było degażowanie stulecia, a fryzjerkę wtedy chyba sam szatan opętał:


Moje włosy patrzyły we wszystkich kierunkach, a pojedyncze cienkie włoski sterczały jak oszalałe i nie dało się ich niczym wygładzić ani przylizać:


Powoli starałam się nad moimi włosami pracować. Używałam olejków na porost, olejów na długość, szamponów bez SLS, masek i innych specyfików działających dobrze na moje pasma. Już po 1,5 miesiąca coś zaczęło się dziać - włosy stały się miękkie, bardziej błyszczące, mniej suche i zaczęły rosnąć.
Niestety, bez stylizacji nie wyglądały dobrze, więc chcąc nie chcąc, musiałam je molestować suszarką. Na potrzeby bloga, zrobiłam kiedyś fotki bez czesania, gdy włosy schły swobodnie. Zdjęcia w zielonej bluzie są z początku marca, a te w czarnej koszulce z polowy kwietnia.



Wystylizowane nie wyglądały specjalnie źle, choć do ideału było im daleko. Nadal nie były tak miękkie jak chciałam i słabo błyszczały:



W maju błyszczenie już mnie bardziej zadowalało i w porównaniu z kwietniem było na prawdę ok. Wszystko dzięki regularnemu olejowaniu, nawet na całą noc i płukankom kawowym. Sporo tez wtedy urosły:


W maju było tak, jak być powinno, był to miesiąc najlepszy dla moich włosów. Lśniły pełnym blaskiem, dobrze się układały, nie mogłam złego słowa na nie powiedzieć:

W promieniach słońca mieniły się miodowym i złocistym blaskiem:


Natomiast w połowie czerwca, bez stylizowania, suszone tylko suszarką, tak aby po prostu były szybko suche (jednak suszone chłodnym nawiewem), prezentowały się dobrze. Najważniejsze było dla mnie, że małe włoski rosły i przestały odstawać od fryzury. 


W lipcu pojechałam na wakacje do Grecji, gdzie pielęgnacja była minimalna. Szampon, mix zmieszanych masek i Pilomax Sunwax. Zero olei, zero kompresów czy czasochłonnych rytuałów pielęgnacyjnych. Do tego słona woda i palące słońce dały moim pasmompopalić. Nie błyszczały jakość szczególnie i stały się ciut bardziej szorstkie, ale dawały radę:


Zaraz po powrocie udałam się na regeneracyjny zabieg Kerastase i pasma odzyskały dawny blask, niesamowitą gładkość i miękkość:



Potem podziałałam jeszcze zestawem z Pilomaxu, regeneracją i pielęgnacją do włosow blond:


Obecnie, jeśli chodzi o moje włosy BEZ stylizacji, czyli jedynie wysuszonych suszarką, bez użycia produktów wygładzających typu pianka czy olejek, pasma prezentują się tak:






Są gładkie, lśniące (choć mogły by bardziej) a odstające włoski są coraz dłuższe oraz mniej fruwające i wszystko ma się ku temu, że niebawem zostaną ścięte te dłuższe pasma i cała fryzura zyska jednakową długość. 
Dla porównania, mam fotki z marca, kwietnia i z obecnych dni:



Tutaj jeszcze fotki włosów puszystych oraz też bardzo wygładzonych lokówko-suszarką i powiem szczerze, ze chyba jednak wolę te puszyste. A Wy co sadzicie?









Kilka tygodni zmagałam się z przesuszeniem skóry głowy, ale problem został już zażegnany. Obecnie pracuję nad poprawą blasku włosów i zniszczeniami, jakie przesusz spowodował - zaczęły mi wypadać włosy, nie mówiąc o tym, że nie praktycznie rosną. Od 12 sierpnia przybyło im 5 mm!! Czyli o jakieś 20 mniej niż zazwyczaj :( Obecnie mierzą w miejscu pomiaru 29,5 cm.

Dużo się działo za te pół roku, oj dużo. Jest też wiele rzeczy, których nauczyłam się przez te 6 miesięcy, równie dzięki Wam - moim czytelniczkom, a także dzięki dziewczynom, które obserwuję i z którymi rozmawiam online. Krótkie podsumowanie:

  • Olejowanie - na początku oleju na głowę szlo dużo, nie mówiąc o tym, że drugie tyle lądowało na włosach na długości. Teraz już wiem, że w tym wypadku minimalizm to podstawa i wcale nie ma to znaczenia dla wyglądu włosów - mniej oleju to tylko lepsze domywanie, a jakość pasm - taka sama jak przy litrze ;)
  • Nauczyłam się suszyć włosy chłodnym powietrzem. Czasem pogrzeszę i posuszę ciepłym, ale 3-go stopnia suszarki od marca nie załączyłam.
  • Jeszcze w lutym nie wiedziałam co to SLS, SLES czy inne składniki kosmetyków szkodzace włosom. Teraz staram się ich unikać, zwłaszcza, że ostatnio moja skóra jest nieco bardziej wrażliwa i na zbyt mocne detergenty reaguje przesuszeniem.
  • PEH dla moich włosów to najlepsza pielęgnacja. Emolienty, humekanty i odrobina protein pozwala mi się cieszyć rewelacyjnie wyglądającymi pasmami, choć z proteinami jestem bardzo ostrożna. Zawsze. 
  • Do niedawna spałam w rozpuszczonych włosach. Kiedyś, jak byłam w gimnazjum i miałam włosy za łopatki, zdarzało mi się spać w warkoczu. Niestety, mam jeszcze za krótkie włosy na koczka ślimaczka, dlatego śpię w luźnym kucyku.
  • Dzięki jednej z czytelniczek, która nadal pozostaje anonimowa, jak wspominałam, udało mi się szybko zareagować na pieczenie skóry głowy i wypadanie włosów. Co prawda włosy nadal lecą, szczególnie podczas mycia i pielęgnacji, ale za to skalp jest ukojony i spokojny. 
  • Od marca dwa razy podcinałam włosy. Raz w maju, wtedy było to ok 1,5 cm i raz w lipcu. wtedy poleciało centymetrów ok 3.
  • Nie piję kawy. Lubię jej zapach, ale nie smak. Od kawy boli mnie głowa. Jeszcze w lutym nie sadziłam, że kawa to świetna płukanka do włosów. Najlepsza, jaką znam.
  • Są dni, kiedy udaje mi się zmniejszyć porowatość włosów. Choć są wtedy delikatnie mniej uniesione (a mam ich mało), to są a to ekstremalnie gładkie i lśnią jak lustro.
  • Ciągle uczę się ograniczania się w kupowaniu kosmetyków do włosów. Mam obecnie ok 15 szamponów, 40 masek i 20 olejków. To wszystko trzeba zużyć, więc oprócz ograniczania, regularnie denkuję kosmetyki.
  • Regularne denkowanie nie pomaga mi jednak w chęci ograniczenia się w pielęgnacji pasm. Olejowanie, mycie, maska, płukanie, balsam, płukanka.. albo mycie, olejowanie, mycie, maska, plukanie, balsam...albo olejowanie, maska, mycie, maska z olejkiem, mycie, balsam... I tak co drugi dzień.
  • Jestem uzależniona od boxów kosmetycznych. Ciekawość, miłość do kosmetyków i niespodzianek wcale mi nie pomaga. Obiecałam sobie ostatnio rezygnację z Shiny i Glossy, ale ich ostatnie pudełka były na prawdę dobre. No i co teraz? A mam w subskrypcji jeszcze Naturalnie z Pudelka, Chillboxa i nowego na rynku Prettyboxa.
  • Pielęgnuję w sobie codzienne nawyki, jak na przykład porządne wyszczotkowanie włosów szczotką z dzika, czy tez ostatnie płukanie ich w zimnej wodzie, albo jedzenie nasion chia.

To tyle, co na ten moment sobie przypominam, ale zapewne jest tego kilka razy więcej. 
Prowadzenie bloga sprawia mi wiele radości, ale obecnie chciałabym też poszerzyć go o więcej recenzji nie związanych z włosami. Oczywiście tematem przewodnim nadal będą moje kłaczki, jednak nazbierało mi się tyle fajnych produktów nie włosowych, ze warto o nich słów kilka powiedzieć.

Statystki na ten moment wyglądają tak:





Chciałabym wszystkim którzy mnie odwiedzają bardzo podziękować za wizytę. Zapraszam do kolejnych wpisów i do dyskusji. To tak na prawdę dzięki Wam mój blog przeżył swoje pierwsze pół roku :)

29 komentarzy :

  1. Różnica jest kolosalna! Odpowiednia pielęgnacja potrafi zdziałać cuda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ale raz przesadziłam i mam teraz skutki przesuszenia skalpu "super" szamponem na porost i wypadanie ;/

      Usuń
  2. Bardzo dużo osiągnęłaś przez te pół roku!! mogłabyś napisać więcej o produktach do stylizacji??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakie dokładnie Cie interesują? Pianki, żele, olejki, spraye?

      Usuń
    2. Powiem szczerze - nie wiem :) do tej pory nie używałam nic w obawie przed zniszczeniem włosów. Czasem tylko używałam żelu mrożącego z joanny.

      Usuń
    3. mam na górze po lewej tak "stylizacja i ochrona", zapraszam do poczytania postów z tym tagiem. Polecam piankę Natura Siberica i spray Tresemme heat defence, fioletowy, albo turkusowy z olejkiem arganowym. Na końcówki używam olejku z Garniera (tego pomaranczowego, bo jest jeszcze żółty).
      Raczej nic poza tym nie ląduje na moich włosach

      Usuń
  3. Hmmm a mogłabyś podpowiedzieć jak robisz i stosujesz tę płukankę z kawy i czy masz jakąś specjalną kawe? Osobiście nie umiem za bardzo stosować płukanek i chętnie dowiem się czegoś w tym temacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo : http://urodowepopoludnie.blogspot.com/2015/04/pukanka-kawowa-zdjecia-efektow-dziaania.html

      Usuń
    2. Dzięki ;) - tego właśnie potrzebowałam :)

      Usuń
  4. Świetna zmiana :) Włoski naprawdę dużo zyskały :) Gratuluje pół roku bloga i życzę kolejnych ale lat.... Wystartowałaś naprawdę nieźle :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Różnica jest ogromna! Wow! :)

    P.S. jakie suszarko-lokówki używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Babyliss jakis ich bardzo stary model. Ostatnio kupiam ten sam bo mi podpasowal. Uzywam ceramicznej koncowki bo jest jeszcze jakas z włosiem z dzika

      Usuń
  6. obecnie wyglądają o niebo lepiej, nigdy się nie przekonam do cieniowania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje włosy bardzo się zmieniły, są teraz w doskonałej kondycji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow na zdjęciach widać super zmianę w kondycji włosów - fajne takie porównanie, które widać gołym okiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pod wrażeniem zmiany i drogi jaką przeszłaś. Pięknie błyszczą. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje!
    PS. Bardzo mi się podoba Twój kolor włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo, ale to bardzo widać ogromną poprawę włosków. Cudownie się prezentują jako puszysta wersja :) Co spowodowało przesusz na skórze głowy? Ja mam totalne zaległości w Twojej historii z sierpnia. Kolor i połysk włosów jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Nie wiem co tak na prawdę mnie wysuszylo, podejrzewam Pilomxowy szampo bo jest dość mocny, ale pewności nie mam.
      Wiem za to ze pogorszyłam sobie Dermena (szamponem)

      Usuń

Każdy komentarz to znak, że post został przeczytany :) Zapraszam więc do dyskusji :)

URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka