Lutowy-walentynkowy PrettyBox i kilka ogłoszeń ode mnie

Heyka.
Na początku kilka słów ogłoszeń:

Wiem że ostatnio mnie mało, ale to jest ciągle i niezmiennie związane z obowiązkami jakie sama sobie nałożyłam. Praktycznie od rana do wieczora spędzam czas nad pewnymi projektami i nie mam czasu na nic poza tym (serio). No ok, jem, śpię, myję się, czasem gdzieś wyjdę. Nawet całkiem ciekawie mam zaplanowany weekend :)
Wczoraj były moje 30-ste urodziny. Czas leci niezmiernie szybko, a ja wcale nie czuję, że aż tyle mi przeleciało. I absolutnie nie czuję się na tyle, na ile mam lat. Tak na jakieś 23-25 max ;)
Włosy wypadają, cały czas, do laboratorium nie umiem się dodzwonić. Zapalenie krtani nie pozwala mi ponowić badań tarczycy - kaszel i katar cały czas mi towarzysza, mimo brania pokaźnej ilości leków. 

Tydzień temu podcięłam końcówki - włosy wyglądają na prawdę dobrze, fajnie się układają i zyskały nieco wizualnie na objętości. Jak tylko będzie lepsze światło, to od razu Wam pokażę jak wyglądają :)

Tyle. 
Przejdźmy do PrettyBoxa, którego otrzymałam dzisiaj. 


Pudełko jest bardzo fajne, choć dwa produkty średnio mnie cieszą. Nie będę dziś wypisywać procentów zadowolenia, a od razu powiem o co chodzi. 
Po pierwsze GoCranberry chyba zaczyna mnie prześladować, a może to pudełka są przez niego prześladowane? Mam dwa płyny micelarne, jeden żel micelarny, maskę do twarzy i do włosów. Nie jest to absolutnie niczyja wina poza moja, bo tyle tych pudeł nakupowałam, natomiast sama jestem już tą żurawiną znudzona ;) Nie mniej jednak, o ile jeden płyn micelarny do kogoś powędruje, o tyle źel mnie nawet ciekawi i zostaje ze mną. 
Mydło Yope było już w innym boxie. Jakoś tak nie przemówiło do mnie zbytnio, generalnie nie zwracam za bardzo uwagi na mydła do rąk. Zapachy były do wyboru, a mnie wszystkie podobają się tak samo - czyli w ogóle. Na szczęście ten mój, z werbeną "zalatuje" mi cytryną, więc jest dobrze - a na pewno lepiej niż się spodziewałam że będzie. 
Także ja wiem, zdaję sobie sprawę z tego, ze 99% osób ucieszy się BARDZO z żelu i mydła. Ja też się cieszę, ale tak po prostu, ot, fajnie że są w pudełku. 

Przejdźmy teraz do produktów, które z kolei mnie bardzo cieszą.

Organiczne masło shea, nierafinowane, Ghana.
Nigdy nie miałam tego typu półproduktu. Można go używać zarówno solo, jak i jako dodatek do kosmetycznych miksturek (pozdrawiam Mineralny Świat Kasi). Jestem bardzo ciekawa tego masła. Ma wspaniały, naturalny, orzechowy zapach. Nie mogę się doczekać, aż zaczną się testy i mieszaniny:)

Truskawkowy peeling do ust, Laura Conti
Takie małe, przyjemne coś. lubię takie kosmetyczne drobiazgi, zwłaszcza o przyjemnym, owocowym zapachu. Akurat moja pomadka od Sylveco się kończy, więc oto mam już następce :)

Arganowa maska do włosów, Bioelixire
Na ten moment bardzo cieszę się z maski, bo opis brzmi obiecująco - niestety, nie wszystkie arganowe produkty moje włosy lubią. Czasem wręcz nienawidzą! Jak będzie tym razem, zobaczymy, ale nie ma tego złego - moja mama uwielbia wszelkiego typu Maseczki arganowe, więc jak mi maska nie przypasuje, to mama się z niej na pewno ucieszy ;)

Serduszko - ogrzewacz do rąk
Jestem zmarzluchem, mam zawsze zimne dłonie i stopy - gadżet idealny jak dla mnie. Tego typu ogrzewacze znam i lubię. Mam jeden, nie zaszkodzi posiadać i drugi - szybciej się rozgrzeję. Może nawet dziś skorzystam, bo czeka mnie przeprawa do dentysty ( :( ) a wieje lodowaty wiatr.

I tak oto przedstawia się lutowe pudełko Prettybox. Jak dla mnie - bardzo fajne. Wiele dziewczyn również ma już swoje boxy i jest zadowolona.
A wy, co sądzicie? 


12 komentarzy :

  1. Świetna zawartość pudełeczka, Wszystkiego najlepszego kochana z okazji urodzin <3 Masz tyle lat na ile się czujesz <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłabym zadowolona z zawartości. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem bardzo ciekawa z tej arganowej maski do włosów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna zawartość!
    Wszystkiego naj z okazji urodzin <3

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja jestem ciekaw atego peelingu do ust ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego najlepszego! :D No a pudełko spoko, ja nie zamawiałam, bo mydło z Yope mam i jakoś tak z podpowiedzi mnie nie urzekło. Ale całkiem fajne ;) U mnie zobaczysz nowe Lovely Box :)

    OdpowiedzUsuń
  8. o matko, nie moge się doczekać aż dojdzie !

    OdpowiedzUsuń
  9. dla mnie box petarda..szczególnie zapach peelingu do ust i werbeny, uważam, że należy sprostować wartość pudełka, ponieważ podana cena masła shea to cena promocyjna, cena regularna to 42,99 (http://gaj-oliwny.pl/product-pol-142-Organiczne-maslo... ) co daje wartość basic- 86,49 premium - 113,49 Emotikon smile Pisałam w tej sprawie do Pretty Box i otrzymałam odpowiedź ..."Co do masła podaliśmy cenę z promocji, aby ktoś nie mówił, że zawyżamy cen"...Kolejny dowód na to jaka to solidna i uczciwa firma Emotikon smile

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam to pudełko i powiem, ze akurat mnie cieszy taki małe, przyjemne coś ;) a mydło brałam Figę, fajny zapach ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to znak, że post został przeczytany :) Zapraszam więc do dyskusji :)

URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka