PrettyBox marzec 2016 - owocowo

Heyka. 
Dziś przychodziły do nas PrettyBoxy. Od razu wybaczcie fotkę - nie jest najlepszej jakości, ale nie rozwódźmy się nad tym dlaczego. Skupmy się na pudełku ;)

Na początku nie kryłam się z dziwnym uczuciem, ze pudełko jest średnie. W miarę jednak jak robiłam mu zdjęcia, czytałam opisy i oglądałam
dokładnie zawartość - uważam, że jest całkiem całkiem.


1. Maska żelowa na oczy, Anatomicals
Nie znam - na prawdę ;) Wiem, że są takie maski, ale nie wiedziałam, ze ta jest popularna. Będę jej raczej używać na zimno, bo mam często zasionione i zmęczone oczy (praca, hobby, potrzeba wielu godzin snu, których oczywiście nie mam w zapasie). Nigdy wcześniej nie używałam takiego produktu, ale skoro go dostałam, to czemu nie spróbować :)

2. Balsam w kostce - mango, Subtele Beauty
Ok.. wychodzi na to, ze jestem kosmetycznym koślakiem. Nie wiedziałam, że są balsamy do ciała w kostce (a niedawno kupiłam balsam do włosów w kostce, własnie to sobie uświadomiłam).
Maseł i balsamów mam pod dostatkiem, ale dzielnie zużywam to i temu się oberwie ;) Jestem strasznie ciekawa jak rozpuszcza się w dłoniach :)

3. Krem BB VIP Gold, Skin79
Niestety, mam po nim twarz jakbym wymiotowała pół nocy, Albo i całą. Bardzo poszarza i postarza moją i tak mało promienną cerę. Absolutnie nie powiedziałabym że ma takie właściwości o jakich mówi producent. Chętnie oddam mamie, która ma ten BB pełnowymiarowy ( ode mnie zresztą, bo kupiłam i się zraziłam). Będzie miała na podróż czy wyjazdowy weekend :)

4. Jagodowy krem do rak Dairy Fun, Delia.
Nie - kremów do rak jest za dużo, sama ciągle walczę z tymi moimi, które już mam. Zapach tego jest sztuczny i nijaki (Ale ja ogólnie nie lubię Delii), trochę lepiej pachnie kiedy lekko wywietrzeje. Na razie zostawię i zobaczę jak mi zejdą starsze, ale nie obiecuję, że zużyję.

5. Górale malinowi
Są oto ozdobne torebki z herbatami :) Mam malinę - jestem z tego powodu bardzo zadowolona, bo uwielbiam malinowe herbaty. Do tego design jest bardzo fajny :)

6. Szampon przeciwko wypadaniu włosów - Vida Shock, Brissas
Produkt dla którego czekałam na pudełko, bo moje włosy nadal wypadają - to może to mi pomoże?Opis brzmi obiecująco, zobaczymy jak będzie w praktyce ;) 

Gratisy:
Próbka pianki do zmywania kremów BB, Skin79
Zielona próbka kremu BB, Skin79
Lizaczek bezcukrowy i smak do herbaty na sznurku (jagodowy) od Manufaktury Karmelkowej

No i jak, co sądzicie? Całkiem fajnie jest :) Ten krem do rąk bym wymieniła na coś innego - ale sama już nie wiem na co, bo wszystkiego mam pod dostatkiem. 
Szampon, maska, balsam, herbatki <3 Na plus!!


Czytaj dalej...

Chillbox marzec 2016 - ślimaki, figi i ogórki :)

Heyka,
dziś przyszedł do mnie Chillbox. Po bardzo meczącym i stresującym dniu, miałam nadzieję, że paczka kopnie mnie do przodu na przynajmniej tydzień. No udało się, choć nie w 100%

Tym razem w boxie znalazłam:




1. Wiosenny eliksir do ciała melon z ogórkiem - Mokosh.
Moja butelka była dość mocno brudna i to wcale nie umazana eliksirem - nie wiem co to było, ale to na pewno były odbicia palców. Sam produkt całkiem ok - bałam się masakrycznej tłustości, ale produkt fajnie wchłonął mi się w grzbiet dłoni. Będzie to fajny dodatek do kapieli, balsamów czy jako produkt solo. Troszkę denerwuje mnie zapach, ale nie jest zły, da się do niego przyzwyczaić (nie lubię melonów)

2. Golden Snail Mini Set - Skin79.
W weekend próba generalna! Bardzo ciesze się z tego zestawu, Skin79 przypadł mi do gustu, ich Snail BB Cream również się u mnie sprawdza. Do tego set ma pozytywne opinie, także - hura :)

3. Książka "Mała opiekunka mamusi" - Watson Casey
Nie. Nie podoba mi się recenzja z tyłu okładki. Nie lubię takich książek ani takich historii. Może przeczytam - nie wiem, nie obiecuję. Na pewno nie w najbliższym czasie.

4. Przyprawa do kawy bez chemii "Dar natury".
Tutaj KLIK mogłyście poczytać kilka faktów o mnie. Serdecznie zapraszam! Kolejny fakt o mnie: Nie pijam kawy. W ogóle. Czasem czekoladowe cappuccino i to wszystko. Przyprawa pójdzie do rodziców. Pytałam Rafała czy zostawić - nie chciał.

5. Cztery szablony do kawy
jak wyżej - nie mam czego nimi ozdabiać ;) 

6. Figowa maska do włosów - Organic Shop.
TAK! Moja radość jest ogromna, kocham tą maskę. Radość byłaby tym większa, gdybym dziś nie dostała mojego zamówienia z Lawendowej Szafy, gdzie obowiązkowo znalazła się ta maska. No to teraz mam dwie (i kilka innych z OS), ale data ważności długa, więc czas zacząć  na nowo przygodę z moim ulubieńcem. 

Także to już wszystko. Gdyby nie dodatki do kawy i inna książka zamiast tej, pudełko było by moim osobistym spełnieniem marzeń. A tak jest "tylko" bardzo fajne ;)

Wielkie dzięki dla Chillboxa za maskę OS i snail set :)





Czytaj dalej...

Delikatny puder myjący od Make Me Bio - dobry produkt, do którego przekonuję!

Cześć.
sporo czasu temu, w jednym z Naturalnie  Pudełka dostałam pewien bardzo ciekawy kosmetyk. Zaintrygował mnie chyba najbardziej z całego boxa i bardzo ucieszył. Mowa o kaolinowym pudrze myjącym od Make Me Bio. Jak się sprawdził? Poczytajcie :)


Nazwa produktu:
Delikatny puder myjący

Producent:
Make me Bio 

Cena:
27 zł za 60 ml

Konsystencja, kolor, zapach:
Produkt ma zapach kaolinu - kaolinowego proszku. Jest bardzo miałki i biały.




Opakowanie:
Ładny szklany słoiczek z plastikowa zakrętką.

Skład:
Kaolin, Avena Sativa (Oat) Meal, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil, Rosa Damascena (Rose) Flower Oil

Obietnice producenta:
100% naturalny i łagodny puder myjący do twarzy dla skóry wrażliwej. Delikatnie oczyszcza skórę twarzy, pozostawiając ją czystą i świeżą. Produkt zawiera białą glinkę, która jest glinką bardzo miękką, łagodną i nie odtłuszczającą nadmiernie skóry, dlatego jest głównie polecana do pielęgnacji cery delikatnej, wrażliwej, naczynkowej i suchej. Szczególnie polecana jest też do cery szarej i zmęczonej. Kaolin łagodnie oczyszcza i odżywia skórę, a jednocześnie działa odświeżająco. Ściąga pory, rewitalizuje i odżywia nawet najbardziej zmęczoną skórę.

Sposób użycia według producenta:

Niewielką ilość proszku wymieszać z wodą w dłoni lub oddzielnym pojemniku. Delikatnie masując umyć twarz następnie spłukać zimną wodą. Można używać również jako maseczkę do twarzy: Puder wymieszać z wodą i dodać kilka kropel ulubionego olejku (olej z oliwek, olejek Jojoba czy olejek migdałowy) Nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy pozostawić na 10 minut następnie spłukać letnią wodą.



Moje wrażenia:
Wiele z Was ma ten produkt i narzeka na to samo - na cholernie trudną aplikację. Albo wody jest za dużo, albo za mało. BARDZO trudno wyczuć ten idealny moment. Puder albo wygląda jak rzadka papka która spływa z twarzy, albo roluje się pod palcami. Na FanPageu od NzP można było przeczytać wiele negatywnych opinii o aplikacji tego pudru i przez to został przez ogrom dziewczyn po prostu niedoceniony. 

Sama męczyłam się tak samo i za 3 czy 4 razem postanowiłam nie myć już twarzy tym proszkiem, a zastosować go jako maseczkę. Nasypałam łyżeczkę pudru do miseczki, dodałam kilka kropel olejku (nie pamiętam jakiego, bo zawsze jest to inny, np. migdałowy, avocado, bawełniany) oraz toniku aloesowego i wymieszałam na gęsta papkę. Nałożyłam na twarz i odczekałam 10 minut.
To było to - twarz wyglądała na prawdę dobrze - wyrównany koloryt, dobre nawilżenie, promienna cera. Od tej pory puder stał się nieodłącznym składnikiem solo (no ok, z olejem) w mojej pielęgnacji, jak również dodaje go do gotowych masek (np. witaminowa Agafii), co fajnie wspomaga działanie produktów.



Jakiś czas później postanowiłam dodać proszku do żelu do mycia twarzy i dzięki temu, że żel jest gęstszy niż woda, proszek bardzo fajnie łączy się z produktem i przybiera formę gładkiej masy - idealnej do mycia buzi. 
I tak też robię co jakiś czas po dziś dzień - cera jest dobrze oczyszczona, ale bardziej niż zwykle nawilżona i odżywiona - po prostu lepsza niż po umyciu samym żelem. 



Puder jest wydajny - 60 gram to nie wiele, słoiczek jest mały, ale na prawdę wystarczy kilka gram proszku dodanego do żelu, aby mieć dobry produkt myjący. Płaska łyżeczka w połączeniu z olejem i hydrolatem wystarczy na pokrycie twarzy cienka warstwą maseczki.



Z pewnością kupie ten produkt ponownie, choc jest dosyć drogi. A Wy, może przekonacie się do tego pudru? A może już o dawna jest Waszym ulubieńcem? 

Czytaj dalej...

Fakty o mnie - zbliża się rok bloga - Q&A - zapraszam :)

Heyka. 
Dokładnie za tydzień blog będzie miał rok. Mam ponad 200 obserwatorów i ponad 102 tysiące wyświetleń, co daje 8 i pół tysiąca otwarć moich postów miesięcznie - to bardzo miłe :)
Z tego tytułu chciałabym Wam się przedstawić i napisać kilka..naście..dzieścia (?) faktów o mnie. Oczywiście jest tego dużo więcej i jeśli chcecie, mogę co miesiąc robić taki post. Czytujecie mnie regularnie a praktycznie nic nigdy o sobie nie mówiłam.

Dodatkowo, o czym wspominam pod koniec posta, możecie zadawać mi pytania.

Dziekuję, że jesteście ze mną!

- Urodziłam się 8 lutego 1986 roku, a więc mam 30 lat
- Nie mam rodzeństwa
- Mieszkam na Śląsku, w Tarnowskich Górach
- Mam magistra z administracji, obecnie pracuję w zawodzie
- Nie lubię swoich zdjęć, dlatego bardzo rzadko można mnie gdziekolwiek zauważyć na foto. 
Z reguły uciekam sprzed obiektywu, choć nie robię tego w panice i popłochu (takie osoby mnie denerwują). Mam bardzo mało zdjęć z okresu od teraz do 2 lat wstecz. Te też niestety nie są super najnowsze:






kobieto głowę mi urwiesz


- Mam włosy koloru ciemnego blondu, kilka razy je rozjaśniałam delikatnym balejażem. Dwa razy miałam różowe włosy, farba zmywała się po miesiącu. Nigdy włosów nie przyciemniałam i nie farbowałam na całości. 
- Mam brązowe oczy i nie zamieniłabym tego koloru na żaden inny. W połączeniu z blond włosami, pasuje mi każdy kolor ubrania i prawie wszystkie barwy cieni do powiek. Wyjątkiem są niebieskości i czerwienie.
- Moim marzeniem włosowym od zawsze są gęste włosy do pasa. Niestety, moje pasma nigdy gęste nie były więc to marzenie nierealne - co do długości, zapuszczam jakiś czas, a potem obcinam i tak od zawsze. Ale może w końcu kiedyś się uda. 
- Od grudnia 2013 jestem zaręczona, mój narzeczony ma na imię Rafał.



- Gdy miałam 5 lat, rodzice kupili mi jamniczkę. Przeżyłam z nią 17 lat. Wspaniały, dobry pies, w ogóle nie była złośliwa, a tak często myśli się o jamnikach. Później, po jej śmierci kupiłam pierwszego owczarka szetlandzkiego (śniadego). 6 lat później kolejnego (blue-merle). Obecnie mam więc dwa długowłose psy, które wręcz uwielbiam.







- Interesuje mnie fotografia, mam dobry sprzęt i praktycznie zero czasu na realizowanie się. Także "wyładowuję się" na spacerach z psami i podczas pięknych dni, kiedy mogę zrobić kilka ciekawych fotek makro. Niestety, nie wiem gdzie zgubiłam mój 13 mm pierścień makro - ciągle go szukam.







- Nienawidzę guzików. W mojej szafie, poza spodniami, nie uraczycie ANI JEDNEGO ubrania z guzikami. Nie mam bluzek ani koszul, nie mam koszulek rozpinanych pod szyją. Dwie bluzki do żakietu są zapinane na kryty zamek błyskawiczny. Mam fobię, po prostu mnie obrzydzają - u każdego, ale u mnie w szczególności. Na szczęście robią teraz tak ładne i eleganckie ubrania oraz sukienki bez guzików, ze mogę się dobrze ubierać bez potrzeby posiadania tego "wynalazku" na sobie. 

- Zazdroszczę dziewczynom, które ubierają się w ciucholandach. To moja kolejna fobia. Nie dam rady tam wejść, gdy tylko przekraczam próg, mam wrażenie że wszystko mnie swędzi, dostaję miliona chorób i duszę się. Autentycznie się duszę. Kiedyś weszłam do sklepu, spokojnie oglądam, ładne ciuchy, macam, przebieram między wieszakami. Mama uświadomiła mnie ze to ciucholand. Możecie uwierzyć, moje ręce zrobiły się burczano-czerwone jakby od wysypki, a ja nie umiałam wziąć oddechu - tak panicznie boję się używanych ubrań. I wiem, ze są dezynfekowane i prane i nawet niekiedy nie noszone ani razu. Tak mam i już. A czemu zazdroszczę? Bo na witrynach widzę czasem na prawdę cudne ciuchy.

- Płaczę, gdy umiera znajomy mi pies. I tak, pies nie zdycha, kot też nie, ani myszka. Umierają. Zdychają zwyrodnialce. 

- Nienawidzę bakalii.

- Lubię zapach świeżego asfaltu i benzyny.

- Od 11 lat rękodzieło to moja nieodłączna cześć prawie każdego dnia. Zaczynałam od biżuterii, potem krótko scrapbooking i różnego typu bransoletki, szycie, torebki itd.















- Obecnie od października 2010 roku niezmiennie zajmuję się szyciem misiów kolekcjonerskich OOAK. No, nie tylko misiów, są tez i kotki i elfy..














- Nienawidzę matematyki, fizyki i historii, od zawsze. Są dla mnie za trudne i za nudne.

- Moim największym studiowym sukcesem jest przejście 5 lat bez poprawek - zrobiłam to z czystego lenistwa (chciałam mieć wolne ferie i wakacje ;) oraz "pazerności" - dostawałam stypendium naukowe.

- Daję pieniądze i dary na aukcje i zbiórki charytatywne, dla psów. Z reguły nigdy nie odmawiam. Nie wspieram pomocy dla dzieci i osób dorosłych - z prostej przyczyny - oni zawsze znajdą więcej darczyńców niż zwierzaki. Poza tym jestem mniej czuła na widok dziecka podpiętego do aparatury, niż na widok pobitego psa. Domyślam się, ze wynikiem jest nie posiadanie (jeszcze) własnego potomstwa.

- Własnie z powodu nie posiadania dzieci staram się unikać wspólnych spotkań z przyjaciółkami, bo każda ma już dzieci, od sztuk 1 do 3. Wtedy zawsze dowiem się wszystkiego na temat pieluszek, zupek, kupek, przedszkoli i żłobków. A także ciąży, porodu, tych okropnych niewspierających mężów i wielkiej nudy podczas siedzenia z dzieckiem w domu. Dlatego wolę spotykać się z każdą przyjaciółką po kolei - wtedy o znajdują się tematy, na które ja też mam cos do powiedzenia :)

- Zazwyczaj kiedy jakaś osoba na FB denerwuje mnie zdjęciami, usuwam ją z obserwowanych. Są to z reguły mężczyźni popisujący się swoimi napakowanymi klatami oraz kobiety z selfikami po 3 sztuki i więcej dziennie. Dodatkowo bezwzględnie przestaję obserwować dziewczyny wrzucające swoje małe dzieci usyfione jedzeniem. Serio, lubię dzieci i planuje swoje, ale na prawdę? Czy dziecko które ma pół buzi w czekoladzie a drugie pół w drzemie, obślinione po sam brzuszek tym, co własnie wypluło jest aż takie rozkoszne? Ja bym dziecko wytarła i wrzuciła fotkę czystego i przebranego, ale może ja nienormalna jestem. 

- Nie znam się na polityce. 

- Gram w gry komputerowe - w typowe babskie Simsy i w typowo męskiego Battlefielda.  Ostatnio zaczęłam grac w Black Desert.

- Mam podniesione małe pale u stóp (tzw. małpi chwyt) przez co 99,9% eleganckich butów mnie obciera do krwi w ciągu pierwszych 10 minut spaceru. Stąd tez bardzo często, nawet w lato ubieram adidasy i tenisówki.

- Mam bliznę na plecach - operacja serca gdy byłam dzidziusiem.

- Lubię dzieci, na prawdę :)

- Według mnie najbrzydszymi zwierzętami (poza pająkami) są rekiny. Nie lubię rekinów!

- Nie lubię smaku mięsa. Nie jestem wegetarianinem, po prostu poza kurczakiem nie bardzo smakuje mi mięso. Schabowego zjem.

- Jestem w stanie zrozumieć że zwierzęta ubija się po to aby je zjeść. W końcu sama jem mięso. Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś musi nosić np. buty ze skóry ze względów zdrowotnych. Za cholerę nie rozumiem i potępiam osoby które popierają śmierć zwierząt z typowo próżnych pobudek, jak np. krem z wyciągiem z tłuszczu jakiegoś futerkowca albo co gorsza - nienawidzę ludzi noszących naturalne futra! Zrywam z takowymi znajomości.

- Lubię gotowane ziemniaki, natomiast zmiażdżone na puree już mi nie smakują.

- Będąc 5 letnią dziewczynką ucięłam sobie kucyk przy samej skórze głowy. 

- Umiem dosyć dobrze śpiewać.

- Potrafię gotować,  obiady, desery, ciasta..

- Lubię być opalona, ale nie mam nerwów żeby siedzieć bez ruchu i czekać aż będę brązowa, efektem czego jestem jednak bardziej blada niż przyrumieniona ;)

- Chciałabym pojechać drugi raz do Londynu i ogólnie do Anglii. 

- Z powodu mojego hobby mam bardzo wielu znajomych rozsianych po całym świecie.

- Nie chcę mieć hucznego wesela.

- Wolę lato niż zimę - wolę się przegrzać niż zmarznąć.

- Jestem bardzo gadatliwa i ciężko przychodzi mi słuchanie drugiej osoby, bo ciągle mam cos do powiedzenia albo dodania - jednak staram się słuchać i wychodzi mi to w miarę dobrze.

- Nie jestem asertywna, praktycznie zawsze pomogę, jeśli tylko umiem.

- Lubię spać.

- Nie noszę stringów - są niewygodne.

- Przeklinam.

- Nie jestem przesądna - chyba, że przesąd jest pozytywny - wtedy jestem ;)

- Oglądam filmy Marvela. Thora, Avengersów, Kapitana Amerykę, Strażników Galaktyki, Iron Mana... Ostatnio byłam na Deadpoolu i nie mogę się doczekać Civil War ;)  Bucky działa mi tak strasznie na nerwy, że ma ochotę wyrwać mu jaja przez gardło. 

- Mamy w domu dwie figurki HotToys - Ironmana i Kapitana Amerykę. Nie wiem kto będzie kolejny, bo jeszcze nie doszliśmy do porozumienia ;)

- Mam koszulkę imitującą zbroję Kapitana Ameryki, a Rafał Ironmana. Ubraliśmy je na Avengersów 2. Seans poprzedziliśmy zakupami, wzbudzając niemałą sensacje w sklepach i na pasażu, szczególnie wśród dzieciaków ;) 

- Uwielbiam świnki. Małe, duże, żywe i pluszowe.  Te ryjki, te uszka <3

- Nie lubię pikantnych potraw.

- Jem jedzenie z Maca i KFC, uwielbiam Mcdonaldsowe lody z polewą czekoladową. 

- Denerwują mnie wandale, gdy widzę zniszczone ławki, złamane drzewka czy popisane mury, budzi się we mnie okropna złość i złorzeczenie. 

- Boję się dentystów, zastrzyków i ogólnie igieł. Do stomatologa muszę iść z Rafałem, który trzyma mnie za rękę. Przed zastrzykiem czy pobieraniem krwi prawie płaczę (ostatecznie nie płaczę). 

- Jednocześnie jestem odporna na ból uderzeniowy - kiedy złamałam palca, nawet nie wiedziałam, ze jest złamany. Ja ogólnie bardzo często się w cos uderzam, jestem prawie chodzącym siniakiem. 

- W Sylwestra 2014/2015 w ciemnym pokoju... moje psy (podczas pokazu fajerwerków) ze strachu rzuciły się na siebie w panice, a ja, rozdzielając je w ciemności wsadziłam dłoń w paszczę NA SZCZĘŚCIE tego mniejszego. Praktycznie rok nie mogłam ubrać pierścionka zaręczynowego, bo palec serdeczny prawej ręki był spuchnięty w miejscu kostki.  Po tym incydencie winowajca ugryzienia miał mnie w dupie. Za to drugi 3 dni chodził przerażony i ciągle mnie przepraszał, mimo, ze nie dostali absolutnie żadnej bury ani kary.

- Uwielbiam spaghetti bolognese i szpinak w sosie serowo-śmietankowym.

- Nie jem kiełbas ani parówek - mają jeszcze gorszy smak niż typowe czerwone mięso.

- Lubię dostawać prezenty, no bo kto nie lubi - ale większą radość sprawia mi dawanie i uśmiech obdarowanego. 

- Na stażu w biurze poselskim miałam nieciekawe sytuacje. Właściwie dwie. Raz przyszedł pijany facet i groził mi śrubokrętem, że jak "zaraz nie połączę go z tym sku***em to mnie zadźga". Chodziło o Lecha Kaczyńskiego - faceta śrubokrętowca wkurzyły tarcze antyrakietowe. Niestety mimo, że biuro było z PiSu (taki dostałam przydział w Urzędzie Pracy), to telefonu do prezydenta po prostu nie miałam. Miałam za to pod biurkiem sporej wielkości nóż, którym nie pamiętam już co wtedy robiłam. I pogroziłam facetowi nożem. Poszedł sobie. Nie wrócił. 
W innym przypadku pewien głuchoniemy Pan chciał się umówić do prawnika na środę, ale prawnik był tylko w piątki. Pan koniecznie chciał na środę. Dostałam 20 zł łapówki, które potem zostały przy świadkach panu zwrócone ;) Bardzo to przeżyłam, bo bałam się, ze to jakiś podstęp i pójdę siedzieć :P

-Znam 3 stopnie języka migowego dla tzw. pracowników służb społecznych.

Tyle faktów o mnie na dziś. Jeśli chcecie, możecie pod tym postem zadawać mi pytania w komentarzach, chętnie na nie odpowiem pod Waszymi wypowiedziami :)

Pozdrawiam Was :* 
Czytaj dalej...
URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka