Sprzedam !! (Aktualizacja postu)

Wszystko niedostępne


Witam, dziś post sprzedażowy.

Tak jest u mnie, że nie wszystko chcę, mogę zużyć. Już jeden krem wyrzuciłam, bo mu się data przydatności skończyła (co prawa dostałam go w kwietniu, z terminem na lipiec).
Są też kosmetyki których zwyczajnie nie chcę a żal postawić aby stały, albo takie, których moje ciało nie polubiło. 
dziś mam Wam do zaoferowania zestaw kosmetyków z boxów (i ni tylko z boxów), które chciałabym sprzedać:


1. Lakier do włosów Artego, Be Pretty & Strong (Nowy) 15 zł.

2. Apis, mgiełka do twarzy i ciała, z ekologiczną woda z owoców pomarańczy i komórkami macierzystymi (Nowa) 7 zł 

3. Shefoot krem odżywczy z masłem shea do paznokci i suchej skory stóp (NOWY) 10 zł

4. Shefoot ultra regeneracyjne serum z masłem shea do popękanych miejsc na stopach (NOWE) 10 zł 

5. Krem balsam do rąk Pat&Rub z trawą cytrynowa i kokosem (Zdjęłam folię, powąchałam i odstawiłam na półkę. Produkt nie używany, bo mam jeszcze inne kremy, bardziej owocowe) 15 zł

6. Clochee krem do twarzy nawilżająco-ujędrniający. Należy zużyć do końca października 2015 roku. (Nie odpowiada mi jego ziołowy zapach. Dałam na rękę jedna dozę i tyle, więc produkt nie używany). 15 zł 

7 i 8 - kremy do tarzy na dzień i na noc, od Natura Siberica. Użyte 2 razy, nadal zbyt ciężkie na moją cerę, a szkoda, bo w sumie są lekkie tak ogólnie. 10 zł za jeden krem, 17 zł za oba kremy 

9. Świetny balsam do ciała od Naturalis - Aronia. Zużyłam jedno opakowanie i miałam drugie z boxa od mamy. Jednak dostałam tyle nowych balsamów, że chciałabym spróbować innych. Balsam jest NOWY 10 zł

10. Trudny do zdobycia, ale rewelacyjny olejek IHT9 na wzrost i poprawę kondycji włosów. Mam dwie sztuki, obie butelki maja datę przydatności do zużycia do grudnia 2015 roku, ale są szczelnie zafoliowane. Olejki są NOWE. 30 zł za jedną butelkę.







Zainteresowane osoby proszę, aby pod postem zostawiły swój komentarz z rezerwacją produktu i napisały na maila potwierdzenie zamówienia, abym mogła podać numer konta i poprosić o adres. 
Do zakupu dodać należy koszt wysyłki, obliczany według cennika Poczty Polskiej.
Czytaj dalej...

ShinyBox sierpień 2015

Heka. 

Dziś przyszły dwa boxy - Shiny i Chill. Jako że Shinybox przyszedł pierwszy, to on dziś będzie bohaterem wpisu. Jutro z rana przedstawię Wam Chillowe pudełko. 


1. Mokosh, kosmetyczny olej lniany.
Kocham oleje, a moje włosy kochają olej lniany. Ten ma fantastyczny, lekko sezamowy zapach i jest w malej buteleczce (ja mam niestety taki z apteki, 500 ml, który chyba już czas wyrzucić, bo dość długo u mnie stoi). Jestem zachwycona tym produktem, 2 pkt.

2. Yasumi, maseczka regenerująca na noc.
Hmm... nie lubię kłaść tego typu kosmetyków na całą noc, bo nie wiem, czy coś się nie dzieje. Poza tym bardzo się wiercę i większość produktu i tak będzie na poduszce, dlatego chyba spróbuję jej na dzień. Mam gąbeczki Yasumi i są rewelacyjne, więc maska będzie może tak samo dobra. 2 pkt

3. Płyn micelarny od Sylveco, lipowy
Sylveco to jedna z tych firm, które bardzo lubię. Biolaven jest cudny, a i produktami stricte z podstawowej wersji nie śmiem gardzić, bo kilka z nich mam i szanuję. 2 pkt, bo miceli, dobrych miceli nigdy za wiele.

4. LIV DELANO, Krem-sorbet do rąk, Oriental Touch.
Firma jest nowością na polskim rynku, ale ma przepiękne opakowania i dość ciekawa ideę działania. Z chęcią zwyużywam ten krem. Do tego pachnie ładnie, bardzo naturalnie. 2 pkt 

5. SilverTATTO
W moim boxie nie było tego produktu, ale nie bawię się w takie rzeczy, wiec nie jest mi specjalnie przykro. Gdybym miała taki zestaw, dałabym jeden punkt, bo jakoś średnio mnie przekonują zmywalne, kolorowe czy tez metaliczne ozdoby na ciało.

6. Lakier Silcare
Mam pomarańczowy kolor, średni, ale na wyjście z kumpelami będzie ok. Nie bardzo znam tą markę,  bo rzadko maluję paznokcie, ale opinie ma niezłe. 1 pkt.


To tyle. Pudełko otrzymało 10 na 12 punktów, co daje 83 % zadowolenia z boxa. Świetny wynik, nic nie dostało zera.

W boxie znalazłam tez kilka zniżek, bony rabatowe oraz probkę kremu Skin7 BB. Dziewczyny ciągle się bija o te próbki, jak ich nie ma w boxach to jest krzyk, a limitowana wersja pudla ze Skin79 rozeszła się w jeden dzień (czy nawet w parę godzin?). Chyba czas otworzyć moją próbeczkę i sprawdzić o co to całe halo ;)

Co sadzicie o tym boxie? Ja zarzekalam sie, że nie będę już dłużej ani z Shiny ani z Glossy i czekam tylko na ostatnie, wrześniowe pudełka. A teraz? Teraz to nie wiem, bo w tym miesiącu boxy są mega udane. Chociaż Glossy nadal wkurza mnie wersją z Balmi, ba, nawet reklamuje to pudło własnie tym, WYMIENNYM kosmetykiem, to ich paczuszka przyniosła mi przedwczoraj wiele radości.
Nie wiem, może z pakietu przerzucę się na subskrypcję..?

Zapraszam do mojego posta z wyprzedażą kosmetykową (KLIK)

Czytaj dalej...

Sierpniowe BeGlossy - wersja FRESH - owocowo mi


Witam Was.


Rozpoczyna się pudełkowy czas. Dziś otrzymałam BeGlossy, w czwartek przyjdą kolejne - Shinybox i Chillbox.



Beglossy postawiło w sierpniu na owoce, a warianty pudełek były 2, w tym każdy wariant (sweet albo Fresh) dzielił się jeszcze na taki z Carmexem albo Uriage (Fresh) lub Balmi albo lakierem SH (Sweet).
Ja otrzymalam wersję Fresh, ale Sweet też mnie urzekła i zamówiłam sobie ją, bo można. Niestety dopiero po fakcie zorientowałam się, że Glossy zrobiło myk i zamienne produkty nie umieściło na fotce obok siebie, ale na dwóch końcach zdjęcia. Liczyłam na Balmi i produkt do włosów, ale równie dobrze mogę dostać lakier zamiast balsamu, a ja paznokci nie maluję ;/  No nic, teraz będę czekać i szczerze, zawiodę się, jak w pudełku będzie SH.
O wersji Sweet możecie przeczytać u Candymony 

Przechodząc do mojego boxa - znalazłam w nim 6 pełnowymiarowych produktów:


1. Faromona, Tutti-Fruti peeling do ciala.
Uwielbiam te peelingi, a dzięki boxom mam zapachy, których jeszcze nie próbowałam. Zużyje do dna i na pewno polece do sklepu po kolejne. 2 pkt

2. SANASE Winoterapia, krem pod oczy
Potestujemy, zobaczymy. Mam problem z cieniami, więc liczę na mały cud ;) Opis produktu zachęcający. 2 pkt

3. Carmex - Nie miałam nigdy tego produktu. Carmexa, z tego co czytałam, albo się lubi, albo nie cierpi. Ten balsam, w tej wersji ma akurat kiepskie opinie, ale dam 1 pkt, bo ogólnie pomysł na taki kosmetyk całkiem ok.

4. Kulka grecka Organique - do kąpieli.
Pachnie cudownie, jest ogromna, więc można ją podzielić na 4 części. Dziś chyba ją pokroję i użyję :) 2 pkt

5. Dermo Pharma, płatki kompres 4D z ekstraktem z ogórka.
Całkiem fajny produkt, chętnie go wypróbuje, wygląda obiecująco. 2 pkt

6. Suchy szampon Aussie
Ten produkt ma złe opinie. Mam Baiste, użyłam go raz. Bardzo rzadko sięgam po tego typu kosmetyki, mimo, że Batiste zadziałał fajnie. Po prostu wole umyte włosy. Nie twierdze, że idea produktu tego typu, jest zła, ale Glossy powinno się zapoznać z recenzjami szamponu Aussie, zanim wrzuciło go do pudelka. 0 pkt. 

Pudełko uzyskało 9 punktów na 12. Daje to 75 % zadowolenia z pudełka - fajny wynik. Jeśli tylko w wersji Sweet przyjdzie do mnie Balmi, będę zachwycona, bo tylko Aussie nie odpowiada mi w sierpniowych boxach. 



 Pudełko ma jeszcze jeden plus - bardzo fajna szatę graficzna, nawet wewnątrz :)

A Wy, jakie wersje otrzymałyście/chciałybyście mieć?


Czytaj dalej...

Agafii - dziegciowa maska do twarzy, mój maskowy hit!

Witam dziewczyny.
Dziś znów nie włosowo (a takich postów pojawi się więcej). Przychodzę do Was z recenzja dziegciowej maski oczyszczającej od Babuszki Agafii. Wiele z Was polecało mi ten produkt, więc - skorzystałam w Waszych podpowiedzi :)


Maska zamknięta jest w saszetce z korkiem, w Lawendowej szafie kupiłam ją za około 6 zł. Pojemność 100 ml starcza na długo, ponieważ maska ma kremową konsystencję i ładnie się rozprowadza. Jej zapach jest lekki, kwiatowo-owocowy

Co o kosmetyku pisze producent:

Maska dziegciowa głęboko oczyszcza skórę twarzy, otwiera pory i kontroluje pracę gruczołów łojowych. Naturalne komponenty wchodzące w skład maski koją podrażnienia, przywracając skórze zdrowy i zadbany wygląd.

Dziegieć brzozowy – naturalny antyseptyk, normalizuje wodno-tłuszczowy balans skóry.

Organiczny ekstrakt szałwii i ałtajski miód tonizują i zwiększają elastyczność skóry.

Syberyjska sól rapa otwiera pory i oczyszcza skórę.

Zawiera w 100% naturalne składniki.


Skład: Aqua, Dicaprylyl Ether, Butirospermum Parkii (Shea Butter), Organic Salvia Officinalis Leaf Extract (organic sage extract), Mel (Altay honey), Rapa Salt (salt brine), Pix Liquida Betula (birch tar), Kaolin, Glyceryl Stearate, Organic Borago Officinalis Oil (organic borage oil), Cetearyl Alcohol, Sorbitane Stearate, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid.

-------------------------------------------
Moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne.

Po pierwsze jak wspomniałam aplikacja, jest łatwa, a maska starczy nam na długo.  Po drugie działanie, ale o tym za chwilę, wróćmy do nakładania produktu na twarz. Przede wszystkim, niech kremowy kosmetyk Was nie zmyli - po około 10 minutach maska zastyga na twarzy tworząc delikatna skorupkę, która jednak bardzo łatwo zmyć ciepłą wodą. Maska w czasie aplikacji lekko grzeje (podobnie jak fitoaktywna), ale ciepło znika wraz z zakończeniem rozprowadzania jej na buzi.
I tu przechodzimy do efektów - już po zmyciu maski twarz nabiera ładnego, jednolitego koloru, jest wyraźnie oczyszczona, a jednocześnie ukojona i przyjemnie gładka. Co prawda nie oczekujmy od maski efektu peelingu, ale na pewno mniejsze, bardzo płytkie zaskórniki znikną bez śladu.
Po godzinie od zmycia kosmetyku moja cera była bardzo ładna, bez zaczerwienień, skóra była napięta i promienna. Na drugi dzień wciąż cieszyłam się ujednoliconym kolorytem i elastyczną, zdrową cerą. Później cera znów poszarzała, ale u mnie to norma, mam oliwkowy odcień karnacji i zawsze wyglądam jak zielona ;) Mam tez skłonność do zielonkawych cieni pod oczami. No taka uroda, nic nie zrobię. 


Maskę oceniam pozytywnie. Jak pisałam, to tylko maska, nic działającego głębiej, ale dała mi 2 dni dobrego efektu, a za taka cenę, przy tej wydajności jestem skłonna stosować ją co drugi dzień na te 10 minut, chociażby w czasie kiedy trzymam na głowie jakiś specyfik albo po prostu ręcznik po umyciu pasm.  
Produkt mnie nie uczulił (ale o to z reguły bardzo ciężko), nie podrażnił mi oczu (o to już łatwiej) i nie zatkał porów (a o to właściwie nawet nie trzeba się specjalnie starać), więc nie powstały mi po niej pryszcze. Nie zauważyłam zwiększenia wydzielania sebum, ale też nie odnotowałam zmniejszenia.

Kosmetyk jest ogólnie chwalony przez wiele dziewczyn, więc i ja dopisze się do listy jej miłośniczek i szczerze polecam. 

Czytaj dalej...

Aktualizacja - włosy, przyrost, pielęgnacja twarzy oraz coś o sobie

Witam! :)

Dziś wypada ten dzień, kiedy powinien pojawić się wpis aktualizacji długości włosów - i oto jest. Ale poza tym mam jeszcze kilka innych spraw do przekazania, zatem zachęcam do lektury :)

Ostatnio pisałam Wam, że moje włosy praktycznie przestały rosnąć, za to zaczęły wypadać. W związku z tą przypadłością katuje je codziennie Dermeną. Na razie widać niewielką poprawę, ale jednak poprawę. Przede wszystkim przestała mnie swędzieć skóra głowy, ale czy to Dermena (szampon i żel) pomogła w jakimś stopniu czy tez nie - tego nie wiem. Po wielu domysłach i analizowaniu kosmetyków oraz pielęgnacji, problem skórny rozwiązał się sam i jest to moim zaskoczeniem. Otóż skóra swędziała bardziej, mniej, czasem w ogóle. Dwa razy wręcz piekła. Dopiero za którymś razem zauważyłam, po czym mi się to dzieje - po opieraniu tyłu głowy o oparcie fotela ze sztucznej skóry.  Tak się złożyło, że obecnie z narzeczonym prawie codziennie wieczorem oglądamy filmy. Wcześniej nie miałam na to czasu, a TV nie oglądam w ogóle, więc nie było okazji do dwugodzinnego trzymania głowy na oparciu. Obecnie pod kark podkładam bawełnianą tkaninę, aby głowa nie dotykała fotela i problem zniknął.
Co nie zniknęło - wypadanie włosów. Jak psiałam, jest lepiej, przy czesaniu włosy nie lecą, ale podczas mycia, olejowania czy maskowania - wypada ich więcej niż dwa miesiące temu. Powoli jednak dążę do naprawienia tego, co się podziało źle i myślę, że za miesiąc włosy znów będą tylko na głowie. 
U dermatologa nie byłam, lampą Wooda się nie badałam. Pani zapisała nas na wizytę, po czym wyjechała na wakacje. Tyle w temacie. To musiało być na prawdę ekspresowe last minute, że na 2 tygodnie przed wyjazdem nie wiedziała, że jej nie będzie ;)

Jeśli chodzi o przyrost, na początku sierpnia moje włosy w punkcie pomiaru miały 28 cm - od prawie miesiąca nie ruszyły, bo w lipcu miały tyle samo. Dopiero teraz zaczęły rosnąć (Dermena?) i maja 29 cm. Jednakże jakiś czas temu miałam już taki zastój, a potem wszystko wróciło do normy, więc może moje kłaczki mają przerwy na odpoczynek i relaks ;) No co, w końcu są wakacje ;)

Niestety nie mam zdjęć włosów robionych specjalnie na potrzeby tego wpisu, jednak posiadam foto spiętych, nie stylizowanych, suszonych na słońcu pasm. W niedzielę, podczas zabawy i chłodzenia się, wyglądały tak:



Ostatnio z racji wolnego czasu udaje mi się bardziej zadbać o cerę. Maski, peelingi, kremy... Nie ma tego dużo, bo nie lubię eksperymentować na swojej twarzy, ale kilka na prawdę dobrych kosmetyków wkrótce opiszę na blogu, bo warto się w nie zaopatrzyć. Moim osobistym twarzowym hitem jest bardzo delikatny, a jednak mocny peeling. Czytajcie bloga, a już niedługo dowiecie się, o jakim produkcie mowa :) 

-----------------------------------------------------------------------------

A teraz niekosmetycznie.
wiele z Was prowadzi cykle "miesiąc w zdjęciach". Ja, mimo mojego zamiłowania do fotografowania, nie uwieczniam na zdjęciach każdego spaceru, imprezy czy zakupów. Niekiedy bardzo żałuję, ale po prostu jakoś nie chce mi się dźwigać ze sobą aparatu. W komórce tez nie mam jakiegoś wbudowanego super sprzętu, a wole nie publikować fotek w ogóle, niż marnej jakości. Chciałabym Wam jednak w jakiś sposób przybliżyć moje ostatnie kilka tygodni, bo czytacie moje wpisy i z miłą chęcią pokażę Wam co porabiam poza pielęgnacją moich włosów i testowaniem kosmetyków ;)

W niedzielę było bardzo gorąco, do tego stopnia, że moje psy nie potrafiły funkcjonować. Całą poprzedzającą noc sapały, wręcz piszczały i płakały ze złości, ze jest im tak źle. Rano, w drui dzień weekendu postanowiliśmy kupić im basen. Uwierzcie, w takie upały dostać w sklepie basen, to nie lada wyczyn. Po 2 godzinach i wizycie w 7 sklepach gdzie teoretycznie baseny być powinny, dopiero w ósmym, u Chińczyka, udało nam się coś kupić. Psy oczywiście były bardzo niezadowolone, z pewnością chcieliśmy je utopić i tylko ich sztywna postawa uratowała je przed zatonięciem ;) ale noc przebiegła za tospokojnie, bo psia skórka zaznała należytej ochłody.







Kąpeli, ale w wannie odbył też Marian, nasz ponad roczny legwan:





Nasze psy to też fantastyczni modele. Praca z nimi to czysta przyjemność, pozują jak zawodowcy i nigdy się nie skarżą, gdy chce im cyknąć fotkę ;)
Taa...






Z kilkuset zdjęć, wyszło kilka. Śniady Charis nie wyszedł dobrze na żadnym samodzielnym foto, marmurkowy Bakuś o dziwo, coś tam sam ze sobą podziałał:








Czas wakacji, to tez okres, w którym w końcu udało mi się powrócić do mojego hobby. Dzięki temu, mogę się wyżyć artystycznie i stworzyć coś, co podoba się innym:





Jeśli chodzi o filmy, o których wspomniałam na początku, ja i narzeczony jesteśmy fanami ekranizacji Marvelowskich komiksów. Z początkiem sierpnia dotarł do nas nasz własny Kapitan Ameryka. Jakiś czas temu, jako pierwszy zamieszkał u nas Iron Man. W lutym duet zamieni się w trio, bo prostu z Asgardu przybędzie do nas Thor ;)






I to tyle. Jak widzicie mój świat ostatnimi tygodniami kręci się wokół zwierząt, hobby i zainteresowań. Chillout wakacyjny trwa ;)
Czytaj dalej...
URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka