Wypadające włosy - piąty tydzień kuracji + AKTUALIZACJA - włosy w październiku

Heyka moje drogie.




Dziś post kuracjowo-aktualizacyjny. Pozwolę go sobie podzielić na kilka podpunktów:

Pielęgnacja:
W tym tygodniu na głowy lądowały produkty przeciwko wypadaniu - siedem olei. Olejek, szampon, maska i serum. Ale nie tylko, bo po umyciu szamponem z tej serii, myłam je jeszcze emulsją do higieny intymnej Biały Jeleń z kozim mlekiem, a na długość i końce podczas maskowania - wcierałam te maski, które mam od dawna. Maska z serii szła na skalp - no bo jak inaczej ma pomóc na wypadanie?
Mycie praktycznie codziennie, bo choć produkty bardzo poprawiły stan włosów, to jednak serum mocno skraca świeżość - mimo, że daje po myciu fajny efekt push-up, to po nocy - przyklap i przetłuszczenie. No ale, nie ma źle, kuracja ma być codzienna, więc te włosy i tak trzeba myć.


Podrażnienie i pieczenie:
Okropne uczucie praktycznie zniknęło. Niestety, nie jest to zasługa wyleczenia - w środę zamiast maski położyłam na skalp inny produkt na wypadanie i miałam na głowie piekło. Czyli - nie mam grzybicy, to super. Jestem natomiast uczulona na jakiś składnik i będę musiała teraz dokładnie analizować składy, aby doszukać się, który to elementy masek jest winowajcą. Może nie będzie tak trudno się doszukać, bo raczej na pewno nie ma tego składnika maska z kuracji 7 olei, choć z kolei to co mnie uczuliła, ma krótki skład, ale wiekszośc pokrywa sie z tym z maski 7 olei.

Kuracja wewnętrzna:
Jak codziennie od ponad miesiąca - Vitapil, Witamina E, D3 i B oraz kolagen doustny. Do tego co jakiś czas sok z jabłka i natki pietruszki oraz nowość od tygodnia - 2-4 razy dziennie - herbatka z czystka.

Badania:
Jutro mam 21 dzień cyklu. Progesteron powinno się robić w 20 dniu, ale że dziś mamy 1 listopada, to jutro z rana lecę się kłuć :( 

Wypadanie:
Wypadanie utrzymuje się NIESTETY nadal na dość wysokim poziomie. Dziwi mnie jednak fakt, że w jeden dzień, kiedy miałam spokój ze skalpem - wypadło mi więcej włosów niż zazwyczaj, natomiast po dniu pieczenia i myciu w dzień kolejny - włosów wyleciało mniej. Kuracja albo nie zadziałała, albo nadal potrzebuje czasu - no w końcu kuracjuję się nią dopiero 9 dni.
Obwód kucyka o zgrozo, doprowadza mnie do płaczu, szaleństwa, histerii depresji czy wszystkiego naraz - 5,3 cm. Prawda jest taka, co mnie pociesza, albo i nie..ze dużo wcześniej, kiedy było to 6,5 cm, miałam na włosach piankę, więc pasma były nieco grubsze, choć grubsze sztucznie. Także nie wiem na prawdę ile straciłam włosów, ale jak mierzyłam je przedostatnim razem, miały w obwodzie tak trochę więcej, niż te 5,3 ;/ bo.. aż 5,7 cm. O ile można to nazwać "aż". I cholera.. to było 2 tygodnie temu!

Jakość włosów:
Polepsza się. To na pewno za sprawą protein zawartych w Kuracji 7 olei. Ale tez codziennie zaczęłam je na nowo olejować. Końcówki nadal fruwają na wszystkie strony, wywijają się i nie dają ujarzmić, ale jest lepiej. Zresztą na fotkach widzicie, że nie jest jakoś super pięknie z tymi końcami, ale też nie powinnam narzekać na ogólny stan pasm. Są dość gładkie i ładnie błyszczą. Szkoda, że wypadają i że jest ich tak mało :( 

-------------------------------------------
Zdjęcia to niestety jakaś porażka, aparat miał szalonego focha - zmienię kolor, nie złapię ostrości, tu przyciemnię, tam rozjaśnię, spadaj i daj mi spokój, bo migawka mnie boli. Dlatego za różnicę w kolorze i ostrość - przepraszam.






16 komentarzy :

  1. Jejku ,mam nadzieję,że jak najszybciej pozbędziesz się tych kłopotów. Włoski wyglądają tak ładnie, aż szkoda,żeby wypadały :( Serce się kraja. Co do koloru blondu, na każdym zdjęciu wychodzi inny, to normalne = u mnie to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Huh to masz przygody z włosami widzę.. może spróbuj jeszcze dołączyć do ''kuracji wewnętrznej'' siemię lniane :) ja zawsze wieczorem zalewam wrzątkiem kubek z dwoma, trzema łyżkami nasion siemienia lnianego i rano na czczo wypijam.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też niestety ostatnio miałam problem z moimi włosami... wyleciało mi ich mnóstwo. odstawiłam różnorodne maski, oleje itp. myłam przez tydzien jednego dnia szamponem dla dzieci a na drugi dzien normalnym. Dodatkowo pije co drugi dzień herbatkę pokrzywową i na szczęście się mega poprawiło i mniej już mi wylatują włosy.... a wcześniej to aż strach się bać co było...

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie na zdj wyszły rewelacyjnie :) bardzo mi się podobają

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam że na twoje wypadanie ma wpływ też stres.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak patrzę na te zdjęcia, to widzę piękne, zadbane włosy. Rozumiem twój problem, ale pocieszaj się brakiem łysych placków, jak to u mnie bywa czasami znajduję na głowie zbiorowisko pustych mieszków włosowych:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze powiedziawszy, Twoje włosy nie wyglądają wcale jakby wypadały albo miały problemy z gęstością. Jednak mimo wszystko, obserwując z boku, co ostatnio piszesz, to sprawa jest poważna. Dobrze, że robisz wszelkie badania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na szczęście idzie ku lepszemu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na zdjęciach Twoje włosy wyglądają bardzo ładnie ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz bardzo ładne włosy. Mnie strasznie dopadło teraz wypadanie włosów niestety

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładnie błyszczą. Moje włosy doprowadzają mnie do szału swoim zachowaniem i wypadaniem

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję, że się w końcu ustabilizuje bo idzie ku lepszemu;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że stan się polepsza, bądź dobrej myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na pewno niedługo się poprawi, wierzę i życzę powodzenia w szukaniu winowajcy!

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Na zdjęciach nie ma tragedii ale wiem co czujesz bo sama mam ochotę płakać jak zbieram garści włosów przy każdym myciu czy czesaniu.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to znak, że post został przeczytany :) Zapraszam więc do dyskusji :)

URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka