Szczotka elektryczna FOX - efekt w 100% odwrotny niż być powinien

Hey.

Ponad pół roku temu kupiłam pewną szczotkę, która mnie bardzo zaintrygowała. Od czasu, kiedy ją otrzymałam, użyłam jej kilka razy - zawsze z takim samym skutkiem.

Mowa dziś o szczotce RED HOT firmy FOX. 
Szczotka ta to według producenta znakomita szczotka, która perfekcyjnie wygładzi włosy bez zmniejszania ich objętości. Jonizacja zapewni gładkie, lśniące oraz odpowiednio nawilżone pasma. Promieniowane podczerwone przenika w głąb włosów, intensywnie je regeneruje oraz stymuluje cyrkulację krwi w skórze głowy. Dodatkowo pobudza produkcję kerato-proteiny, która poprawia strukturę włosów.


Szczotkę otrzymałam w bardzo eleganckim kartonie- wyglądała na pierwszy rzut oka mega profesjonalnie.


Początkowo, kiedy zamawiałam urządzenie, to myślałam, ze jest to coś w rodzaju suszarko-szczotki z jonizacją i promieniowaniem podczerwonym. Niestety, gdy doszła, okazało się, że jest to bardziej szczotko-prostownica. Mój błąd - na zdjęciu ewidentnie widać regulację temperatury, więc szczotka nie dmucha powietrzem.  No ale nic to, zostawiłam sobie, bo chciałam mieć przecież piękne i gładkie pasma ;)

Zanim przejdę do dalszej recenzji, przypomnę, że mam cienkie włosy do ramion. Jest ich w miarę dużo, ale są na prawdę delikatne i "fruwające". Jak szczotka poradziłaby sobie z gęstymi i grubymi pasmami - nie wiem.

No to dalej, jedziemy:

Pierwsze, co uderzyło mnie w szczotce od razu, to dosłownie - uderzenie szczotki o głowę. Jest ciężka, ma w sobie bardzo dużo metalu i ciężkiego, bardzo twardego plastiku. Jest nieporęczna. Uderzenie jako taki bym przeżyła, gdyby nie te piekielnie twarde i drapiące ząbki. Bardzo niekomfortowe i bolesne w użyciu coś. Zęby kłują i drażnią skórę głowy, zamiast ją masować.


Kolejnym nieciekawym rozwiązaniem jest rozstaw tych zębów - są rzadkie - pomiędzy nimi jest spora przerwa i pomiędzy rzędami są na prawdę duże przestrzenie, przez co nie łapie ona moich cienkich włosów. Pasma po prostu przelewają się przez te wielkie szpary i wypadają z urządzenia.

Czy szczotka wygładziła moje włosy? Nie. 
Po pierwsze takim ciężkim urządzeniem o tak rzadkim zagęszczeniu ząbków trudno czesać cieniutkie pasma. Włosy z ząbków wypadają, wyjeżdżają i generalnie kiepsko jest nadać tym czymś jakikolwiek kształt. Więc mimo szczerych chęci i kilku prób - moje włosy zawsze wyglądały po szczotce tragicznie. Spuszone, rozwiane, jednocześnie przyklapnięte przy skórze i bez życia.
Po drugie - szczota wykonana jest chyba z najgorszej jakości plastiku, twardego i ciężkiego, który elektryzuje włosy jak tylko się da najmocniej. Efekt jest dokładnie odwrotny, niż obiecuje producent. Nieestetyczna fryzura i przylizane włosy spuszone na końcach, rozwiane jakby strzelił w nie piorun.


Ponad to, jak mówiłam, cienkie włosy wypadają z tej szczotki, więc jakiekolwiek próby podkręcenia końców spełzają na niczym. Urządzenie absolutnie nie pomaga w wyprostowaniu pasm. 

Myślałam, ze chociaż podczerwień coś da i że mimo wszystko raz na jakiś czas będę traktować szczotką włosy - ale nie, jednak nie, elektryzowanie się pasm dobija mnie po całości. Ujarzmienie tym jakichkolwiek włosków krótszych niż reszta (bo są młodsze, bo się ukruszyły) to zadanie niemożliwe do wykonania. Odstają bardziej niż kiedy nic z włosami nie robię.

Jonizacja i nawilżenie? To chyba jakiś żart ;)

NIE polecam tej szczotki! A na pewno nie nikomu kto ma cienkie włosy. 

3 komentarze :

  1. Nigdy nie słyszałam o takiej szczotce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też ją mam i jestem rozczarowana ;/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to znak, że post został przeczytany :) Zapraszam więc do dyskusji :)

URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka