Barter za 35 zł. Czy tak to powinno wyglądać?

Hey.

Jakiś czas temu napisała do mnie firma, która zaproponowała mi współpracę barterową. Nie będę podawać nazwy firmy, prosiłabym również o nie "strzelanie" w komentarzach, kto mógłby to być. Chciałabym Wam dziś powiedzieć, co nie podoba mi się - po raz kolejny - w tego typu "reklamie".


ROZEZNANIE TERENU:
Maila otrzymałam tydzień temu. Już na wstępie bardzo zdenerwował mnie fakt okłamywania mnie. Wiadomość zawierała zdanie, które działa na mnie jak płachta na byka:

"Mam Twój adres z naszej bazy kontaktów w związku z wcześniejszą współpracą lub z polecenia".

Na prawdę, firma nie wie, z kim wcześniej współpracowała? Proponują mi współpracę wieloetapową, przy nowych liniach, całych seriach. No to chyba powinni wiedzieć, czy mieli ze mną wcześniej kontakt? Zwłaszcza, że jak zaznaczyli, poszukują 50 testerek. Moim zdaniem powinni zająć się budowaniem współpracy z osobami, z którymi mieli już do czynienia, a nie na chybił trafił rozsyłać dziesiątki maili. Wiem, że mieli już podobne akcje i na mój babski rozum, powinni mieć bazę osób, z którymi odbywał się barter. Z polecenia też na pewno nie jestem bo.. no właśnie i tu dochodzimy do właściwie najważniejszej kwestii - bo ci, co mnie znają wiedzą, że nie używam lakierów hybrydowych, a własnie taki produkt miałabym testować. Mało tego, osoba zajmująca się PRem firmy nawet nie pokusiła się o przejrzenie mojego bloga, odszukanie wątków poświęconych lakierom (i czy w ogóle takowe istnieją) i przeczytaniu czegokolwiek - a pisałam całkiem niedawno. Tam też znajduje się informacja, że hybrydy są mi obce.

KONTAKT Z POTENCJALNĄ STRONĄ BARTERU:
Może się starzeję, może wymagam zbyt wiele kultury, ale już na początku firma waliła do mnie przez "ty". Nie zdarzyło mi się to jeszcze nigdy. Mam 31 lat, nie czuję się staro i na pewno nie na swój wiek ale uważam, że barter, to jednak współpraca, gdzie wskazane było by zachowanie podstawowych zasad dobrego wychowania. Odpisałam firmie w dosyć formalnym tonie, używając zwrotu "Państwo". Niestety, otrzymałam jeszcze bardziej prostą, koleżeńską odpowiedź. Dzięki Bogu, chociaż "Ci" pisali z wielkiej litery.

OPINIA I REKLAMA W INTERNECIE:
Starałam się odszukać jakiekolwiek informacje o firmie. Większość opinii pochodziła ze współpracy barterowej - ale o tym za chwilę. Doszukałam się wątków na forach kosmetycznych. Wiele dziewczyn było zadowolonych i równie dużo bardzo żałowało, że kupiło te lakiery. Pól na pół, z tą tylko przewagą na niekorzyść, że zadowolone były amatorki, natomiast profesjonalnym manicurzystką produkt nie przypadło do gustu, szczególnie ze względu na konsystencję, która jest podobno niezwykle rzadka i kolor słabo kryje.
Firma z tego co zauważyłam bardzo słabo reklamuje się na rynku, nigdzie o niej nie słychać, poza blogami.

POPRZEDNIE WSPÓŁPRACE BARTEROWE:
I tu znów brak szacunku do strony barteru, która ma recenzować produkt. Weszłam na dwa pierwsze posty, jakie znalazłam w spisie blogów, które współpracują z firmą. Jedna z blogerek dostała nie ten kolor, o który prosiła. Innej zapomnieli dać bazę i top. Firma wybrała najtańszą formę promocji, która jednak ma na prawdę duży zasięg, więc jak można już na początku się tak kompromitować? To nie była ogromna kampania reklamowa za dziesiątki tysięcy złotych. Trzeba było spisać adres blogerki, kolory które wybrała, dorzucić do każdej paczki bazę i top. Wysłać. Jak wspomniałam najtaniej i najprościej. Jak można to spieprzyć?

CZAS NA TESTY I RECENZJĘ:
Do dwóch tygodni. 
Dla mnie testowanie lakieru w 2 tygodnie, to sprawa niemożliwa. Muszę go przebadać w każdych warunkach, zmywać w rękawiczkach, bez nich, kąpać się, pracować, pisać na klawiaturze. Używać z topem, bez topu, z bazą i bez niej. Jeśli mam być wiarygodna i szczera wobec czytelników, to 2 tygodnie jest niczym. Nie wiem na jakiej podstawie dziewczyny oceniały fantastyczną trwałość lakieru - na forach, gdzie kobitki zakupiły lakiery, a nie dostały je za darmo - opinie o trwałości były już nieco gorsze.

SKORO NIE HYBRYDA, TO CO?
Firma posiada w swojej ofercie również lakiery klasyczne. Po informacji, że nie używam hybryd, zaproponowano mi 5 lakierów. Za 7 zł buteleczka. O pojemności 7 ml każda.

CZYM JEST BARTER? CO Z TEGO MAM?
Barter to wymiana bezgotówkowa, czyli towar (bądź usługa) za towar (bądź usługę). Strony uzgadniają wartość towarów lub usług i dążą do tego, żeby bilans był zerowy.

Zaproponowano mi towar za 35 zł. Do recenzji zawsze się przykładam i piszę co mi się podoba, a co nie. Nie owijam w bawełnę, nie umiem. Do recenzji przy współpracy barterowej przekładam się jeszcze bardziej. Staram się zrobić jak najlepsze zdjęcia, opisy, podlinkowania. Mam dobry sprzęt, ogromne żarówki, które żrą dużo prądu. Profesjonalne tła. Parasole bezcieniowe. Bardzo dobry aparat, który traci na wartości z każdym klapnięciem migawki. Tak wiem, moje zdjęcia nie są fotkami na poziomie blogów bardzo znanych, ale się staram, inwestuję. Uczę się, ćwiczę. Doskonalę. 
Mój czas, moje paznokcie, rachunek za prąd (lampy, komputer) i amortyzację mojego sprzętu wyceniono na 35 zł. Pomińmy czas testowania lakierów. Pomalowanie paznokci, zrobienie zdjęć po pomalowaniu, po jakimś czasie od pomalowania, fotki produktów, rozkładanie i zwijanie sprzętu, obróbka fotografii, opisanie kosmetyku, rozeznanie się w opiniach innych osób to około 8 godzin pracy. 4,36 zł za godzinę netto. Najniższa krajowa stawka godzinowa netto to 8,10 zł na rękę.
Czy bilans jest tu zerowy? Nie. Dostałabym 5 lakierów. Właściwie nijaki wysiłek firmy - wysłanie paczki (o ile nie zapomną mi dać któregoś koloru). Tym bardziej, że 7 zł to cena sklepowa, więc ich kosztuje to jeszcze mniej. A ja się będę wysilać, bo chcę, bo taka jestem - zaangażowana. Dążę do tego, aby być profesjonalna. Wybrali bardzo tanią formę reklamy i uważam, że bilans byłby ujemny. Ujemny dla mnie.

Wiele z Was pewnie pomyśli - znalazła się wielka gwiazda mikrobloga, która wybrzydza. Dostanie za free 5 lakierów, trochę się powysila, wrzuci posta. Ktoś przeczyta, ktoś inny nie. Właściwie dla firmy żadna reklama, ma tylko 200 obserwujących, więc jak ona w ogóle śmie mówić, że na tym straci? To firma straci, bo powinni wysłać lakier komuś na prawdę znanemu, kto lakier rozpromuje.
Otóż nie, moi drodzy. Dwa razy nie. 
NIE jeden - Ja rozumiem, na czym polega barter. Dają mi lakier. Mam lakier. Opisuję go. Klient szuka opinii na temat lakieru w internecie i wpada na mój blog. Blog się spodobał, obserwuje. Mam subskrybenta. Wiem. Ale na Boga, ta firma się nie reklamuje! Wiele osób nie wie w ogóle, ze ta marka istnieje. Wiem również, że może mnie dostrzec ktoś, np. jakiś kosmetyczny sklep, kto dałby mi w barter tusz z Diora i lakier od Chanel. Przeczyta i powie - świetna recenzja, profesjonalna - chciałbym, aby zareklamowała mój sklep z ekskluzywnymi kosmetykami. Racja. Ale z drugiej strony - to, jak opisuje kosmetyki, można stwierdzić również na podstawie recenzji produktów które sam kupiłam, recenzji, nad którymi chcę jeszcze popracować, aby były lepsze. Zresztą, czy porządna, wielkiej klasy firma, brałaby na poważnie osóbkę, która rzuca się na 35 zł? Bez obrazy dla nikogo - dla wielu z Was to fun i mnie to cieszy, że Wy się cieszycie.
NIE dwa - z własnego doświadczenia, prawdziwe do bólu. Nawet takiego prawdziwego bólu. Zgodziłam się kiedyś na bardzo niekorzystną dla mnie formę współpracy-pracy. Zapieprz na pełnych obrotach, zdarzało się, że moim pierwszym posiłkiem była kromka o 6:00, a drugim kromka o 14:00. Dajesz z siebie wszystko. Praca umysłowa, nikt nie mówił, ze również z elementami pracy fizycznej. Masz 3 przepukliny w kręgosłupie, ale zapieprzasz, bo albo rybki albo akwarium. Odwalasz robotę za dwóch, liczysz na to, że ktoś doceni. A jedyna forma uznania objawia się w dokładaniu ci obowiązków, bo kto, jak nie ty, da radę? Powoli odpadasz. Zaczynasz mieć wszystko w dupie. Nie nadążasz, nie chce ci się, jesteś zmęczona, wszystko cię boli. Nie żyjesz, pracujesz, jesz i śpisz. Zawalasz hobby, nie piszesz bloga, nie chce Ci się wyjść nawet do kina. Obojętniejesz. Płaczesz. Zaniżasz poziom, który utrzymywałaś, częściej chodzisz na przerwy, bo już nie umiesz się skupić. W zamian dostajesz opieprz i "karę", bo nie przykładasz się do pracy i "nie skupiasz się na robocie". Już dość, już nie chcę. Muszę zacząć się cenić. Wszędzie, w życiu, w przyjaźniach. W pracy. W barterze również. Już nie pokażę, że mnie dadzą minimum, a ja dam maksimum.

Pomijając wszystko inne, nawet te 35 zł, które za 8 godzin pracy otrzymałabym w lakierach, to jednak nie rozeznanie się w tym, czy w ogóle używam hybryd, ściemnianie skąd mają mój adres mailowy (wiem, ze z grupy na FB i jaki niby jest w tym problem?), utrzymywanie infantylnego poziomu maili w tonie wręcz rozkazującym i słaba dbałość o jakość współpracy - skutecznie mnie zniechęciły.

13 komentarzy :

  1. Świetny post.
    Niestety muszę przyznać rację, że obecnie coraz częściej występującą formą współpracy jest po prostu wyzysk (rozumiany w tym kontekście jako barter).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście zmądrzałam i też ostatnio nie przyjęłam kilku propozycji

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutne ale prawdziwe- niektóre firmy całkowicie mają człowieka za nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście są i takie, które są poważne

      Usuń
  4. Hm, miałam podobną przygodę z firmą i lakierami hybrydowymi ale czas testowania był około 4 tyg.
    Powiem Ci że to była męczarnia i masakra. Napisałam całą prawdę o tym jakiego typu są te lakiery ale oczywiście znalazły się Panie, które są ZACHWYCONE xD.
    Dołożyłam do tego interesu jeszcze i kupiłam lakiery od firmy konkurencyjnej top baze i lakier i lakiery działały trzymały się. Te co testowałam schodziły po 1 dniu nawet po 30 minutach :D.
    Firma mi wciskała kit że to JA ROBIE COŚ NIE TAK ;). A szkoda pisać więcej :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli widzą na Twoim blogu taką masę błędów ortograficznych to nie dziw się, że traktują Cię jak podlotka. Sama bym tak zrobiła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masa błędów ortograficznych? Może mi się zdarzyć, dlatego piszę z automatycznym podkreślaniem słów z błędami. Specjalnie edytowałam post, aby zobaczyć, czy nie pominęłam czegoś, co było podkreślone. Nie pominęłam. Więc gdzie te błędy?

      Usuń
    2. Pól na pół, z tą tylko przewagą na niekorzyść, że zadowolone były amatorki, natomiast profesjonalnym manicurzystką produkt nie przypadło do gustu, szczególnie ze względu na konsystencję, która jest podobno niezwykle rzadka i kolor słabo kryje.

      Chociażby nieszczęsne "manikiurzystką", które - choć forma jest poprawna - nie powinno być to zastosowane, bo to nie ten przypadek. Ale Word ci nie podkreśli. Dziwnej, niepoprawnej składni też ci nie wypomni.

      Usuń
  6. Ja ostatnio dostałam propozycję przetestowania dwóch produktów i czas na to- 1 tydzień. Śmiech na sali dla mnie, co niby w ten tydzień miała bym sprawdzić? Nawet używając tych produktów 2 razy dziennie bym nie umiała określić ich działania, poszła odmowa.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to znak, że post został przeczytany :) Zapraszam więc do dyskusji :)

URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka