Enzymatyczny peeling od Sylveco - mój stały gość na półce

Cześć!
Jestem fanką wszelkich mechanicznych peelingów (poza solnymi), których lubię używać i chętnie po nie sięgam. Nie ważne, czy są do twarzy, czy ciała. Nie cierpię co prawda super ostrych zdzieraków, ale drobnoziarniste produkty tego typu królują na mojej półce nie od dziś.
Od jakiegoś czasu byłam wierna peelingowi z korundem, od Sylveco KLIK. Ta sama firma ma jeszcze jeden mechaniczny peeling, wygładzający KILK, ale mniej mnie urzeka, ze względu na swoją lepkość i tłustość.

W zeszłym roku na FaceBooku Sylveco poinformowało, że wypuszcza na rynek peeling enzymatyczny. Po niemiłych przygodach z enzymatycznym od Skin79 KLIK chwilę się zawahałam, zanim zdecydowałam się kupić ten, o którym dziś czytacie. Czy moje obawy były słuszne? Zapraszam do recenzji.

Nazwa produktu:
Enzymatyczny peeling do twarzy



Producent:
Sylveco

Cena:
W zależności od sklepu, od 25 do 30 zł. 

Konsystencja, kolor, zapach:
Konsystencja jest twarda i zbita, ale dobrze rozpuszcza się pocierana w mokrych dłoniach. Kolor lekko żółtawy. Zapach okropny, do niczego nie podobny, nie podoba mi się.

Opakowanie:
Plastikowy słoik o pojemności 75ml, zakręcany na metalowe wieczko.
 
Skład:
Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Elaeis Guineensis Oil, Theobroma Cacao Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Lauryl Glucoside, Papain, Bromelain, Hydroxystearic Acid, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Tocopheryl Acetate, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Limonum Peel Oil, Allantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Geraniol.
 


Obietnice producenta:
Ze strony internetowej producenta:
"Preparat złuszczający, działający w oparciu o proces proteolizy martwych komórek naskórka. Wyjątkowa formuła, bogata w silnie odżywcze i nawilżające oleje oraz masła, pozwala zachować 100% aktywność enzymów bromelainy i papainy. Peeling delikatnie, ale skutecznie rozpuszcza martwe, zrogowaciałe komórki, wygładza i poprawia strukturę skóry, ujednolica koloryt cery. Dzięki tylko powierzchownemu działaniu nie podrażnia, może być stosowany w przypadku nadwrażliwości i rozszerzonych naczynek, u osób które nie tolerują zabiegów mechanicznych i/lub eksfoliacji kwasami.

Sposób użycia:

Nanieść niewielką ilość produktu na wilgotną skórę, omijając okolice oczu i masować minimum 3-5 minut. Co jakiś czas zwilżać dłonie wodą i kontynuować masaż. Dokładnie spłukać ciepłą wodą. Stosować 1-2 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb. Uwaga: po nałożeniu może pojawić się lekkie uczucie szczypania, co jest naturalne w przypadku stosowania na skórę enzymów. Przy dużym dyskomforcie należy jednak preparat zmyć szybciej."

Moje wrażenia:
Peeling jest twardy i ciężko "wydłubać" kawałek palcami. Z pomocą przychodzi mi zawsze plastikowa szpatułka. Nabieram nią porcję o pojemności ok. pół łyżeczki do herbaty i w wilgotnych rękach rozmasowuję taką dawkę, aż zamieni się w gęsty krem. Potem wszystko nakładam na lekko wilgotną twarz i masuję, tak jak przykazano - ok. 5 minut, co jakiś czas delikatnie mocząc ręce.
Pod koniec procesu rzeczywiście szczypie mnie lekko skóra, szczególnie w dolnych częściach policzków, tuż przy kościach szczęki. To mnie akurat dziwi, bo przy nosie mam wrażliwszą skórę, a tam szczypania nie odczuwam.
Po skończonym masowaniu dokładnie spłukuję peeling. Kiedyś zostawiałam twarz samą sobie, ale stawała się po 2 godzinach przetłuszczona i lekko lepka. Dlatego obecnie peeling zmywam obficie wodą, a twarz przemywam żelem do mycia twarzy. Na koniec lekki krem nawilżający i jestem wtedy bardzo zadowolona z efektów jakie otrzymałam.



Bezpośrednio po peelingu twarz jest lekko zaczerwieniona, może szczypać jeszcze przez kilka-kilkanaście minut. Potem wszystko się normuje i pojawia się magia. Cera robi się jaśniejsza, zaskórniki również są mniej widoczne, a skóra jest wyraźnie bardziej gładka. Taki efekt utrzymuje się 3-4 dni, potem trzeba ponownie użyć peelingu.
Wydajność kosmetyku jest fantastyczna, ale pod koniec pierwszego opakowania produkt nieco wyschnął i nie działał już tak dobrze, nie mówiąc o tym, że kiepsko się rozprowadzał w dłoniach i na buzi.
Ten konkretny peeling na stałe u mnie zagościł i gdy tylko kończę słoiczek, biegnę po następny. Jedyne co bym zmieniła to ten okropny zapach. Przez niego cały proces peelingowania nie jest tak przyjemny, jaki mógł być, choc rozumiem, że wszystko jest spowodowane konkretnymi składnikami zawartymi w produkcie.

13 komentarzy :

  1. Lubię Sylveco, szczególnie ich peeling do ust, a tego enzymatycznego peelingu jeszcze nie miałam, ale kiedyś się pewnie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie z tych korundowych lepiej spisał się wygładzający, ale ja z moją suchą skórą lubię takie tłuścioszki :) Enzymatyczny też mam, ale jeszcze go nie otwierałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś go wypróbuję, ponieważ zrezygnowałam z mechanicznych peelingów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takim postanowieniu będzie odpowiedni :)

      Usuń
  4. T firma kusi mnie już od dawna.A taki peeling do twarzy do produkt którego na pewno brakuje w mojej kosmetyczce! ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciągle nie jestem do niego przekonana :P

    OdpowiedzUsuń
  6. w przypadku ciała wolę ostre peelingi mechaniczne ale jeśli chodzi o skórę twarzy to zdecydowanie bardziej takie delikatne, niedrapiące jak ten

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bardzo lubię ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chociaż zawsze lubiłam mocne zdzieraki to ten peeling przypadł mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to znak, że post został przeczytany :) Zapraszam więc do dyskusji :)

URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka