Najnowsze zakupy - Olivia Garden, golden rose, Agafii, OrganiShop, Too Faced. L'oreal i Estonica

Heyka!

Nie ma już co prawda u mnie denek, bo zużywam dużo kosmetyków, a ostatnio jednego dnia poszły 4 pudelka do kosza i nie mam miejsca, żeby przetrzymywać te czasem wcale nie małe opakowania. 
Nie ma u mnie tez zawartości boxów kosmetycznych - bo mam za dużo tego wszystkiego i wiele z nietrafionych produktów nadal u mnie zalega.
Będzie jednak post, tak jak zazwyczaj - z moich ostatnich zakupów.

Staram się już nie szaleć. Ale czasem nie wychodzi, bo jestem po prostu kobietą i tak już mam. Zazdroszczę dziewczynom, które umieją żyć w minimalizmie - ja nie potrafię. Kilka razy próbowałam, ale nic z tego nie wyszło ;)


Na pierwszy ogień całkiem niedawno poszedł sklep hairstore.pl Gdybym miała drugi raz tam kupować, nie do końca wiem, czy bym to zrobiła, musiał by mnie do tego zmusić brak towaru w innych sklepach. Dlaczego? Bo hairstore to bardzo drogi sklep i niestety, porównałam sobie ceny z innymi stronami dopiero po fakcie. 
Na szczęście wygórowane ceny dosyć często rekompensują nam bardzo fajne promocje, jakie oferuje sklep. TUTAJ KILK macie promocję na przepięknie pachnące kosmetyki Victoria's Secret.
Jeśli chodzi o moje zakupy w tym sklepie, były dosyć skromne. Kupiłam maskę do włosów Loreal Absolut Repair Lipidium, maska regenerująca włosy uwrażliwione, 200ml. Po fantastycznych efektach jakie dawała mi inna maska z Loreal'a KILK chciałam spróbować innej, tym razem z serii Expert. Jestem dopiero po pierwszym użyciu, ale już wiem, ze to kolejna wspaniała maska w mojej szafce. Drugim zakupem w hairstore była Olivia Garden Finger Brush, szczotka do rozczesywania i masażu, włosie dzika, średnia. Po tym co Tangle Teezer zrobił mi z włosami KLIK poczytałam trochę, popytałam i wybór padł na tą szczotkę. Wersja mała przydała bym mi się do torebki, ale szczotki są drogie i chyba na chwilę wstrzymam się z mniejszą wersją. Duża jest za duża na moje cienkie i rzadkie włosy. Średnia wydawała się akurat i taka jest. Do tego rzeczywiście - jest niesamowita i pięknie rozczesuje pasma. Wygięta główka czesadła to rewelacyjny pomysł.


Wczoraj korzystając z okazji wypadu do kina, specjalnie wybraliśmy z mężem cinema City w Agora Bytom, żebym mogła udać się do stoiska Golden Rose i kupić ich najnowsze lakiery holograficzne. Jakiś czas temu wspominałam, że kiedyś mieli już coś podobnego, ale były one kompletnym niewypałem. Tym razem kolory są niesamowite! Wybrałam sobie dwa róże - blady 03 i nieco bardziej nasycony 04, oraz fiolet 05. W sztucznym świetle, jak to holo, wyglądają kiepsko. Ich piękno ukazuje się w sztucznym świetle nie jarzeniowym, lub w słońcu, więc są idealne na lato. Ja jeszcze nie robiłam zdjęć na bloga, więc odsyłam Was tutaj KLIK, abyście lepiej poznali możliwości nowych lakierów Golden Rose.
Koszt jednego lakieru to prawie 20 zł, co daje spora sumkę, jeśli chcemy mieć wszystkie kolory w kolekcji.
I teraz dramat dnia - złamałam paznokieć prawie do samego łożyska, więc na 2-3 tygodnie mam z głowy malowanie paznokci - jestem tym faktem wielce niepocieszona :(



W Agora Bytom znajdziecie również sklep Endorphine. Mają tam kosmetyki ze Skin79, Tutti Frutti, kolorówkę, kosmetyki rosyjskie, trochę kosmetyków męskich, Ziaja, Maron, Herbal Care, Balea itd.
W Endorfince kupiłam mydło do rąk i ciała (u mnie posłuży tylko do rąk) jagodowe od Agafii. Nigdy nie miałam jeszcze tego typu kosmetyku od Babuszki, a że kosztowało 5,50 zł, skusiłam się, zwłaszcza, że mydło które mam obecnie bardzo wysusza skórę. 
Do kompletu kupiłam pomarańczową maskę z Natura Estonica - w wielkiej tubie, za 14 zł. Mam trzy maski z tej serii- zieloną, seledynową i jasnoczerwoną i powiem Wam, że są rewelacyjne. Tak na prawdę mam jeszcze dość spory zapas, ale.. no jak mogłam się nie skusić, kiedy te wspaniałe, kolorowe, piękne tuby tak patrzały na mnie z tej sklepowej półki? ;)

W Tesco coraz częściej widzę kosmetyki z Rosji i Estonii. Pojawiły się też w aptekach DOZ. Podczas robienia zakupów na obiad (w Tesco, nie w aptece;) ) kupiłam delikatny peeling do twarzy z Organic Shop. Kiedyś miałam ten KILK i narzekałam, że nie peelinguje. Bo nie peelinguje - ale kiedy dodawałam do niego korund, stawał się fajnym kosmetykiem. Do tego niesamowicie pielęgnował i odżywiał twarz. Te peelingi nie są drogie, kosztują około 6-8 zł, dlatego tym razem skusiłam się na inną wersję zapachową. 


Ostatnim nabytkiem, choć to właściwie prezent od męża, jest paletka Natural Love od Too Faced. To niezwykła kompozycja ciepłych odcieni złota, brązu, różów i fantastyczne połączenie ich w kolekcję. Więcej o niej pisałam tutaj KILK i od kiedy ją mam, porzuciłam inne paletki (nawet brzoskiwniową z Too Faced), aby tworzyć niezwykle makijaże tylko przy użyciu tego jednego zestawu.
Cena regularna to 245 zł, ale Sephora znów wypuściła kod rabatowy, tym razem na -15%.

I to tyle - niby skromnie, ale jednak coś. Najmniej potrzebna była mi chyba pomarańczowa tuba, ale nie potrafiłam się jej oprzeć. Tez tak czasem macie?

6 komentarzy :

  1. Też zauważyłam, że sklepach pojawia się coraz więcej rosyjskich produktów :P Ostatnio kupiłam krem do rąk babuszki w Kauflandzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie poczytam coś więcej o tej szczotce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo fajna. Chyba BlondHairCare o niej pisała

      Usuń
  3. Paleta Too Faced szalenie mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię się z lakierami GR. Mam kilka z różnych serii i wszystkie odpryskują migiem.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to znak, że post został przeczytany :) Zapraszam więc do dyskusji :)

URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka