Pilomax KROK DRUGI - Pielęgnacja - czyli moje testy z Wax Pilomax + podsumowanie testów

Hey.
Dziś obiecany niedawno post o pielęgnacji z Pilomaxem. O mojej regeneracji możecie poczytać TUTAJ, natomiast o całym rytualne TUTAJ.

Jak pisałam ostatnio, do kroku regeneracji postanowiłam wdrożyć pielęgnację, czyli stosować się do ulotki. 

SZAMPON:
Jego zapach bardzo mi się podoba, jest kwiatowy i bardzo przyjemny. Kolor ma bezbarwny, konsystencja jest taka akurat, nie za gęsta, nie za rzadka. Szampon dobrze się pieni i nie potrzeba zbyt dużej ilości, aby dobrze oczyścić włosy. Produkt bardzo dobrze domywa pasma, są po nim skrzypiące, ale też lekko szorstkie i troszkę tępe. Nie mam problemów z rozczesywaniem kłaczków, ale kilka razy TT Aqua Splash zatrzymał się w nich przed końcówkami. Włosy jednak wyglądały zdrowo i ładnie (na tyle na ile można to ocenić na mokrych pasmach), niczego im nie brakowało.


ODŻYWKA:
Kosmetyk ma ciut inny zapach, bardziej chemiczny, taki sam jak Sun Wax. Konsystencja jest dziwna, jakby gęsta maść, półprzeźroczysta, delikatnie lepka. Znów miałam problemy z nałożeniem jej na włosy tak, aby niewielka ilość pokryła całe kłaczki, a przecież nie mam ich ani za dużo, ani długie też nie są. Ale to jedyna wada tej odżywki.
Produkt trzymałam na włosach 10 minut, po tym czasie rozpuściłam koka, w którego skręcam włosy i byłam w szoku - moje kosmyki były bardzo, bardzo miękkie jeszcze z produktem na sobie. Po spłukaniu nadal były bardzo przyjemne w dotyku - cała tępość i szorstkość po użyciu szamponu zniknęła, włosy były miękkie, ale nie lekkie jak piórko, tylko ładne i zdrowe.
Fryzurę stylizowałam raz na spray z kroku regeneracja, a potem dwa razy na piankę z Siberica Natura i raz do zdjć końcowych znów na spray. 
Zauważyłam wyraźne pogrubienie włosów i zwiększenie się objętości kucyka, ale błyszczenie niestety nie było jakieś spektakularne, jednakże nie można powiedzieć, że włosy były matowe. Po prostu ładnie lśniły.




PODSUMOWANIE CAŁEGO TESTU

Powiem krótko, bo na temat - jestem z tego boxa zadowolona. Nic do rzeczy nie ma tu to, ze dostałam go za darmo. Włosy potrzebowały takiej odbudowy i ja dostały. Regeneracja bardzo fajnie poprawiła ich kondycję, maska polepszyła stan pasm, szampony fajnie wymyły to, co musiało zostać wymyte, a odżywka z kroku pielęgnacyjnego zwieńczyła dzieło i nadała włosom bardzo fajny wygląd. Jedyne czego mogę się przyczepić, to sprayu regenerującego - odżywiającego. Producent pisze, że kosmetyk może być stosowany jako stylizator. Niestety, nie był w stanie podnieść moich na prawdę lekkich włosów, więc raczej nie poradzi sobie z dłuższymi czy cięższymi. Ale jednak jako typowa odzywka w płynie działa fajnie. 





Na koniec fotki z ostatniego dnia używania kosmetyków z Pilomaxowego boxa. Widać, że są zdrowe, grube i po prostu ładne, ale niestety, nie błyszczą tak, jak moje włosy zazwyczaj lśnią:




8 komentarzy :

  1. Włosy mówią same za siebie :) Moje włosy nie są wymagające, więc nie przywiązuje do nich sporej uwagi. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. cudne włosy! Ja lubię ich odżywki za to szampony to dla mnie koszmarki ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Efekt jest świetny a zdjęcia to potwierdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym przetestować ten box u siebie, bardzo ładne są już Twoje włoski.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to znak, że post został przeczytany :) Zapraszam więc do dyskusji :)

URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka