Zapowiedź ShinyBox Viosenna Metamorfoza - moje pierwsze pudełko zamówione

Witam Was.
Bardzo często zastanawiałam się nad zamówieniem ShinyBoxa, jednak jakiś czas temu przeczytałam u koleżanki bardzo negatywną opinię na temat pudełka, więc zrezygnowałam i nie zaprzątałam sobie więcej głowy tym pomysłem. 
Niedawno zaczęłam odkrywać coraz to nowe posty o zawartości ShinyBoxów, a nie ukrywam, ich wnętrza bardzo mi się spodobały i niektóre chciałabym mieć, choć już niestety są wyprzedane.


Do zakupu Boxa skusiły mnie jednak ukazane na stronie domowej SHINYBOX poprzedne kilka zestawów, które podbiły moje serce. Postanowiłam zaryzykować i nabyć jednen z nich.
I tak oto zamówiłam kwietniowego Shinybox - Viosenna Metamorfoza, który zawiera 5 pełnowymiarowych kosmetyków, oraz niespodziankę.
Na Facebookowej stronie SH znalazłam kilka wpisów, które uchylają rąbka tajemnicy dotyczącej zawartości pudełka, które kupiłam:
  • kosmetyk zapewniający odprężającą terapię dla zmysłów
  • profesjonalny kosmetyk do pielęgnacji cery, zawierający w składzie kawior
  • kosmetyk do ciała, który zapewni skórze regenerację, pielęgnację, świeżość i blask 
  • produkt nowej na polskim rynku firmy - marki kosmetyków naturalnych 
  • kosmetyk do makijażu, który zapewni nam krycie drobnych niedoskonałości i podkreśli nasze atuty
  • GRATIS bazujący na dwóch składnikach - truskawkach i mięcie.
Viosenna Metamorfoza ma za zadanie pozwolić naszemu ciału odzyskać równowagę po zimie i przygotować nas na nadejście wiosny :)

A jak Wasze przygody z ShinyBoxami? Ja na razie jestem dość mocno nakręcona i nie mogę się doczekać pierwszego pudełka :D
Czytaj dalej...

Cudowne, pomarańczowe, gęste masło do ciała Babuszki Agafii.

Witam Was :)
Ostatnio zauważyłam, że bardzo rzadko kremuje czymś ciało. Kiedyś miałam przecudownie pachnący krem w szklanym słoiczku, różowy ze złotymi drobinkami, ale niestety nigdy potem go już nie znalazłam :( Zainwestowałam więc podczas zakupów w  gęste, pomarańczowe masło do ciała Babuszki Agafii.


Przyszło do mnie w dużym słoiku o pojemności 300 ml. Opakowanie jest ładne, poręczne, z twardego plastiku, barwą i ryciną nawiązujące do pomarańczy i kwiatów tego drzewa. W środku znajdujemy produkt o przyjemnym, jasnym, pomarańczowym kolorze i delikatnym, równie pomarańczowym zapachu. Sam kosmetyk jest dość twardy i gęsty (bo taki być powinien), delikatny i kremowy w konsystencji, gdy rozetrzemy go w dłoniach.
Masło na suchą skórę rozprowadza się średnio, jednak na skórze wilgotnej jest rewelacyjny. Otula ciało delikatną warstewką.
Wchłania się w średnim tempie, mogło by być szybciej, ale nie jest tragicznie. Ja zawsze się wykremuję, a potem myję zęby i twarz, a na koniec się ubieram - wtedy kosmetyk jest już wchłonięty.


Według producenta, masełko zapewnia naszej skórze bogate odżywianie, chroni przed przedwczesnym starzeniem się, zmiękcza, wygładza, przywraca elastyczność oraz podtrzymuje napięcie skóry. I takie działanie zauważyłam. Już po trzecim użyciu moja skóra była wyraźnie bardziej napięta, gładka, aksamitna i elastyczna. Była też przede wszystkim rewelacyjnie nawilżona, ponieważ kosmetyk zawiera olejek pomarańczowy, czyli wielowitaminowy środek, który przyczynia się do usuwania toksyn i wykazuje działanie podciągające, a także wosk kwiatowy z lawendy wąskolistnej, który chroni i utrzymuje skórę nawilżoną.
Produkt zawiera jeszcze jeden składnik, jeden z moich ulubionych, czyli organiczny olej z nasion rokitnika zwyczajnego. Jest to skarbnica witamin, wielonienasyconych kwasów i karotenoidów, uaktywnia procesy regeneracji i gojenia się skóry.

Skład: 
Aqua, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Cetyl Palmitate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycerin, Lavandula Angustifolia Flower Wax (wax flower), Panthenol, Citrus Aurantium Amara Flower Oil (Pomerantseva oil), Organic Hippophae Rhamnoides Seed Oil (organic sea buckthorn seed oil) , Phellodendron Amurense Bark Extract (extract Amur cork), Parfum, Potassium Hydroxide, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.

Ostatnio dolewam do masła jeszcze dodatkowo samego olejku z rokitnika (polecam go na włosy, skórę i twarz, jest to cudowny produkt, o którym więcej napiszę niebawem) i dzięki temu masło działa jeszcze lepiej. Czuje się po nim piękniejsza ;)

Szczerze polecam to masło i nie mogę się doczekac aż kupię i przetestuję kolejne :) Jeśli nie pasuje Wam konsystencja, możecie tak jak ja, dodać do kosmetyku kilka kropel ulubionego olejku.

Pozdrawiam
Czytaj dalej...

Takie tam paznokcie

Witam Was,
chciałam dziś pokazać Wam coś, co może kiedyś kogoś zainspiruje, a mianowicie, moje paznokcie. Nie maluję ich często, ponieważ z reguły nosze bardzo krótkie - spowodowane jest to tym, że przy moim hobby moje paznokcie były by tragicznie połamane i brudne, pomalowane markerami. 
Jest jeszcze jedna sprawa - do 15 roku życia paznokcie obgryzałam i o ile płytka jest gładka, o tyle jej biała część nie rośnie równo i niestety kształt płytki jest nieco zniekształcony w 6 na 10 palców. 
W lato zeszłego roku jednak troszkę się bawiłam w malowanie i nawet raz dla koleżanki, do małego sklepiku internetowego robiłam foto poglądowe, do czego można wykorzystać Swarki. 
Bawiłam się głównie w ombre albo foliami transferowymi.
I co myślicie?
Pozdrawiam










Czytaj dalej...

Błękitna maska oczyszczająca od Agafii - chabrowo mi :)

Witam Was.
Chciałam dziś przedstawić bardzo fajny kosmetyk, wobec którego miałam dosyć duże wymagania i w pełni tym wymaganiom sprostał. Mowa o  Masce do twarzy BŁĘKITNEJ OCZYSZCZAJĄCEJ na wodzie chabrowej z serii KĄPIEL AGAFII.

Maska przyszła do mnie w opakowaniu, w którym zazwyczaj znajdują się kupowane w  sklepach dolewki do posiadanych opakowań. Taki miękki woreczek z korkiem. Nie byłam z tego faktu zadowolona i choć kusiła mnie ta maska, za pierwszym razem zrezygnowałam z jej zakupu. Składając zamówienie drugi raz przełamałam się i po kilku dniach maska była u mnie. Opakowanie zawiera 100 ml maseczki i uwierzcie, starczy Wam na prawdę na wiele razy, bo niewielka ilość pokrywa całą twarz a i te 100 ml samo w sobie to nie tak mało, skoro maseczki w saszetkach mają ich około 10. W zależności od sklepu, zapłacimy za maskę od 6,50 zł do około 9 zł.



Opakowanie wcale nie jest tak miękkie jak myślałam, jest bardziej sztywne, nie przewraca się. Korek jest solidny, z zabezpieczeniem przed pierwszym otwarciem. Woreczek z kosmetykiem jest śliczny, nawiązuje tematycznie do ziół, chabrów, koloru samej glinki i jest bardzo estetyczny.

Maskę wyciska się z naszej „tubki” łatwo, choć wtedy opakowanie ulega zniekształceniu. Jednak kosmetyk można też od razu przecisnąć do innego opakowania, jakiegoś słoiczka. Ja mam je w szklanych miseczkach z hermetycznymi pokrywkami. A można też zostawić pogniecioną tubkę, bo jak schowana w szafce, to nie ważne w sumie jak wygląda ;)
Jeśli chodzi o maseczkę, kolor jest bardzo blady, nawet moim zdaniem nie jest niebieski, tylko szary z błękitnym tonem. Kolor jest jednak przyjemny, glinkowaty, tak samo jak i glinkowaty jest zapach – delikatny, spokojny, troszkę ziemisty.

Co obiecuje nam producent kosmetyku:
Maseczka jest aktywna i powinna skutecznie oczyścić nam cerę, zwęzić pory, a także usunąć nadmiar sebum i przywrócić naturalny balans skóry.
Naturalne składniki zapewniają naszej skórze dodatkowe odżywienie i nawilżenie.
Kosmetyk jest idealny dla cery tłustej i mieszanej.
Niebieska glinka którą znajdziemy w masce zawiera sole mineralne i mikroelementy oraz wykazuje przeciwzapalne i oczyszczające działanie.
Organiczny ekstrakt malwy, bogaty w witaminy grupy A, B, C, łagodzi i poprawia właściwości ochronne skóry, za to sproszkowane ziarno owsa zawiera witaminy grupy B, PP, E, odżywia i przywraca cerze zdrowy i zadbany wygląd.
Woda chabrowa tonizuje i nawilża skórę.

Na stronie Triny.pl znalazłam dwa sposoby użycia maski:

„SPOSÓB UŻYCIA (dłuższy): Maskę należy nanosić na oczyszczoną skórę, najlepiej po kąpieli parowej lub kompresach. Maskę trzeba nakładać na twarz i szyję, a powieki i skórę wokół oczu posmarować tłustym kremem. Na te miejsca maski się nie nakłada. Maskę nanosi się na 15-20 minut. Z maską do twarzy lepiej poleżeć w ciemnym pokoju bez poduszki, nogi położyć na wałek i postarać się zrelaksować. Od napływu krwi do głowy wzmocni się skuteczność maski. Aby zdjąć maskę, należy użyć ciepłej wody, następnie opłukać zimną wodą lub na wpół z mlekiem. Po zdjęciu maski można pomasować twarz z niewielką ilością kremu.
SPOSÓB UŻYCIA (krótszy): nanieść maskę na oczyszczoną skórę twarzy, omijając obszary wokół oczu. Po 10 minutach zmyć ciepłą wodą. Maskę stosować 1-2 razy w tygodniu”.

Ja korzystałam z maski dwa razy sposobem krótszym i raz nałożyłam maskę na twarz, szyję oraz dekolt i zrobiłam sobie gorącą kąpiel. Za każdym razem zmywałam gorącą wodą.
Efekt po kąpieli był troszkę lepszy. Zaraz wyjaśnię o jaką różnicę dokładniej chodzi.
Maska w każdym sposobie bardzo dobrze oczyściła twarz. Skóra była jędrna, koloryt wyrównany (znikły czerwone przebarwienia), pory dobrze oczyszczone a cera gładka. Różnica była jedynie w nawilżeniu – po kąpieli zauważyłam, że skóra nawilżona jest bardziej.

Reasumując, to bardzo fajna maska. Zazwyczaj po glinkowych mam suchą skórę, szarą cerę i wyglądam jak duch, choć czysty i zadbany, to jednak duch ;) Ta maska oczyściła skórę i jednocześnie odżywiła ją i
nawilżyła. Nie wywołała efektu szarej, zmęczonej cery. Zasycha też w trochę inny sposób, bo choć robi się twardawa, nie kruszy się i nadal pozostaje dosyć elastyczna.

Ciekawi mnie jej działanie sposobem pierwszym, tym dłuższym. Chętnie Wam opowiem, jak tylko znajdę na ten sposób chwilę czasu :)

A i jeszcze skład:

Aqua, Kaolin (blue clay), Glycerin, Organic Centaurea Cyanus Flower Water (organic cornflower water), Cetearyl Alcohol, Zinc Oxide, Bentonite (and) Xanthan Gum, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Organic Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract (organic mallow extract), Avena Sativa (Oat) Kernel Powder (oatmeal oatmeal), Sodium Cetearyl Sulfate, Benzyl Alcohol, Parfum.


Czytaj dalej...

Aktualizacja - podsumowanie marca 2015

Witam, jest pierwszy dzień kwietnia i miesiąc dbania o włosy. Raz było lepiej, raz gorzej, a nawet po Biovaxie Gold - tragicznie. 
Na szczęście ogólnie marzec oceniam na plus.  Wypiszę Wam co i ile razy użyłam. Wygląda to dość pokaźnie, ale większość była w mixach, stosowałam zawsze metodę OMO a czasem przed OMO lądował na włosach olej lub mix olejków, więc aż tyle razy jednak głowy nie męczyłam :) Liczę od dnia obcinania, czyli od 4 marca. 

KALLOSY:
Cherry x 7
Algi x 5
Botox x 4 
Keratyna x 4

MAŁE BIOWAXY:
Kawior x 2
Gold x 3
Perły x 1

B.app maska keratynowa x 2 (jako drugie O, nigdy w mixie)
Garnier GBD x 1
Maska drożdżowa Agafii x 4
Maska Agafii Staroałtajska x 1

OLEJKI:
Oliwka Babydream x 2
Olejek rycynowy x 4
Natura Siberica olejki na wzrost x 9 (nadał moim włosom lekko miodowy-rudawy odcień ale podoba mi się to)
Olejek ze słodkich migdałów x 3
Olejek z avocado x 2
Olejek z pestek brzoskwiń x 2
Olejek z pestek malin x 2

MYCIE:
Kallos Peach x 16
Czarne mydło Agaffi x 1
Mydlo cedrowe Agafii x 1
Oczywiście nie myłam głowy aż 23 razy, czasem oleje musiałam zmywać dwoma innymi kosmetykami.

Płukanki:
woda lniana x 2
woda z octem jabłkowym x 2

SOKI na wzrost - z jabłkiem, natką pietruszki i selerem naciowym x 8


Po liczbach widzę, że mam mały szał, ale włosy się nie buntują, nie wypadają, skora głowy jest zrelaksowana i spokojna. W kwietniu chce postawić bardziej na oleje (dołączam też do akcji, ale o tym po świętach) niż wszelkiego rodzaju maski, choć oczywiście z nich nie zrezygnuje. Zauważyłam, że nie użyłam ani jednej odzywki w marcu. Może to też dlatego, ze mam tylko jedną z Glisskurra ;)


Moje włosy dziś, po OMO:
O: mix Kallosa Blueberry i Alg na 30 minut
M: Kallos Peach
O: B.app kuracja keratynowa (maska) - 30 minut
Płukanka - woda i ocet jabłkowy
stylizacja: pianka Siberica Natura mus nadający objętość (choć dziś na objętości mi średnio zależało i nie podnosiłam włosów na szczotce, ale coś ochronnego chciałam na włosach mieć) 





Stan powygryzanej grzywki::


Góra nie ruszona trwałą:




Zdjęcia robione 31 marca około godziny 16:30



Czytaj dalej...
URODOWE POPOŁUDNIE... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka